Scena Artystyczna 24. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego mBank Nowe Horyzonty

magazynszum.pl 1 miesiąc temu

Ambient Room #8: counter/intuitive

Co roku podczas MFF mBank Nowe Horyzonty przestrzeń IP Studio, prowadzona przez kolektyw artystyczny IP Group, przekształca się w środowisko Ambient Room. Wykorzystując narzędzia zarówno cyfrowe, jak i analogowe, tworzymy immersyjne doświadczenie. Poprzez połączenie światła, dźwięku i wizualnych interakcji obserwujemy, jak te elementy wpływają na nasze zmysły, uruchamiają synestetyczne procesy i przekształcają nasze postrzeganie rzeczywistości.

Our intuition leads us astray because reality is counterintuitive.

W ramach tegorocznej, ósmej odsłony projektu zastanawiamy się, czym są i jak działają czas – przestrzeń – ruch. Spojrzymy na te sytuacje, w których nasza intuicja zawodzi, sięgniemy po zaskakujące układy odniesienia, zatrzymamy się w momentach, w których wydarza się coś, co jest sprzeczne z naszymi oczekiwaniami, zdrowym rozsądkiem czy logiką. Podążymy w kierunku nieoczywistości.

counter/intuitive to ósma odsłona cyklicznego projektu Ambient Room realizowanego w IP Studio we Wrocławiu, otwartej pracowni (artist run space) i przestrzeni kreatywnej prowadzonej przez kolektyw artystyczny IP Group. W swoich działaniach twórcy poddają analizie wybrane aspekty medialne, projektując wielowymiarowe środowiska immersyjne. Kolejna odsłona projektu zaplanowana jest na rok 2025.

„Ambient Room #8: counter/intuitive”, fot. Wojciech Chrubasik, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
„Ambient Room #8: counter/intuitive”, fot. Wojciech Chrubasik, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
„Norman Leto: Proof of Concept” w 66P, fot. Alina Metelytsia, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
„Norman Leto: Proof of Concept” w 66P, fot. Alina Metelytsia, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty

Norman Leto: Proof of Concept

Projekt Proof of Concept odwołuje się do figury wizyty studyjnej. Za pośrednictwem wystawy odwiedzamy Normana Leto w pracowni, a adekwatnie w jego dwóch studiach.

W jednym powstaje nowe kinematograficzne przedsięwzięcie Normana – film pod roboczym tytułem Pilot 9_11. W ramach Proof of Concept artysta daje wgląd w ten projekt, prezentując filmowe szkice, testy rozwiązań technicznych i fragmenty sekwencji.

W drugim studiu Norman maluje obrazy sztalugowe.

Proof of Concept jest opowieścią o procesie twórczym Normana Leto, autora, którego postawa wymyka się klasycznym kategoriom używanym do opisu osób wytwarzających teksty kultury. Można powiedzieć, iż to właśnie niemieszczenie się w kategoriach i ich przekraczanie są istotą jego postawy – zarówno w społecznym sposobie funkcjonowania w roli twórcy, jak i w wychodzeniu poza schematy myślowe w refleksji nad człowieczeństwem oraz poznawczymi i egzystencjalnymi ramami, w których doświadczamy naszej kondycji.

Osią narracji Proof of Concept jest relacja między pracą nad projektami filmowymi a aktywnością Normana na polu sztuk wizualnych. Norman zajmuje się równolegle obydwiema dziedzinami. Każdą z nich uprawia na własnych warunkach. Wystawa jest miejscem, w którym te dwa wątki splatają się w jedną historię.

Wizytę w studiu filmowym Normana składamy w siedem lat po premierze jego ostatniego kinowego obrazu – Photonu nagrodzonego m.in. na festiwalu Nowe Horyzonty oraz na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Od tego czasu Norman pracuje nad Pilotem 9_11. Artysta ocenia, iż ukończenie projektu zajmie kilka następnych lat.

Długość procesu twórczego Normana wynika z jego filozofii tworzenia filmów. Jest ona bliższa modus operandi artysty wizualnego niż kulturze przemysłu kinematograficznego. Podobnie jak w wypadku debiutanckiego pełnego metrażu Sailor oraz Photonu, głównym planem filmowym nowego projektu jest wymiar wirtualny – przestrzeń cyfrowych animacji, symulacji i wizualizacji. Klasyczne kino opiera się na pracy zespołowej. Norman ten aspekt redukuje do absolutnego minimum: modeluje filmową materię niczym rzeźbiarz, który znajduje się sam na sam z tworzywem, i stopniowo nadaje mu kształt w swojej pracowni. Pilot 9_11powstaje poza systemem producenckim jako dzieło całkowicie autorskie. Rozwijając pełnometrażowy projekt filmowy w pojedynkę, artysta dokonuje swego rodzaju transakcji: wymienia czas na absolutną autonomię. Medium, które umożliwia zawarcie takiego kontraktu, jest środowisko cyfrowe, zapewniające autorowi potencjalnie nieograniczone możliwości, w praktyce limitowane jedynie przez wyobraźnię, moc obliczeniową komputerów oraz roboczogodziny poświęcone na pracę.

W Pilocie 9_11 Norman wraca do ataku na World Trade Center z 11 września 2001 roku. Wydarzenia, które zdaniem Andrzeja Ledera i wielu innych historyków idei zamyka symbolicznie wiek XX. Upadek nowojorskich wieżowców to, używając kategorii Lacanowskich, przypadek drastycznego wdarcia się Realnego w sferę Wyobrażonego. Pod wpływem tego wtargnięcia pole symboliczne uległo radykalnemu przeobrażeniu. 11 września rozwiewał iluzję o „końcu historii”, który miał być happy endem brutalnego stulecia wojen światowych, totalitaryzmów i Holokaustu. Zarazem upadek dwóch wież okazał się prologiem do opowieści o niestabilnym świecie, w którym żyjemy obecnie. Atak na World Trade Center nie jest wydarzeniem jedynie historycznym, okazuje się czymś aktualnym – w tym sensie, iż skutki jego symbolicznego promieniowania odczuwamy do dziś. Symboliczna moc tego wydarzenia zbliża je do figury dzieła sztuki. Na szczęście ani Norman Leto, ani nikt inny nie musi brać na siebie odpowiedzialności za wyartykułowanie tej myśli, która się narzuca, ale z powodów moralnych pozostaje niewypowiedziana. Konsekwencje za sformułowanie głośno tego, co myślało tak wielu, poniósł niemiecki kompozytor Karlheinz Stockhausen, który jeszcze we wrześniu 2001 roku określił ataki na WTC jako the greatest work of art imaginable for the whole cosmos.

Sekwencje z Pilota 9_11, które oglądamy w ramach Proof of Concept, nie dają wglądu w fabułę filmu. Na wystawie istnieją jako autonomiczne prace wideo, funkcjonują poza narracją pełnometrażowej opowieści. Norman Leto nie po raz pierwszy wykonuje taki gest. Wybrane fragmenty jego poprzednich filmów, Sailora i Photonu, również były pokazywane w galeriach jako wideoinstalacje. Ale i na odwrót: sekwencje, które oryginalnie powstawały jako przeznaczone do galerii projekcje, bywały przez artystę włączane do jego filmowych fabuł. Jednym z ważnych elementów strategii Normana jest pozostawanie w ciągłym ruchu między różnymi dyscyplinami, szczególnie między polami sztuk wizualnych (w których zasadniczą rolę odgrywa forma) i kina (w którym na pierwszy plan wysuwają się elementy dyskursywne i narracyjne).

W przestrzeni 66P projekcje wideo oparte na materiałach pochodzących z Pilota 9_11 zestawione są z obrazami sztalugowymi. Przy ich tworzeniu artysta eksperymentował z generatorami sztucznej inteligencji. Żaden z obrazów nie nawiązuje do filmu, a jednak, co istotne, wszystkie powstały równolegle z pracami nad nim.

Norman debiutował jako artysta wizualny w 2007 roku solową wystawą w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Można było odnieść wrażenie, jakby pojawił się znikąd. Miał 27 lat, występował pod pseudonimem, nie uczęszczał do żadnej uczelni artystycznej. Był komputerowym geekiem, który zamiast zostać inżynierem postanowił zaangażować swoje cyfrowe kompetencje w twórczość artystyczną.

Debiutancka wystawa nosiła znamienny tytuł Negatywne aspekty nadmiernej wolności w wieku lat 26. Zainteresowała ona świat krytyki, który obsadził jej autora w roli jednego z najbardziej obiecujących młodych twórców sztuki nowych mediów. Norman od początku swojej obecności na scenie artystycznej pokazywał jednak również obrazy. Malarstwa, podobnie jak programowania, animacji 3D i tworzenia cyfrowych środowisk wirtualnych, nauczył się na własną rękę, poza formalnym systemem edukacji. Dał się poznać jako malarz biegły technicznie, a zarazem nieprzewidywalny, używający symultanicznie najróżniejszych konwencji, od akademickiego realizmu, przez obrazy nawiązujące do naukowych diagramów, po niegeometryczną abstrakcję.

W roku 2010 artysta opublikował quasi-autobiograficzną powieść Sailor. Niemal równocześnie na festiwalu Nowe Horyzonty odbyła się premiera filmu pod tym samym tytułem, który Norman oparł na motywach z własnej książki. Ten literacko-kinematograficzny dyptyk oznaczał nie tyle przeniesienie twórcy z przestrzeni galeryjnych do świata rozbudowanych form narracyjnych, ile poszerzenie pola działalności. Angażując się w projekty filmowe, Norman nie zerwał związków ze sztukami wizualnymi i – tym bardziej – nie przerwał swojej praktyki malarskiej.

Wystawę Proof of Concept zamyka wideo Sailor Update, One Decade Later [Vlog]. Artysta wraca w nim do postaci głównego bohatera swojej zmistyfikowanej literackiej autobiografii oraz debiutanckiego filmu. Czy Normana Leto z Sailoranależy utożsamiać z Normanem Leto, autorem Sailora? Artysta obdarzył tę postać własnym głosem i użyczył jej swojej twarzy. Podobieństwo do realnie istniejącej osoby jest zamierzone i nieprzypadkowe, ale jednocześnie zwodnicze. Bohater Sailora – noszący socjopatyczny rys twórca, który w spojrzeniu na człowieczeństwo odrzuca humanistyczny punkt widzenia, na rzecz perspektyw otwieranych przez fizykę, neuronaukę i cybernetykę – jest konstruktem, agentem-sobowtórem, którego artysta umieszcza w swoich opowieściach, powierzając mu rozmaite filozoficzne i narracyjne zadania.

W Sailor Update wskrzeszony po 15 latach protagonista powraca, by opowiedzieć nam o jednym dniu z życia Normana Leto, podczas którego odwiedzamy m.in. pracownię malarską artysty i jesteśmy świadkami powstawania jednego z obrazów. Znajdziemy się także w drugim studiu, w którym Norman pracuje nad cyfrowymi modelami rzeczywistości oraz wirtualnymi tworami przekraczającymi jej fizyczne ograniczenia.

Sailor Update jest dialektyczną klamrą spinającą bieguny, pomiędzy którymi rozgrywa się wystawa; dwie pracownie, dokument i fabularną fikcję, to, co fizyczne, i to, co wirtualne, dyscyplinę pracy niezbędną przy realizacji projektów zakrojonych na całe lata i swobodny artystyczny gest. Rzuca także światło na relację malarstwa i filmu w praktyce artysty; obie dziedziny są elementami zapewniającymi równowagę procesu twórczego, a także aspektami wolności, która od debiutu pozostaje kategorią fundamentalną dla Normana Leto.

otwarta dla publiczności próba „Transmitting Trio A”, w czasie której amerykańska tancerka Sara Wookey przekazuje młodszej tancerce, Natalii Drozd, podstawy tańca Yvonne Rainer, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
otwarta dla publiczności próba „Transmitting Trio A”, w czasie której amerykańska tancerka Sara Wookey przekazuje młodszej tancerce, Natalii Drozd, podstawy tańca Yvonne Rainer, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
wykład performatywny „It’s Been Raining in Poland”, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
Ramona Nagabczyńska, wykonująca wykład performatywny „It’s Been Raining in Poland”, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty

KROKI / STEPS

KROKI / STEPS to artystyczny projekt o chodzeniu. O praktyce, filozofii, kulturze, polityce oraz sztuce chodzenia. W trzech galeriach – Studio BWA Wrocław, galerii Entropia i Krupa Gallery – zobaczymy prace dotyczące refleksji nad chodzeniem lub dokumentujące praktyki wędrowania, a w przestrzeni miasta będzie można na własną rękę zrealizować artystyczne scenariusze spacerów, przechadzek i wypraw.

Gdy poruszamy się pieszo, horyzont naszego doświadczania jest wyznaczany przez odległość, którą jesteśmy w stanie pokonać na własnych nogach. Zbiorowa wystawa KROKI / STEPS sięga do konceptualnych i performatywnych fundamentów współczesnego namysłu nad chodzeniem w sztuce. Od motywu pielgrzymki, przez kroki o charakterze politycznym, po wędrówki w kontekście kryzysu migracyjnego. Od przechadzek odbywających się w świecie wirtualnym po kroki prowadzące ku naturze. Ekspozycja – podzielona między trzy położone w niewielkiej (spacerowej) odległości od siebie galerie – obejmuje filmowe dokumentacje performansów, instalacje, obiekty, fotografie, a choćby grę komputerową. Przechadzki po chaszczach (Krzysztof Maniak), pielgrzymki między metropoliami (Robert Kuśmirowski), spacery po wysychającej rzece (Mikołaj Szpaczyński) czy przejścia z bronią przez miasto (Francis Alys) – to tylko wycinek prezentowanej różnorodności form i znaczeń spacerowania.

„KROKI / STEPS” w BWA Studio, fot. Wojciech Chrubasik, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
„KROKI / STEPS” w BWA Studio, fot. Wojciech Chrubasik, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
„KROKI / STEPS” w Galerii Entropia, fot. N. Ratajczyk, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
„KROKI / STEPS” w Galerii Entropia, fot. N. Ratajczyk, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
„KROKI / STEPS” w Krupa Art Foundation, fot. Wojciech Chrubasik, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty
„KROKI / STEPS” w Krupa Art Foundation, fot. Wojciech Chrubasik, dzięki uprzejmości organizatorów MFF mBank Nowe Horyzonty

Praktykowanie chodzenia nie wymaga zastosowania żadnej technologii. Idąca osoba nie zostawia śladu węglowego. Chodzenie to najbardziej pierwotna, a zarazem ponadczasowa forma relacji człowieka z przestrzenią. Tempo, w którym chodzi człowiek, pozostaje niezmienne od początku historii ludzkości, czyli od chwili, w której nasi przodkowie przybrali postawę wyprostowaną i zaczęli kroczyć na dwóch nogach. Nie zmieniło go przyspieszenie tempa życia, pracy, konsumpcji i produkcji informacji, nie zmienił również rozwój technologiczny. Chodzenie nie zajmuje myśli, ale mimo to, a raczej właśnie dlatego, zostawia miejsce na myślenie – stąd jego ścisły związek z filozofowaniem. Chodzenie, w wersji idealnej, jest stanem, w którym umysł, ciało i świat spotykają się z sobą, jak gdyby były trzema prowadzącymi rozmowę postaciami, trzema dźwiękami niespodziewanie łączącymi się w akord – pisze Rebecca Solnit w książce Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne. Z kolei Friedrich Nietzsche, który „cierpliwość pośladków” nazywa grzechem przeciw Duchowi Świętemu, w Ecce homo apeluje: Jak najmniej siedzieć. Filozof, wytrawny i namiętny piechur, zalecał, by nie ufać żadnej myśli zrodzonej w bezruchu. jeżeli istnieje więc droga, na której można odnaleźć zerwane połączenia umysłu z ciałem, a ciała z Innymi, z otoczeniem i naturą, należy ją przejść na piechotę.

Przedsięwzięcie – jako część Sceny Artystycznej festiwalu mBank Nowe Horyzonty – odwołuje się do tematu programu filmowego poświęconego właśnie chodzeniu. To nie przypadek, historia kina zaczyna się przecież od obrazu dokumentującego idących ludzi – Wyjścia robotników z fabryki braci Lumière.

Idź do oryginalnego materiału