Sztuka cenniejsza niż złoto

businesswomanlife.pl 1 miesiąc temu
Zdjęcie: Sztuka cenniejsza niż złoto


Jak wygląda rynek sztuki w Polsce? Kim jest kolekcjoner? Jak rozpocząć przygodę z kolekcjonowaniem dzieł sztuki? Na te pytania odpowiadają eksperci, biorący udział w wydarzeniu Art is calling, które odbyło się w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Art is Calling to wydarzenie, które otwiera drzwi do świata sztuki, sprawia, iż staje się ona bliższa i bardziej dostępna, zachęca do refleksji, rozwija wrażliwość i wyobraźnię, zaprasza do rozmów, do obecności sztuki w codziennym życiu oraz do otwarcia się na jej potencjał inwestycyjny. To inicjatywa PWN – dla ludzi, którzy lubią wiedzieć i pragną wiedzieć więcej.

Inspiracją do spotkania o kolekcjonowaniu sztuki była kultowa książka prof. Jana Białostockiego Sztuka cenniejsza niż złoto, której nowe wydanie właśnie ukazało się nakładem wydawnictwa PWN. Zaktualizowana edycja została opatrzona wstępem i przypisami prof. Antoniego Zięby – historyka sztuki i ucznia Jana Białostockiego. Książka została również wzbogacona o ponad 100 nowych ilustracji – reprodukcji najważniejszych dzieł sztuki.

Obrazy ogląda się tylko w muzeach, galeriach, a nie w domu

Zdaniem dr Moniki Bryl, o polskim rynku sztuki można mówić dopiero od lat 90., kiedy zaczęły powstawać pierwsze domy aukcyjne i pojawiły się regularne aukcje. Wcześniej handel sztuką był domeną państwowego przedsiębiorstwa Desa, które miało monopol na obrót dziełami, a kolekcjonerstwo w PRL funkcjonowało w znacznej mierze w podziemiu. To dziedzictwo tamtego okresu wciąż wpływa na sposób myślenia wielu Polaków. – Stach Szabłowski powiedział kiedyś: wyrastałem w przekonaniu, iż sztukę się ogląda w muzeum, ale się jej nie posiada. I chyba cały czas Polacy mają to w głowie. Dużym przełomem dla polskiego rynku okazała się, zdaniem ekspertki rynku sztuki, pandemia, która – wbrew globalnemu kryzysowi – przyniosła dynamiczny wzrost. Obroty zwiększały się średniorocznie o 30 proc., osiągając w szczytowym momencie 634 mln zł. Mimo tego polski rynek sztuki stanowi zaledwie 1 procent całego rynku dóbr luksusowych – dodaje Monika Bryl.

Kolekcjonowanie to pasja, która może całkowicie zawładnąć człowiekiem

Ciężko porównywać nasz rodzimy rynek sztuki z rynkiem francuskim, brytyjskim czy niemieckim. Mamy zaledwie 35 lat doświadczenia. – Jeśli spojrzymy chociażby na wydawnictwo The BMW Art Guide by Independent Collectors (jest to Michelin Guide świata kolekcjonerów sztuki), znajdziemy tam 3 prywatne kolekcje z Polski i około 70 z Niemiec, ale to nie oznacza, iż wszystko jest stracone – mówi Tomasz Pasiek, kolekcjoner sztuki.

Zdaniem eksperta współczesny kolekcjoner powinien być nie tylko świadomy swoich wyborów i roli, jaką pełni w świecie sztuki, ale także odpowiedzialny zarówno za dzieła, które gromadzi, jak i za twórców, których wspiera poprzez obecność ich prac w swojej kolekcji. Wieloletnia praktyka organizowania wystaw i udostępniania własnych zbiorów wyraźnie pokazała, iż kolekcjoner ma istotny głos – to istotny element budowania rozpoznawalności artysty, jak i wartości dzieła, nie tylko symbolicznej. Tomasz Pasiek podkreśla, iż polski kolekcjoner powinien myśleć w kategoriach międzynarodowych, budując kolekcje nie tylko polskiej sztuki. To właśnie globalny kontekst otwiera możliwości rozwoju kolekcji i podnosi jej prestiż.

Analizując swoje własne kolekcjonerstwo, wyróżnia trzy etapy: pierwszy – całkowicie nieuświadomiony, związany z impulsywnym gromadzeniem prac;
drugi – etap stopniowego uświadamiania sobie, czym adekwatnie jest budowanie kolekcji, w dużej mierze ukształtowany przez okres intensywnego organizowania wystaw i bliskiej współpracy z uczestnikami rynku sztuki; trzeci – obecny, świadomy, kiedy kolekcjonowanie staje się profesjonalną działalnością i świadomą promocją tej idei. Aktualnie Tomasz Pasiek pracuje nad projektem Collectors Foundation, którego celem jest promowanie idei kolekcjonowania sztuki oraz integracja środowiska kolekcjonerskiego w Polsce. Ambicją inicjatywy jest umieszczenie Polski na mapie europejskiego, a w dalszej perspektywie również globalnego świata sztuki. Fundacja docelowo ma tworzyć przestrzeń dla silnej, międzynarodowej kolekcji sztuki XXI wieku – rozwijanej nie indywidualnie, ale we współpracy i w duchu kolektywności.

Sztuki nie da się sprowadzić do arkusza kalkulacyjnego

Zdaniem dr Moniki Bryl, autorki książki Rynek sztuki w Polsce: Poradnik dla kolekcjonerów i inwestorów, sztuki nie da się zamknąć w tabelkach czy wykresach – jej dynamika jest bardziej złożona niż zmienność typowych instrumentów finansowych. Trzeba samodzielnie śledzić notowania, obserwować, jak rozwijają się kariery artystów i analizować pojawianie się konkretnych dzieł w obiegu. To w dużej mierze praca podobna do obserwacji rynku giełdowego: oparta na systematyczności, doświadczeniu i indywidualnej ocenie. Ekspertka wskazuje, iż najbezpieczniejszym segmentem dla inwestujących są dzieła z kategorii klasyki oraz artyści o ugruntowanej pozycji. Potwierdził to także czas pandemii, w którym to właśnie twórcy z „topowych” segmentów rynku zanotowali największe wzrosty. Jednocześnie zaznacza, iż choćby w kontekście inwestycyjnym nie należy sprowadzać wyboru dzieł wyłącznie do strategii finansowej. Warto szukać obiektów, które mają w sobie coś wyjątkowego — oryginalność, ciekawą historię, dobrą proweniencję, ważne miejsce w dorobku artysty.

Rynek sztuki podlega modom

Zdaniem ekspertów rynek sztuki, podobnie jak każdy inny obszar kultury, podlega modom i trendom, które wpływają na zainteresowanie określonymi twórcami i epokami. Wartość artysty i jego dzieł zależy nie tylko od samej twórczości, ale także od tego, jak funkcjonuje on w świecie sztuki, jakie ma wsparcie galerii i jak świadomie prowadzi swoją karierę. Na polskim rynku można zaobserwować kolejne fale popularności – od Młodej Polski, art déco, aż po dominację sztuki powojennej i współczesnej, która dziś stanowi ponad połowę obrotu. Trendy te jednak zawsze zależą od dostępności obiektów.

Kluczowym problemem w Polsce jest bowiem niewielka podaż dzieł, zwłaszcza sztuki dawnej. Z powodu historycznych strat oraz braku silnych tradycji kolekcjonerskich na rynku znajduje się mało wartościowych obiektów. W latach 90. i wczesnych 2000 otwarto rynek, duża część dostępnych dzieł została sprzedana i trafiła do prywatnych kolekcji, w których pozostaje do dziś — często na dekady lub choćby na pokolenia. To właśnie ograniczona dostępność dzieł w obiegu najmocniej kształtuje obraz polskiego rynku sztuki i stanowi jego główne wyzwanie. Tę lukę podażową, zdaniem ekspertów, zaczyna wypełniać sztuka współczesna.

Idź do oryginalnego materiału