Gdy jest się w wieku szkolnym, ostatnie dni sierpnia wywołują wiele sprzecznych emocji. Sunny Dancer nie jest filmem, na który idzie się do kina, aby te uczucia stłumić – ich spotęgowanie jest wręcz gwarantowane. Odczują to nie tylko nastolatkowie, ale również dorośli. Najnowszy film George’a Jacquesa to bowiem jedna z tych produkcji, która powinna trafić do każdego.
Letnie obozy dla młodzieży to już klasyczny motyw w filmach. Tym razem mamy jednak do czynienia z obozem dla dzieci chorujących na raka. Taki scenariusz może rozwinąć się w dwie strony: albo powstanie z niego wyciskacz łez, albo komedia ze sporą dawką czarnego humoru. Sunny Dancer udało się połączyć obie te rzeczy; film oczywiście klasyfikuje się jako komedia, ale nie brakuje w nim momentów szczerych i poruszających.
Główną bohaterką produkcji jest Ivy; siedemnastolatka z białaczką, która od 10 miesięcy utrzymuje się w remisji. Jak przystało na nastolatkę, Ivy daje się we znaki swoim rodzicom i boryka się z trudnościami w relacjach z rówieśnikami. Głównym problemem zdaje się być fakt, iż znajomi dziewczyny nie wiedzą, jak zachowywać się w obecności chorej koleżanki. Właśnie dlatego rodzice Ivy podsuwają córce pomysł o udaniu się na obóz CRF, aby ta mogła spędzić wakacje wśród innych dzieci dotkniętych chorobą nowotworową. Nie trudno się domyślić, iż dla zbuntowanej nastolatki brzmi to jak najgorsze cztery tygodnie życia. Ivy dość gwałtownie przekona się jednak, iż obóz wcale nie jest tak straszny.
Na pierwszy rzut oka Sunny Dancer to zbitka znanych schematów. Outsiderka przyjeżdża na obóz, na którym istnieje już grupa powracających tam co roku nastolatków. Spośród wszystkich możliwych osób, współlokatorką Ivy zostaje akurat Ella, która wprowadza naszą bohaterkę do swojej paczki. Wypada to jednak naprawdę naturalnie, a dużą zasługę należy przypisać tutaj młodym aktorom. Na pierwszy plan wybija się oczywiście fenomenalna Bella Ramsey, znana chociażby z Gry o tron czy The Last of Us. Choć jej udział w drugim z seriali wciąż budzi kontrowersje, to mnie utwierdził w przekonaniu, iż mamy do czynienia z jedną z najbardziej obiecujących aktorek młodego pokolenia.
Wśród obsady Sunny Dancer wybija się jeszcze jedno nazwisko – jest nim Daniel Quinn Toye. Młody aktor nie ma na swoim koncie zbyt dużego dorobku filmowego, jednak rozpoznawalność zdobył dzięki bardzo dobrze przyjętemu serialowi Sterling Point, który miał swoją premierę na początku sierpnia. Nie jestem pewna, czy przykuł w nim moją uwagę swoją grą aktorską, czy może zbyt idealnie ułożonymi włosami, jednak z pewnością ma w sobie „to coś”. W roli Jake’a dobrze dotrzymywał tempa bardziej charakternej postaci, Jaką jest Ivy. Choć nie była to najbardziej oczywista para, to oglądało się ich przyjemnie. Scena ich zbliżenia to prawdopodobnie najbardziej prawdziwe i zarazem taktowne podejście do tematu, jakie widziałam.
Z resztą każdy członek grupy znajomych wnosił coś do całokształtu. Doświadczenia reszty dzieci były o tyle istotne, iż pomagały poznać różne perspektywy życia z chorobą. Z czasem okazywało się, iż szaleńcza pogoń Elle za utratą cnoty czy wybitnie specyficzny humor Ralpha to efekt strachu przed przyszłością. Wyjątkiem jest może Archie. Zrobili z niego tak typowo nieśmiałego introwertyka, iż niejednokrotnie ginął na tle grupy.
Daniel Quinn Toye i Bella Ramsey w Sunny Dancer (2026) // Colin J SmithWarto zwrócić uwagę także na poboczne postacie. Mama Ivy, w którą wcieliła się Jessica Gunning, była jedną z najzabawniejszych osób w całym filmie. Kierownik obozu odegrany przez Neila Patricka Harrisa był niezręczny do bólu, ale naprawdę wiedział co powiedzieć we właściwym momencie. Swoje pięć minut na ekranie miał nawet… James Blunt. Jego wykonanie You’re Beautiful było co najmniej niespodziewane, jednak nie była to najmniej realistyczna rzecz w całym filmie.
Sunny Dancer zdedycowanie skupione jest na większym obrazku, aniżeli na szczegółach. Pewne wątki zostały poprowadzone tak wygodnie, iż momentami widz łapie się na myśleniu: „hej, przecież to by nie przeszło”. Nie wyobrażam sobie obozu, na którym część uczestników odłącza się od grupy i sama wybiera się do wesołego miasteczka. Przepłynięcie jeziora kajakami i spanie bez nadzoru opiekuna pod namiotami w lesie też wydaje się być mało prawdopodobne. Jeszcze w mieszanych parach! Być może są to tylko detale, jednak sprawiają wrażenie, iż obraz George Jacques aż przesadnie starał się wprowadzić sielankę dla przezwyciężenia dramatów bohaterów.
Sunny Dancer (2026) // Colin J SmithNiemałą rolę w filmie odgrywa muzyka. Wielokrotnie pojawia się w nim utwór I Don’t Feel Like Dancin’ zespołu Scissor Sisters (może aż zbyt często), jednak nie brakuje też świeżych pozycji rezonujących z młodym pokoleniem. Podczas seansu usłyszymy głosy artystów takich jak Olivia Dean, Jamie xx, Fred Again.., Yeah Yeah Yeahs oraz CMAT. Za soundtrack odpowiedzialna była Este Haim, która sama przyznała, iż film odbiera na osobistym poziomie. Artystka trafiła jako dziecko na obóz dla diabetyków, co odegrało dużą rolę w jej życiu. Trzeba więc przyznać – reprezentacja ma znaczenie.
Sunny Dancer serwuje wszelkie możliwe klisze. Po obejrzeniu tego filmu nie da się jednak wyzbyć wrażenia, iż kilka motywacyjnych haseł to naprawdę wszystko, czego nam w życiu potrzeba. Komedia Geogre’a Jacques’a to szczera historia wielu nastolatków – nie pozbawiona niezręcznych czy trudniejszych momentów. Ivy i jej nowi przyjaciele momentami irytują, w innych scenach poruszają dojrzałością. Choć film dotyka trudnych tematów, to opatrzony jest taką delikatnością, iż cały seans jest jak lekki balsam dla duszy. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy lubią przeżywać swoje emocje trochę mocniej.













