Nie jest to wprawdzie chronologicznie najpóźniejsza „powieść milicyjna” Alberta Wojta, ale ostatnia, czternasta, którą omawiam w tej rubryce. „Szafirowe koniczynki” otwierają kolejny etap w jego karierze pisarskiej. Od tej pozycji nie będzie już zatrudniał na kartach swoich książek funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, prowadzenie śledztw oddając w ręce „normalnych” milicjantów, czyli porucznika Mazurka i chorążego Pozorskiego.