Prezydent Donald Trump zapowiedział, iż USA będą tymczasowo "rządzić" Wenezuelą, co - zdaniem wielu obserwatorów - może być podyktowane strategicznym interesem w dostępie do największych na świecie rezerw ropy naftowej. I to mimo tego, iż produkcja tego surowca w południowoamerykańskim kraju pozostaje od lat na minimalnym poziomie. - Gdyby udało się wznowić w Wenezueli sensowną produkcję i słać ropę do USA, amerykańskie rafinerie osiągnęłyby znacznie lepszą wydajność i jakość produktów otrzymywanych z destylacji - tłumaczy biznesowej redakcji tvn24.pl Dawid Czopek, ekspert rynku paliw.