"Rodzina zastępcza" to polskie "Modern Family"? Tak po 27 latach zestarzał się serial

gazeta.pl 2 godzin temu
Czy "Rodzina zastępcza" odnalazłaby się w dobie współczesnego streamingu? Wiele osób wraca do starych odcinków kultowego serialu. I choć większość z nich kieruje się przede wszystkim nostalgią, to nie da się ukryć, iż polskie "Modern Family" ma do zaoferowania znacznie więcej.
"Rodzina zastępcza" była jedną z najpopularniejszych i najdłużej kręconych produkcji Polsatu. Prace nad serialem zakończyły się w 2009 roku. Od premiery pilotażowego epizodu minęło 27 lat. Nie da się ukryć, iż w tym czasie w telewizji zaszły ogromne zmiany, które odmieniły sposób opowiadania historii - dziś tempo jest szybsze, a sama realizacja bardziej dynamiczna. Wiele osób wciąż jednak chętnie wraca do "Rodziny zastępczej", odrzucając nowoczesne produkcje o podobnej tematyce. Co takiego ma w sobie dawny hit Polsatu? I czy nowe pokolenie widzów może znaleźć w nim coś dla siebie?

REKLAMA







Zobacz wideo Aleksandra Szwed zdradziła największą tajemnicę "Rodziny zastępczej". "Było osiem Śliniaków, ciężko było zastąpić pierwszego"



"Rodzina zastępcza" wciąż ma wiele do zaoferowania
"Z jednej tkaniny wszyscy jesteśmy" - słyszymy w pierwszych wersach dobrze nam znanej piosenki z czołówki. To zdanie w pewnym stopniu określa istotę "Rodziny zastępczej". Jest to produkcja, z którą po prostu bardzo łatwo się utożsamić. Problemy poruszane w serialu, to dokładnie te same problemy, które każdy z nas przeżywa na co dzień. Uniwersalne wartości przekazywane przez twórców w żaden sposób nie tracą na aktualności. Serial od początku promował empatię, otwartość i przekonanie, iż dom to miejsce, w którym każdy powinien czuć się dobrze, bezpiecznie.
Owszem, dziś niektórym mogą przeszkadzać grubo ciosane żarty, które nie raz, nie dwa były budowane na stereotypach i uproszczeniach (np. różnicach pokoleniowych, przerysowanych cechach charakteru), ale uważni widzowie z pewnością zauważą, iż twórcy posługiwali się owymi stereotypami głównie w celu ich obalenia. Paradoks? Nie, raczej sprytny zabieg, który uświadamiał widzom, jak irracjonalne bywają uprzedzenia i schematy myślowe.
Uniwersalne wartości i humor to jedno. Dziś "Rodzina zastępcza" wzbudza jeszcze jedną emocję, która w telewizji jest wyjątkowo pożądana - nostalgię. Przygody rodziny Kwiatkowskich przywołują wspomnienia wspólnych wieczorów przed telewizorem. Widzowie chętnie wracają do bohaterów, których znają od podszewki. Serial pozwala zatrzymać się na chwilę w świecie, do którego przez lata wielu z nas uciekało, poszukując odpowiedzi na pytania dotyczące rodzinnych więzi, przyjaźni i codziennych wyborów, które kształtują nasze życie.






Serial przedstawia realia tamtych czasów - codzienne życie, zwyczaje i atmosferę Polski końca lat 90. i początku XXI wieku. Starsi widzowie wracają tam z jeszcze jednego powodu. Chcą przypomnieć sobie własne dzieciństwo i młodość. Produkcja jest dla nich swego rodzaju "oknem na przeszłość". Z kolei młodsi widzowie mogą docenić ją z uwagi na wartość poznawczą - serial pozwala zobaczyć, jak wyglądało życie rodzinne, społeczne dwie dekady temu oraz jakie problemy i wartości były wówczas w centrum uwagi. To również cenne spojrzenie na to, w jaki sposób budowano narrację w telewizji w tamtych czasach.



"Rodzina zastępcza" na tle współczesnych seriali
"Rodzinę zastępczą" można docenić z jeszcze jednego względu. Wartości takie jak empatia, troska o innych czy tolerancja, były przekazywane w serialu w sposób nienachalny, bez przesadnego dydaktyzmu czy nadmiernego moralizowania. To w pewien sposób odróżnia go od wielu współczesnych produkcji, które często starają się upchnąć w jednym odcinku jak najwięcej politycznie poprawnych rozwiązań. Cierpi na tym sama historia. Widzom trudniej jest zbudować więź z bohaterami, a to właśnie ona stanowi klucz do sukcesu.
Choć serial pod względem realizacji odbiega od dzisiejszych standardów, to pod względem treści zestarzał się naprawdę bardzo dobrze. Wciąż śmieszy, pokazuje relacje międzyludzkie w sposób, który nie traci na aktualności. Potrafi wzruszyć i przypomnieć ludziom, co w życiu jest najważniejsze. Można oczywiście rozbierać każdy sezon na części pierwsze i doszukiwać się błędów logicznych i absurdów. Z pewnością przez tyle lat twórcy zaliczyli niejedną wpadkę. Tylko po co? To produkcja zbudowana przede wszystkim na emocjach, a gdy one wchodzą w grę, logika schodzi na dalszy plan. Fakt, iż po tylu latach serial wciąż pozostaje w pamięci wielu osób, mówi sam za siebie. To produkcja, która nie tylko w dalszym ciągu dostarcza świetnej rozrywki, ale z której możemy wyciągnąć również wiele cennych lekcji.
Idź do oryginalnego materiału