
Po dwóch dekadach od ostatniego albumu pod własnym nazwiskiem, Tony Iommi postanowił reanimować tę część swojej działalności. W międzyczasie wziął, oczywiście, udział w powrocie (prawie) oryginalnego wcielenia Black Sabbath, nagrywając z zespołem płytę "13". A wcześniej z innym dawnym składem tej grupy nagrał album "The Devil You Know", tyle iż kwestie prawne wymusiły wówczas zmianę nazwy na Heaven & Hell. Szyldy mogą się zmieniać, jednak to czysto formalne posunięcie, bo "From the Dark" zbytnio nie różni się, zwłaszcza pod względem instrumentalnym, od tamtych wydawnictw. Gitarzysta powtarza tu każdą ograną kliszę, jakiej można się było po nim spodziewać. I nie byłoby nic złego w tym, iż zachowuje swój rozpoznawalny styl - gorzej, iż nie ma w tym żadnego polotu, jego riffom brak dawnej błyskotliwości i zapamiętywalności. Całość brzmi po prostu jak kolejna płyta jednego z niezliczonych epigonów Black Sabbath, którzy z jego muzyki nie wyciągnęli nic poza ciężarem, posępnym klimatem oraz sposobem tworzenia riffów.
Jeśli ktoś liczył, iż na "From the Dark" powróci sekcja rytmiczna któregoś z sabbathowych wcieleń, to może poczuć się rozczarowany. Iommi dokonał tu nieoczywistego wyboru, zapraszając na sesję młodą basistkę Becky Baldwin z obecnego składu Mercyful Fate oraz perkusistę Karla Brazila, znanego ze współpracy z Jamesem Bluntem, Christiną Aguilerą czy Edem Sheeranem. To jednak jedyne zaskoczenia na tej płycie. Klawiszowiec i producent Mike Exeter towarzyszy Tony'emu regularnie od ponad dwudziestu lat. Nie dziwi też udział Briana Maya, bo gitarzysta Queen wystąpił już na "Headless Cross" - tam kawałek nazywał się "When Death Calls", tutaj "Death Wake", więc choćby pod tym względem nie ma wiele inwencji. Wokalistą został natomiast Jorn Lande, który występował już w Heaven & Hell po śmierci Dio, ale dotąd nie mial okazji niczego nagrać z Iommim.
Czytaj też: [Recenzja] Heaven & Hell - "The Devil You Know" (2009)
I właśnie z wokalem mam tu największy problem. Gitarzysta Black Sabbath mógł pomóc w rozwinięciu kariery jakiemuś młodszemu, a bardziej oryginalnemu muzykowi. Tymczasem zdecydował się na gościa, który od ponad trzydziestu lat żyje z prób imitowania Ronniego Jamesa Dio. Na "From the Dark" jego głos pobrzmiewa też Tonym Martinem, Bruce'em Dickinsonem czy - w nielicznych bardziej stonowanych momentach, szczególnie w "Death Wake" czy "Legacy" - Davidem Coverdale'em. Jest w tym wszystkim przeraźliwie wysilony, egzaltowany i w złym znaczeniu teatralny. Jest tak do bólu sztampowym metalowym krzykaczem, iż Iommi równie dobrze mógłby sobie takiego wokalistę wygenerować przy pomocy AI. choćby gdyby kompozycje były tutaj bardziej charakterystyczne i zróżnicowane, trudno byłoby mi przez tak zaśpiewany materiał przebrnąć.
Jednak warstwa instrumentalna "From the Dark" ma podobny problem. Kompozycje, aranżacje i brzmienie są tak okrutnie przewidywalne, szablonowe oraz wtórne względem własnej twórczości Iommiego, a przy tym tak bardzo pozbawione polotu, jakby nie tylko korzystano tu z AI, ale ograniczono się do banalnej komendy wygeneruj coś w stylu Black Sabbath. Niestety, najwyraźniej skorzystano z modelu, który nakarmiono wyłącznie płytami zespołu z Dio i Martinem oraz paroma epigonami. Tak naprawdę nie jest to jakieś szczególnie złe granie - nie licząc wokalu. Wykonanie instrumentalne jest solidnie, a poza paroma klawiszowymi orkiestracjami nie ma tu wiele kiczu. Ale jest to po prostu cholernie nudne przez tę całą wtórność, bazowanie wyłącznie na ogranych patentach, jednostajność i brak czegokolwiek wyrazistego. Nie widzę choćby sensu w omawianiu poszczególnych utworów, które mogą się różnić tempem, intensywnością czy strukturą, ale bez wyjątku tak usilnie próbują być bardziej sabbathowe niż Black Sabbath, iż zlewają się w jedną ciemną masę.
Ocena: 4/10
Tony Iommi - "From the Dark" (2026)
1. Over the Violent Sun; 2. Black Times; 3. World Alone; 4. Beyond the Dead; 5. Stormwatcher; 6. Death Wake; 7. Return of the Arbalist; 8. Legacy
Skład: Tony Iommi - gitara; Becky Baldwin - gitara basowa; Karl Brazil - perkusja; Jørn Lande - wokal; Mike Exeter - instr. klawiszowe (1,2,4-8); Brian May - gitara (6)
Producent: Tony Iommi i Mike Exeter













