
Domknięcie monumentalnej trylogii Swans - złożonej z albumów "The Seer", "To Be Kind" i "The Glowing Man" - miało definitywnie zakończyć pewien etap w twórczości zespołu. Co wyszło z zapowiadanych przez Michaela Girę zmian personalnych oraz stylistycznych? Trochę faktycznie się pozmieniało. Oficjalnie w składzie odpowiedzialnym za kolejne wydawnictwo zespołu, "Leaving Meaning.", znalazło się tylko dwóch muzyków z poprzedniego wcielenia Swans: Gira i Kristof Hahn, wsparci przez nowego basistę Yoyo Röhma oraz powracającego po przerwie bębniarza Larry'ego Mullinsa. Tyle jednak w teorii, bo w praktyce Thor Harris, Christopher Pravdica, Phil Puleo i Norman Westberg również wzięli udział w nagraniach, tyle iż wymienieni wśród gości. Gościnnych występów jest tu zresztą, zgodnie z tradycją, naprawdę sporo. Zespół wspomagają tu też chociażby siostry Maria i Anna von Hausswolff, elektroniczny twórca Ben Frost, część składu folkowego A Hawk and a Hacksaw, a choćby jazzowe trio The Necks.
"Leaving Meaning." odchodzi - a przynajmniej próbuje - od monumentalności trzech poprzednich albumów. Tym razem jest krócej o jedną czwartą długości tamtych wydawnictw, ale to wciąż potężne półtora godziny i dwie płyty kompaktowe (w wersji winylowej też dwie, przy czym większość utworów skrócono). Za to poszczególne nagrania faktycznie realizowane są mniej - obyło się tym razem bez półgodzinnych kolosów. Najdłuższy w zestawie "The Nub" ma dwanaście minut, "The Hanging Man", tytułowy "Leaving Meaning" i "Sunfucker" przekraczają dziesięć, a pozostałe mieszczą się w przedziale od pięciu do ośmiu. pozostało dwuminutowe intro "Hums", instrumental o pastoralnym, quasi-ambientowym nastroju, dający jasno do zrozumienia, iż będzie to nieco subtelniejszy materiał niż zwykle. Ten delikatny klimat utrzymuje się w "Annaline", kawałku w estetyce kameralnego folku. Choć trwa kilka ponad pięć minut, okropnie mi się dłuży przez jednostajny, wysilony śpiew Giry. Nie jest to zbyt obiecujący początek albumu.
Czytaj też:
[Recenzja] Swans - "The Glowing Man" (2016)
Na szczęście, potem jest już lepiej - zwłaszcza w dłuższych formach. "The Hanging Man" fantastycznie łączy trans monumentalnej trylogii z trochę łagodniejszym brzmieniem, dorzucając do tego nieco tajemniczą atmosferę bliską neoclassical darkwave. Z początku zdecydowanie lżejszy, choć wciąż mocno repetycyjny, drone'owy "Sunfucker", z tymi rustykalnymi zaśpiewami sióstr von Hausswolff, kojarzy się z jakimś pogańskim rytuałem. Dopiero w połowie zmienia się w bardziej rytmiczny kawałek z jazgotliwymi gitarami. Faktycznie wysublimowane oblicze swansowego transu przynosi natomiast tytułowy "Leaving Meaning". To akurat jeden z dwóch efektów współpracy z The Necks, co zresztą od razu słychać w repetycyjnych, ale bardziej wyrafinowanych partiach basisty Lloyda Swantona i perkusisty Tony'ego Bucka, a także eterycznych brzmieniach klawiszowych Chrisa Abrahamsa. Zaskakująco dobrze uzupełnia się to wszystko z głosem Giry oraz akordami akustycznej gitary. Drugi wspólny utwór, bardziej jazzujący "The Nub", to już adekwatnie nagranie The Necks z gościnnym występem wokalnym Baby Dee i udziałem sekcji dętej, a także bliżej nieokreśloną rolą muzyków Swans. Z jednej strony to interesujące urozmaicenie, z drugiej - budzi wątpliwości, czy goście nie za mocno wyręczają tu zespół, który firmuje album swoją nazwą.
Także pozostałe, krótsze utwory bez wyjątku wypadają ciekawiej od "Annaline". Mój faworyt to "Cathedrals of Heaven", wyróżniający się gęstym, onirycznym klimatem, budowanym przez senne ostinato kontrabasu, oszczędne dźwięki wibrafonu i gitary oraz organowe tło. Byłby to idealny utwór na ścieżkę dźwiękową filmu Davida Lyncha. choćby wokal Giry dobrze wpasowuje się w ten klimat. Posępne gothic country w postaci "Amnesia" czy gospelowo zabarwiony "It's Coming It's Real" - oba nagrane z siostrami von Hausswolff - to także przyjemne piosenki, bliskie niedocenianego albumu "The Burning World". Z kolei "Some New Things" wprowadza w błąd swoim tytułem, bo muzycznie to powrót do bardziej energetycznego, post-punkowego wcielenia Swans z lat 90., ale to też jeden z najbardziej transowych numerów na płycie, w czym spora zasługa perkusji Bucka. Prawie dream-popowy "What Is This?" jest natomiast trochę przeciągnięty, ale ten subtelny, a przy tym bogaty akompaniament wypada bardzo przyjemnie. W całkiem przeciwnym kierunku idzie finałowy "My Phantom Limb" - powolnie kroczący, repetycyjny utwór o niepokojącej atmosferze, z nieco industrialną warstwą instrumentalną, potężnymi wejściami trąb, nakładającymi się na siebie melodeklamacjami Giry oraz żeńskimi wokalizami, przypominającymi o okresie współpracy z Jarboe.
Czytaj też: [Recenzja] Swans - "To Be Kind" (2014)
"Leaving Meaning." to w dyskografii Swans trochę krok wstecz, w stronę dokonań grupy sprzed trzech dekad, a zarazem nieco zbyt zachowawcza próba wyjścia z okresu kolosalnej trylogii. Same utwory na ogół się bronią, z wyjątkiem niezbyt udanego początku. Na etapie wychodzenia z monumentalizmu wskazany byłby raczej bardziej zwarty, winylowy pod względem długości i spójniejszy estetycznie album.
Ocena: 7/10
Swans - "Leaving Meaning." (2019)
CD1: 1. Hums; 2. Annaline; 3. The Hanging Man; 4. Amnesia; 5. Leaving Meaning; 6. Sunfucker
CD2: 1. Cathedrals of Heaven; 2. The Nub; 3. It's Coming It's Real; 4. Some New Things; 5. What Is This?; 6. My Phantom Limb
CD2: 1. Cathedrals of Heaven; 2. The Nub; 3. It's Coming It's Real; 4. Some New Things; 5. What Is This?; 6. My Phantom Limb
Skład: Michael Gira - wokal i gitara; Kristof Hahn - gitara, dodatkowy wokal; Yoyo Röhm - gitara basowa, kontrabas, instr. klawiszowe, dodatkowy wokal; Larry Mullins - perkusja i instr. perkusyjne, instr. klawiszowe, wibrafon, dodatkowy wokal
Gościnnie: Thor Harris - instr. perkusyjne, wibrafon, trąbka, klarnet, efekty; Christopher Pravdica - gitara basowa, efekty; Norman Westberg - gitara; Paul Wallfisch - pianino; Phil Puleo - dulcimer (CD1: 4); Anna von Hausswolff, Maria von Hausswolff - dodatkowy wokal (CD1: 4,6, CD2: 3); Chris Abrahams - instr. klawiszowe (CD1: 5, CD2: 2); Lloyd Swanton - kontrabas (CD1: 5, CD2: 2); Tony Buck - perkusja i instr. perkusyjne (CD1: 5, CD2: 2,4); Jennifer Gira - wokal (CD1: 6), dodatkowy wokal; Baby Dee - wokal (CD2: 2); Fay Christen, Ida Albertje Michels - dodatkowy wokal (CD2: 2); Dana Schechter - gitara basowa (CD2: 4), efekty; Cassis Staudt - akordeon, fisharmonia; Ben Frost - gitara, syntezator, efekty; Jeremy Barnes - santur, skrzypce akordeon, instr. perkusyjne; Heather Trost - skrzypce, altówka; Mika Bajinski - dodatkowy wokal; Marie-Claire Schlameus - dodatkowy wokal
Gościnnie: Thor Harris - instr. perkusyjne, wibrafon, trąbka, klarnet, efekty; Christopher Pravdica - gitara basowa, efekty; Norman Westberg - gitara; Paul Wallfisch - pianino; Phil Puleo - dulcimer (CD1: 4); Anna von Hausswolff, Maria von Hausswolff - dodatkowy wokal (CD1: 4,6, CD2: 3); Chris Abrahams - instr. klawiszowe (CD1: 5, CD2: 2); Lloyd Swanton - kontrabas (CD1: 5, CD2: 2); Tony Buck - perkusja i instr. perkusyjne (CD1: 5, CD2: 2,4); Jennifer Gira - wokal (CD1: 6), dodatkowy wokal; Baby Dee - wokal (CD2: 2); Fay Christen, Ida Albertje Michels - dodatkowy wokal (CD2: 2); Dana Schechter - gitara basowa (CD2: 4), efekty; Cassis Staudt - akordeon, fisharmonia; Ben Frost - gitara, syntezator, efekty; Jeremy Barnes - santur, skrzypce akordeon, instr. perkusyjne; Heather Trost - skrzypce, altówka; Mika Bajinski - dodatkowy wokal; Marie-Claire Schlameus - dodatkowy wokal
Producent: Michael Gira














