Jack Black mógł wystąpić w Iniemamocnych. Nie dostał roli z jednego powodu

popkulturowcy.pl 1 dzień temu

Iniemamocni od lat uchodzą za jedną z najlepszych animacji w historii kina. Film zdobył uznanie na całym świecie i dla wielu stał się prawdziwą ikoną, dowodząc, iż superbohaterowie nie należą wyłącznie do Marvela czy DC.

Animacje uznali również krytycy – na Rotten Tomatoes recenzenci przyznali jej 97%. Rok później, w 2005 roku, Iniemamocni zdobyli dwa Oscary – dla Brada Birda za najlepszy długometrażowy film animowany a także za najlepszy montaż dźwięku. Mało kto jednak wie, iż głos jednego z najbardziej ikonicznych antagonistów Pixara mógł należeć do Jacka Blacka. Aktor po latach wraca do tej historii i nie ukrywa żalu.

Gwiazda Szkoły Rocka i Kung Fu Pandy ujawniła w rozmowie w programie Capital Breakfast, iż to właśnie on był pierwotnym wyborem do roli Syndrome’a – obsesyjnego fana Pana Iniemamocnego, który po latach stał się jego największym wrogiem. Do współpracy jednak nie doszło, a powód okazał się zaskakujący.

Dostałem propozycję zagrania Syndrome’a w tym fantastycznym filmie i bardzo żałuję, iż odmówiłem […] powiedziałem „nie”, bo pomyślałem: „Eee, Brad Bird? Nigdy o gościu nie słyszałem”. Postać, którą mi oferowali, była złoczyńcą, ale wydawała mi się jednowymiarowa.

Jak przyznał Jack Black, w tamtym czasie był zbyt pewny siebie. Nie znał jeszcze nazwiska Brada Birda i uznał, iż oferowana mu postać wymaga zmian. Aktor zażądał poprawek w scenariuszu, licząc na pogłębienie charakteru złoczyńcy. Reakcja reżysera była natychmiastowa – Bird nie zamierzał negocjować i zakończył rozmowy na miejscu.

Ostatecznie głos Syndrome’a trafił do Jasona Lee, a Iniemamocni stali się globalnym fenomenem. Film z 2004 roku zarobił ponad 630 milionów dolarów na całym świecie i doczekał się kontynuacji. Natomiast trzecia część serii jest już oficjalnie w przygotowaniu.

Dla Jacka Blacka była to bolesna, ale ważna lekcja. Aktor dziś nie ma wątpliwości, iż stracił udział w wyjątkowym projekcie. Przyznaje, iż Iniemamocni należą w tej chwili do jego ulubionych filmów wszech czasów. Dziś często wspomina tamten moment:

To była cenna lekcja. Kiedy film wyszedł, okazało się, iż to jedna z najlepszych produkcji, jakie kiedykolwiek powstały. Pytałem sam siebie: „Dlaczego byłem taki trudny we współpracy?”

Choć ta decyzja wciąż go prześladuje, Jack Black nie może narzekać na brak sukcesów. Jego najnowszy film Anaconda bardzo dobrze radzi sobie w kinach, osiągając już ponad 88 milionów dolarów globalnych wpływów. Mimo to historia z Pixarem pozostaje jednym z tych momentów w karierze, które boleśnie przypominają, iż w Hollywood jedna decyzja potrafi zmienić wszystko.

fot. główna: grafika własna

Idź do oryginalnego materiału