Po cieszących się dużym zainteresowaniem publiczności „Służących do wszystkiego”, „Tinie” i „Testosteronie” mamy „Sąsiadów z góry” – czwartą w tym sezonie premierę w Teatrze Polskim analizującą różne odcienie relacji męsko-damskich. Bilety na ten spektakl, grany na Małej Scenie, rozeszły się błyskawicznie, co nie dziwi, bo budził zainteresowanie już od blisko roku.
Ta gorzka komedia, pełna życiowej prawdy, miała bowiem zaistnieć w bielskim teatrze w marcu 2025 roku, ale w ostatniej chwili premierę trzeba było odwołać, bo nie zdołano sfinalizować z hiszpańską agencją uzyskania licencji na jej wystawienie. Krążyła już wtedy po Polsce inna realizacja tej sztuki, przygotowana przez warszawską ekipę pod wodzą reżysera Artura Barcisia, zatytułowana „Barabuum!”. Ale w końcu formalności udało się dopiąć i „Sąsiedzi z góry” w reżyserii Witolda Mazurkiewicza, dyrektora Teatru Polskiego, weszli z przytupem do repertuaru tej sceny.
Autorem jest Francesc Gay Puig, czyli Cesc Gay – 59-letni hiszpański dramaturg, scenarzysta, reżyser filmowy. Stał się sławny, gdy „Truman”, jego film z 2015 roku, został obsypany nagrodami. Tytułowym bohaterem tego komediodramatu nie jest tużpowojenny prezydent Stanów Zjednoczonych ale pies, jedyny przyjaciel człowieka chorego na raka, odrzucającego chemioterapię i decydującego się na tak zwane wspomagane samobójstwo.

Rok później Cesc Gay zaprezentował „Sąsiadów z góry”, odnosząc kolejny sukces nie tylko w Hiszpanii. W efekcie w 2020 roku nakręcił filmową wersję tej sztuki. Zderza w niej dwie pary w średnim wieku, różniące się charakterami, nawykami, emocjami, uczuciami. Ana (Anna Guzik-Tylka) i Julio (Piotr Gajos) są emocjonalnie wypaleni, coraz bardziej oddalają się od siebie. Ich sąsiedzi z góry, czyli pełni euforii i energii Laura (Marta Gzowska-Sawicka) i jej partner Salva (Tomasz Lorek) czerpią z życia pełnymi garściami. Ich towarzyskie spotkanie zaczyna się niewinnie, ale gdy zaczynają rozmawiać o hałasie, jaki dochodzi z góry i pada zaskakująca, dla niektórych wręcz szokująca erotyczna propozycja, atmosfera gęstnieje. Trwa pełna zaskakujących zwrotów akcji dramatyczna rozgrywka mogąca zachwiać fundamentami związku Any i Julia. Ujawniane są głęboko skrywane erotyczne tajemnice, niespełnione oczekiwania, utajone seksualne zainteresowania, buzują emocje.
Cesc Gay serwuje widzom wnikliwą analizę relacji międzyludzkich, podszytą humorem i – często – gorzką ironią. To teatr dialogów – błyskotliwych, dowcipnych, ale też kąśliwych i wręcz ostrych. Z tym trudnym zadaniem czworo bielskich aktorów, precyzyjnie prowadzonych przez reżysera Witolda Mazurkiewicza, radzi sobie doskonale. Przykuwają uwagę tak bardzo, iż brakuje czasu w wnikliwe obejrzenie niespodziewanego akcentu scenografii przygotowanej przez malarkę Aleksandrę Szempruch. Pokazała wyremontowany pokój ze ścianami obwieszonymi… obrazami jej autorstwa. A ciąg dalszy tej niezwykłej wystawy – w teatralnym foyer, gdzie zaczynają się, ale nie kończą dyskusje widzów o partnerstwie, miłości, seksie, lojalności, czyli o poruszonych w widowisku kwestiach bliskich dorosłym widzom.
Cesc Gay utrzymuje zainteresowanie tą tematyką. W ubiegłym roku nakręcił film „Moja przyjaciółka Ewa” o kryzysie wieku średniego i ponownym odkrywaniu gry miłosnej przez pary po pięćdziesiątce. Może pojawi się także wersja sceniczna…

















