
To nie był zwykły mecz. To był pokaz siły. Sandecja Nowy Sącz rozbiła Śląsk Wrocław II aż 4:0 i zrobiła to w sposób, który nie pozostawia złudzeń – druga połowa należała wyłącznie do biało-czarnych. Po 29. kolejkach w II lidze Sandecja Nowy Sącz zajmuje 4. miejsce w tabeli z dorobkiem 47 punktów i bilansem: 12 zwycięstw, 6 porażek i 11 remisów. A już w niedzielę (3 maja) na wyjeździe podejmiemy Podhale Nowy Targ (6. miejsce w grupie).
Do przerwy cisza. Po przerwie burza
Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego scenariusza. Wynik 0:0 utrzymywał się do przerwy, a spotkanie było dość wyrównane. Sandecja cierpliwie czekała na swój moment – i doczekała się go tuż po zmianie stron.
Cztery ciosy w 33 minuty
W 52. minucie wszystko się zaczęło. Wolczek otworzył wynik, a chwilę później… było już po meczu. Ten sam zawodnik dołożył drugie trafienie w 60. minucie i Śląsk zaczął się sypać.
Sandecja nie odpuściła. W 66. minucie Oure podwyższył na 3:0, a gospodarze kompletnie stracili kontrolę nad wydarzeniami.
Kropkę nad „i” postawił Brenkus w 85. minucie. 4:0. Nokaut.
Pełna kontrola i jasny sygnał
To był mecz, który może mieć ogromne znaczenie w końcówce sezonu. Sandecja nie tylko zdobyła trzy punkty, ale zrobiła to w stylu, który buduje pewność siebie.
Zespół z Nowego Sącza pokazał, iż potrafi przycisnąć rywala i wykorzystać moment słabości bez litości.
Jedno jest pewne – jeżeli ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy Sandecja jest gotowa na walkę o najwyższe cele, to we Wrocławiu właśnie dostał odpowiedź.














