51-letni Henryk Alczyński pochodzi z Działdowa, a jego dotychczasowe życie nie miało nic wspólnego z tym, z czym mierzył się na "Farmie". Uczestnik zwany "Wikingiem" przez wiele lat pracował w służbie więziennej. Teraz jednak przebywa na emeryturze i z chęcią podejmuje się nowych wyzwań. Jednym z nich był udział w programie Polsatu.
Henryk od początku robił piorunujące wrażenie, z odwagą wyrażał swoje opinie, co niejednokrotnie pozostali mieszkańcy farmy uznawali za próbę prowokacji.
Henryk Alczyński odpadł z "Farmy". "Przesadziłem"
Podczas wizyty w programie "halo tu polsat" Paulina Sykut-Jeżyna zapytała go o odczucia, gdy ogląda siebie na ekranie. Okazuje się, iż sam do końca nie jest w stanie uwierzyć w swoje zachowanie.Reklama
"Matko, to są dwa różne światy! [...] Teraz, jak patrzę w telewizor, mówię - nie, to jakiś obcy chłop. To ja?! Na pewno?!" - przyznał zaskoczony, podkreślając, iż w programie panowały ogromne emocje.
"Jak teraz patrzę, mówię - kurde, ale przesadziłem. Przecież ja tak bym nigdy w życiu nie zrobił! Takie emocje tam są" - dodał.
"halo tu polsat": Henryk przeprosił uczestników za swoje zachowanie
Taktyki Henryka nie zawsze przynosiły zamierzony skutek. To z tego powodu dochodziło do wielu nieprzyjemnych sytuacji, za które ostatecznie przepraszał pozostałych uczestników. Niektórych jeszcze w trakcie gry, innych (jak np. Ewę) tuż po programie:
"Nie wiedziałem, iż potrafię przekroczyć swoje granice. [...] "Nie powinno to się zdarzyć, strasznie żałuję, ale nie zmienię, nie cofnę. Emocje poszły górą".
Podczas wizyty w "halo tu polsat" Henryk zdradził, iż pozostaje w bliskim kontakcie ze wszystkimi osobami poznanymi w "Farmie". Po emisji każdego odcinka grupowo do siebie dzwonią, wymieniając się spostrzeżeniami. Podkreślił także, iż w programie zdarzały się niezapomniane, niekiedy wzruszające momenty, które znacznie rzadziej pokazywane są na antenie.
Zobacz też:
Zmiany w obsadzie "Białego lotosu". Projekt traci legendarną aktorkę

















