Sześcioodcinkowy serial "Ołowiane dzieci" Macieja Pieprzycy opowiada historię młodej lekarki Jolanty Wadowskiej-Król, która w latach 70. ubiegłego wieku zauważa, iż dzieci z robotniczej dzielnicy Katowic masowo chorują na tajemniczą chorobę. Gdy próbuje ratować swoich najmłodszych pacjentów, władza PRL postanawia gwałtownie zamieść sprawę pod dywan, gdyż do miasta przyjeżdża z wizytą Leonid Breżniew, sekretarz generalny KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
"Ołowiane dzieci" spotkały się z krytyką
Produkcja Netflixa z Joanną Kulig ("Zimna wojna") w roli głównej spotkała się z krytyką wnuka prof. Bożeny Hager-Małeckiej, na której miała być wzorowana moralnie niejednoznaczna postać prof. Krystyny Berger (granej przez Agatę Kuleszę). Stanisław Torbus zamieścił na Facebooku obszerny wpis, w którym stwierdził, iż "jeśli dziś pozwolimy upraszczać i pomijać prawdziwych bohaterów, jutro pamięć o nich może zniknąć całkowicie".
"To profesor Bożena Hager-Małecka przez cały czas rozpościerała parasol ochronny nad dr Wadowską-Król i Wiesławą Wilczek. [...] To szczególnie krzywdzące, ponieważ uderza nie tylko w historyczną prawdę, ale także w jej dziedzictwo i pamięć" – mogliśmy przeczytać.
Reżyser "Ołowianych dzieci" odpowiada na krytykę. Co w serialu robi fikcja?
W audycji "Spotkanie z..." Programu 1 Polskiego Radia reżyser Maciej Pieprzyca stanął w obronie "Ołowianych dzieci", które łączą prawdę z fikcją, będąc zaledwie inspiracją faktycznymi wydarzeniami z Dolnego Śląska. – To jest pewien paradoks. My filmowcy używamy fikcji do tego, żeby tę prawdę, którą się inspirujemy, w ogóle przedstawić, żeby ta prawda była zrozumiała – powiedział.
Filmowiec powołał się na scenopisarską zasadę obecności konfliktu, który napędza akcję. O konflikcie mówi się, iż jest sercem i duszą dramatu.
– Każda dramaturgia [...] rządzi się konfliktem i gdy tego konfliktu nie ma, to trzeba ten konflikt stworzyć. Mówi się, iż jeżeli w jednej scenie dwie osoby się zgadzają, to nie ma sceny. One się muszą nie zgadzać, bo wtedy mamy konflikt, wtedy ta historia idzie do przodu – wyjaśnił.
















