Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora – recenzja komiksu

popkulturowcy.pl 18 godzin temu

Rywalizacja między Supermanem a Lexem Luthorem należy do najbardziej ikonicznych w historii komiksów. Choć bohater niemal zawsze wychodził z ich starć zwycięsko, egocentryczny miliarder nigdy nie przestawał szukać sposobu, by się odkuć. Co jednak stałoby się, gdyby w pewnym momencie pojawiła się ściana, która nagle przerwałaby ten konflikt? Musiało by to być coś ostatecznego, zdolnego naprawdę zakończyć ten niekończący się cykl. A nie ma nic bardziej ostatecznego niż śmierć.

Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora rozpoczyna się, jak już wielokrotnie bywało, od konfrontacji Człowieka ze Stali ze swoim nemesis. Tym razem jednak ten drugi nie ma wobec swojego adwersarza żadnych wrogich planów. Wręcz przeciwnie — prosi go o pomoc w odnalezieniu lekarstwa na ciężką chorobę. Postępuje ona w ekspresowym tempie i może zabić go w ciągu zaledwie kilku dni. Ostatni syn Kryptona początkowo nie potrafi w to uwierzyć, jednak ostatecznie zgadza się pomóc. Wtedy rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym obaj próbują znaleźć rozwiązanie tej tajemniczej przypadłości.

Fot. Egmont

Od samego początku kluczowym elementem napędzającym całą fabułę jest niezachwiana moralność głównego bohatera. Już na wczesnym etapie pojawia się pytanie, dlaczego Superman w ogóle miałby chcieć uratować kogoś takiego jak Lex Luthor. Wszystkie racjonalne argumenty zdają się przemawiać za tym, by po prostu pozwolić mu umrzeć. Zarówno czytelnicy, Lois Lane, jak i sam Lex wiedzą jednak, iż Człowiek ze Stali stawia ludzkie życie na piedestale — bez względu na to, do kogo ono należy. jeżeli może kogoś ocalić przed śmiercią, zrobi to niezależnie od osobistych odczuć czy chłodnej logiki. Dotyczy to choćby własnego arcywroga. To podejście doskonale podkreśla istotę tej postaci oraz jej rolę jako symbolu nadziei. Przypomina nam, dlaczego Superman pozostaje tak lubiany zarówno w naszym świecie, jak i w świecie przedstawionym.

Historia opiera się jednak przede wszystkim na dynamice dwóch głównych bohaterów. Po raz pierwszy Superman i jego przeciwnik mają okazję spędzić ze sobą tak wiele czasu, co daje im przestrzeń do wielu rozmów. Te zostały za to znakomicie napisane. Wraz z rozwojem wydarzeń obserwujemy, jak ich relacja stopniowo się pogłębia i jak dobrze panowie rozumieją siebie nawzajem. Czytelnik zaczyna się w pewnym momencie zastanawiać, czy gdyby los potoczył się inaczej, nie mogliby zostać bliskimi przyjaciółmi. To wrażenie wzmacniają powracające retrospekcje, ukazujące nastoletniego Clarka Kenta i młodego Lexa jeszcze z czasów w Smallville. Dodają one całej historii tragizmu, pokazując, iż Superman wciąż widzi w Luthorze niezrozumianego chłopaka, który na swój sposób próbował pomagać innym.

Fot. Egmont

Scenarzysta komiksu, Mark Waid, bardzo pokazuje tutaj, jak wielką sympatią darzy Supermana. Nie tylko widać to w niezwykłym heroizmie Kryptończyka, ale również za sprawą zabawy z mitologią postaci. Długa droga ku odnalezieniu lekarstwa jest idealną wymówką do wykorzystania różnych postaci, lokacji czy motywów pochodzących aż ze złotej ery komiksów. Pomimo bycia wielkim fanem Człowieka ze Stali, zdarzyło mi się parę razy zaskoczyć tym, jak głęboko do worka opowieści o Kal-Elu sięgnął scenarzysta.

Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora to znakomita wiwisekcja postaci zarówno Supermana, jak i Lexa Luthora oraz relacji, która ich łączy. Początkowy pomysł został poprowadzony w interesujący i nieoczywisty sposób, a obserwowanie wspólnej podróży bohaterów dostarcza wielu satysfakcjonujących momentów. To idealna pigułka tego, co stanowi o sile historii z Człowiekiem Jutra.


Fot. główna: strona Egmont

Idź do oryginalnego materiału