Synchronicity

tablicaodjazdowhome.wordpress.com 1 dzień temu

Słońce świeci mi w twarz, kiedy stoję przy oknie w kuchni. Na chwilę zamykam oczy. Żałuję, iż nie zdążyłam posadzić tulipanów. Pierwszy raz, od kiedy tutaj mieszkamy. Wygląda też na to, iż nie zdążę podciąć róży, ani jabłonki.

Dziś u Straker i spółka wpadł mi fragment idealnie pasujący do moich wczorajszych rozważań:

(Jak to się dzieje, iż świat często podrzuca komentarz do naszych myśli?).

(…) pozostawiła mnie z poczuciem, jak bardzo spolaryzowana stała się światowa polityka oraz jak my na Zachodzie zaczęliśmy postrzegać „innych” jako Oś Zła, podczas gdy oni postrzegają nas jako tych złych. W tej przestrzeni świat zostaje w pewien sposób podzielony na wrogów i sojuszników, co prowadzi do usprawiedliwiania nienawiści i okrucieństwa. A jednak, podobnie jak w procesach psychicznych zachodzących na poziomie jednostki, u podłoża ataków na innych na poziomie społecznym często leżą strach i poczucie winy. (…) Takie konstruowanie świata jako niebezpiecznego ma wiele konsekwencji zarówno dla jednostki, jak i dla społeczeństwa.

Poczucie zagrożenia wywołuje w nas strach, uruchamiając ewolucyjny instynkt przetrwania, który sprawia, iż zaczynamy postrzegać innych jako „całkowicie złych”, a siebie jako „całkowicie dobrych”, tracąc zdolność dostrzegania odcieni szarości. Dzieje się tak dlatego, iż gdy czujemy, iż stawką jest samo nasze przetrwanie, nie możemy pozwolić sobie na niuanse: wszystkie nasze zasoby muszą zostać zmobilizowane w sposób jednoznaczny. W takiej sytuacji wahanie wynikające z ambiwalencji lub niejednoznaczności może zagrażać życiu.

Ten mechanizm rozszczepienia na „całkowicie dobrych” (my) i „całkowicie złych” (oni) stanowi silną formę obrony, z której wszyscy korzystamy w sytuacjach stresu. Na poziomie grupowym jest to mechanizm leżący u podstaw uprzedzeń i osiąga on największą siłę wtedy, gdy toczy się wojna lub gdy czujemy się zagrożeni przez inne społeczeństwa bądź grupy. Gdy społeczeństwa odczuwają zagrożenie, na wszystkich obywateli wywierana jest silna presja, by podporządkować się obowiązującej linii (Straker & Winship, 2019, pp. 86-87).

Ale już literatura fachowa trochę mnie zmęczyła, więc przerzuciłam się na Hillibilly Elegy (Elegia dla Bidoków), ale to jest dobre! Vance dobrze bardzo pisze, niestety. Czy książka pozwala go zrozumieć? Jeszcze nie wiem, ale się wciągnęłam.

Teraz zapragnęłam pojechać do USA, a szczególnie w Appalachy i w ogóle powłóczyć się po biednych bezdrożach. Montana, Kentucky, Ohio, Idaho od Gilberta Grape i inne dziwne stany w stanach. Ale oni mają przestrzeń! (Pewno nie jest to zbyt bezpieczne).

Straker, G., & Winship, G. (2019). The talking cure. Palgrave Macmillan

Idź do oryginalnego materiału