Już niedługo w kinach pojawi się zupełnie nowa polska animacja Strażnicy Snów. Produkcja ma ogromny potencjał na międzynarodowy sukces, a nam udało się porozmawiać z Danielem Markowiczem – założycielem oraz CEO studia Lightcraft Productions.
Katarzyna Jarczak: Bardzo się cieszę, iż udało się Ci się znaleźć czas, żebyśmy troszkę porozmawiali o nadchodzących Strażnikach Snów. Przyznam szczerze, iż jest to produkcja, na którą bardzo czekam. Mamy tu wielki potencjał międzynarodowy: polska animacja, która ma realną szansę wybrzmieć na świecie. Premiera filmu już wkrótce, a zaraz potem zaplanowany jest serial. I to aż dwa sezony! Skąd pomysł na taką formę? Chciałabym, żebyś przede wszystkim nam troszkę więcej opowiedział o tym projekcie.
Daniel Markowicz: Mieliśmy takie poczucie, iż robiąc tego typu film, będzie to interesująca rzecz, którą można wprowadzić na polski rynek, ale także międzynarodowy. Okazało się, iż naturalnym systemem, w jakim pracują teraz media na świecie, tak szeroko powiem, jest pewnego rodzaju budowanie marek, czyli kreowanie rozpoznawanego uniwersum. Poczuliśmy, iż jest miejsce na coś takiego i będzie dobre dla całego przedsięwzięcia. Dzisiaj życie filmów, czy w kinach, czy na platformach, jest relatywnie krótkie. jeżeli coś nie osiąga ogromnego sukcesu, co zdarza się rzeczywiście rzadko i jest uzależnione od bardzo wielu czynników, to po kilku tygodniach staje się tylko echem. Mamy więc nadzieję, iż serial poprowadzi dalej świat przedstawiony w produkcji, a jego następstwem będzie kolejna część filmu. Jeszcze dodam, tak już bardziej osobiście, iż podoba się nam ten świat. Lubimy go, włożyliśmy w niego mnóstwo energii. Jest to dla nas coś wyjątkowego, takie opus magnum całego naszego życia.
Kadr z filmu Strażnicy SnówKatarzyna Jarczak: Skoro mówimy o tym, iż lubicie ten świat, to w takim razie, o czym są Strażnicy Snów i dla kogo to jest produkcja? Czy tutaj targetem są dzieci, czy jednak jest to animacja, w której i dzieci, i dorośli znajdą coś dla siebie?
Daniel Markowicz: Myślę, iż to jest ten typ animacji, który można byłoby porównać, o ile chodzi o wizję, do Krainy Lodu czy Toy Story. Oczywiście nie mamy takiego budżetu, ale historia, jaką opowiadamy, jest właśnie bardzo uniwersalna. Ma tę warstwę dla dzieci, gdzie jest wesoło, zabawne czy przygodowo. Bywa też emocjonalnie. To są warstwy, które są potrzebne, żeby przyciągnąć widza. Rzeczy, które opowiadamy w projekcie, mają różne warstwy. Myślę, iż to będzie też fajna przygoda dla ludzi, którzy są troszeczkę starsi. Zwrócą oni uwagę na nieco inne elementy niż młodsi widzowie… Natomiast sama historia opowiada o dwojgu dwunastolatków zamieszkałych w Miodowej Dolinie, którzy potrafią materializować światy wyobraźni. Owe światy przenikają się z rzeczywistością, aż w którymś momencie zaczynamy się zastanawiać, który z nich jest tak naprawdę prawdziwy. W pewien sposób można powiedzieć, iż one są równie rzeczywiste, tylko mają troszeczkę inną fizykę i logikę. Kluczem do wszystkiego jest z kolei to, iż tajemnicza postać ze świata snów zauważa, iż nasz główny bohater – Jacek ma takie zdolności i to wywołuje kolejne zdarzenia…
Katarzyna Jarczak: adekwatnie po tym opisie, o ile się okaże, iż film i serial osiągną sukces, to tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby serial miał więcej niż dwa sezony oraz, aby pojawiło się więcej kinowych części.
Daniel Markowicz: Przyznam, iż marzymy o tym. Nie jest to przedsięwzięcie, które nazwałbym stricte komercyjnym, tylko jest narodzone z naszego przekonania, z zaangażowania, z marzenia wielu twórców, którzy nad Strażnikami Snów pracują. Decydują się na ten projekt, ponieważ uważają, iż jest wyjątkowy. Mieliśmy przez ostatnie lata dominację hollywoodzkiego myślenia, iż każdy film to musi być wielka marka, która zawsze doczeka się kontynuacji. Ja zaś się bardzo cieszę z tych nowych sukcesów, rozmaitych twórców, także tych niszowych, bo to pokazuje, iż nie za każdym razem musimy robić kolejną część czegoś, co zaczęto 30 lat temu. Możemy spróbować czegoś nowego i dać coś fajnego światu. Właśnie Mads Mikkelsen powiedział o Strażnikach Snów, iż to jest jeden z najciekawszych projektów, jakie w ostatnich latach miał w rękach.
Kadr z filmu Strażnicy SnówKatarzyna Jarczak: To nie byle co, o ile słyszymy coś takiego od Madsa Mikkelsena!
Daniel Markowicz: To nie byle co! Przyznam, iż się wtedy bardzo wzruszyliśmy. Wiele osób nam wspominało, iż to jest interesujące przedsięwzięcie. Piotr Bielicki, który też tworzył wiele filmów Disneya, który z nami teraz pracuje, też to mówił czy Maks Naporowski, który współtworzył animacje do Harry’ego Pottera, Spidermana czy Matrixa. Wszyscy to mówili, ale to do nas trochę nie docierało. Dopiero, kiedy aktorzy rzeczywiście zaczęli dołączać na zasadzie pół partnerskiej, to się okazało, iż uwierzyliśmy, iż nasz film ma potencjał.
Katarzyna Jarczak: adekwatnie płynnie przeszliśmy do dubbingu, który jest wyjątkowy, zwłaszcza w przypadku polskiej produkcji. Rzadko jest szansa na to, żeby usłyszeć takie nazwiska jak Louis Serkis, Roman Griffin Davis czy właśnie wspomniany Mads Mikkelsen w polskiej produkcji animowanej. Jak współpracowało się właśnie z taką obsadą?
Daniel Markowicz: Moje doświadczenie jest takie, iż im ktoś jest wyżej w artystycznym dorobku i ma większy talent, tym są to bardziej życzliwe osoby. Bez jakichś fochów czy udziwnień. Bardzo kreatywnie pracują, dając z siebie naprawdę bardzo dużo. To jest bardzo partnerska kooperacja i to spostrzeżenie generalnie towarzyszy mi przez całe życie. Zawsze widziałem tę różnicę, iż często ci najbardziej docenieni są najskromniejsi. Dla przykładu, z Romanem Griffinem kooperacja była niesamowita. Młody chłopak daje z siebie wszystko. Nagle w pewnym momencie pracy zapadła taka chwila ciszy i chłopak mówi, iż coś nam pokaże. To samo z Madsem i z pozostałymi. Nikt z nas by tego nie wymyślił.
To jest właśnie wspaniałość tych wybitnych aktorów, bo czasami możemy mieć takie odczucie, iż znamy ich, bo w jakimś filmie zagrali fajnie, to interesujące postacie, mają interesujący wygląd i tak dalej. Natomiast to z reguły jest tylko czubek góry lodowej, za którą stoi gigantyczny warsztat i profesjonalizm. Tacy aktorzy są zawsze przygotowani. Pamiętam właśnie, wracając na przykład do Madsa, pierwszą naszą rozmowę, w której okazało się, iż on zna nasz scenariusz lepiej niż my! I się nagle odnosił do jakichś momentów: „Słuchajcie, ale tam na tej 72. stronie to ten bohater mówi tak i tak, ale czemu on tak mówi?”. Tworzy się wtedy cały proces twórczo-kreatywny. To jest niesamowite, bo aktorzy są tymi osobami, które dają ducha do filmu.














