Przestrzeń dobrej integracji. Rozmowa z Joanną Spychałą

kulturaupodstaw.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: fot. Krystian Daszkowski


Jakub Wojtaszczyk: Stowarzyszenie Lepszy Świat w tym roku obchodzi swoje 20-lecie. Wszystkie najlepszego!

Joanna Spychała, prezeska: Dziękuję! Dwadzieścia lat stażu to dla organizacji pozarządowej całkiem sporo. Historia stowarzyszenia jest mocno spleciona z ludźmi, którzy działali całkowicie wolontaryjnie. Kierowała nimi potrzeba serca, wspólna pasja i chęć reagowania na różne aktualne sytuacje wymagające pomocy. Pracowali bezinteresownie, więc to, iż przez dwie dekady nie stracili energii, jest tym bardziej czyni godnym podziwu. w tej chwili nasz skład nieco się zmienił, a wraz z nim potrzeby i kierunki działania Lepszego Świata.

fot. Krystian Daszkowski

Coraz bardziej dążymy do profesjonalizacji.

Czy planujemy świętowanie? Bardzo byśmy chcieli – jeżeli starczy nam sił. Możliwe, iż latem znajdziemy odpowiedni moment, by zaprosić współpracowników, współpracowniczki i wszystkich, z którymi dotychczas działaliśmy. Liczymy na to, iż uda nam się podzielić dobrą energią, którą sami zewsząd otrzymujemy.

JW: Powiedziała pani, iż stowarzyszenie po czasie poszło w innym kierunku. Czy wasza misja uległa zmianie?

JS: Choć stowarzyszenie zawsze wspierało osoby wykluczone, na początku było zakorzenione w działaniach lokalnych. Z biegiem czasu zobaczyliśmy bardzo dużą potrzebę pracy na rzecz osób uchodźczych i z doświadczeniem migracji, co wynikało też z osobistych zainteresowań naszych członków i członkiń. w tej chwili najstarszym i wciąż kontynuowanym w stowarzyszeniu projektem jest wolontariat w poznańskich rodzinach. To inicjatywa skierowana głównie do dzieci z pieczy zastępczej i tych, które mierzą się z trudnościami w nauce – niekoniecznie dlatego, iż radzą sobie gorzej, ale często dlatego, iż system edukacji okazuje się dla nich zbyt wymagający.

W ramach tego projektu staramy się tworzyć indywidualne pary wolontariuszy i dzieci w modelu 1:1.

Sama idea wolontariatu od samego początku była kluczowa dla stowarzyszenia i przez cały czas pozostaje jego istotnym filarem – widzimy, jak dużą wartość wnosi w życie nie tylko społeczności, ale i Poznania. Drugim filarem działalności jest praca z osobami uchodźczymi. Wynika ona z – jak wspomniałam – naszych własnych zainteresowań i doświadczeń wolontariackich zarówno w Polsce, jak i za granicą. To obszar, który nas jednoczy i w którym dostrzegamy misję organizacji. Z roku na rok grupa osób uchodźczych na całym świecie staje się coraz większa, i statystyki te będą tylko rosnąć. My znamy ich potrzeby i czujemy, jak ważne jest ich wsparcie.

JW: Czy wraz z kryzysem humanitarnym na granicy polsko-białoruskiej działanie stowarzyszenia się zintensyfikowały?

fot. Krystian Daszkowski

JS: Z osobami uchodźczymi zdarzało nam się pracować już w 2015 roku, a choćby wcześniej. Natomiast stricte promigranckie i pomocowe projekty na większą skalę zaczęliśmy realizować dopiero w 2022 roku. Wtedy doszliśmy do wniosku, iż ilość wyzwań, które spowodował kryzys humanitarny na granicy, i ich skala przerasta możliwości działań wyłącznie wolontaryjnych. Nie mogliśmy się tym tematem zajmować „przy okazji” – chcieliśmy, by stało się to naszym głównym celem.

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej znacząco wpłynęła na nasze spojrzenie na temat uchodźców. Doświadczenia, które wcześniej zdobywaliśmy za granicą – chociażby na greckiej wyspie Lesbos – nagle stały się niezwykle bliskie, wręcz dotknęły naszego bezpośredniego otoczenia. To był moment, w którym poczuliśmy, iż chcemy zabrać w tej sprawie głos i aktywnie się w nią zaangażować.

Obecnie realizujemy projekt „Przestrzeń dobrej integracji” – mieszkanie integracyjne przeznaczone głównie dla osób, które przeszły przez trudności na polsko-białoruskiej granicy. To dla nas ważna inicjatywa, bo daje realne wsparcie i możliwość budowania nowego życia w godnych warunkach.

JW: Czy może pani więcej powiedzieć o tym projekcie?

fot. Krystian Daszkowski

JS: „Przestrzeń dobrej integracji” stworzyliśmy z myślą o osobach, które doświadczyły bardzo trudnych przeżyć na polsko-białoruskiej granicy i które zadeklarowały chęć pozostania w Polsce. Przestrzeń to mieszkanie wynajmowane przez nas od ZKZL w Poznaniu. Projekt jest skierowany głównie do osób, które nie mają żadnej rodziny na Zachodzie, nie mają wsparcia i są samotne, potrzebują pomocy. Ponieważ zostawiły swoje odciski palców w Polsce, to tutaj powinny próbować budować swoją przyszłość, choć wiemy, jakie jest to trudne, zwłaszcza jeżeli ktoś jest tutaj sam.

Do mieszkania zapraszamy osoby, które deklarują chęć pozostania w Polsce, choć oczywiście mogą zmienić zdanie w każdej chwili.

Zapewniamy im miejsce na okres od roku do półtora, w zależności od indywidualnych potrzeb. Oferujemy wsparcie psychologiczne, prawne oraz lekcje języka polskiego, ponieważ jego znajomość jest kluczowa dla integracji. Pomagamy także w szukaniu pracy, w załatwianiu spraw urzędowych oraz we wszelkich innych kwestiach, które są niezbędne do usamodzielnienia się. Chcemy, aby osoby goszczone mogły stać się samowystarczalne, zaczęły budować swoje życie na nowych zasadach i w końcu poczuły się w Poznaniu jak w domu.

Projekt prowadzimy od około czterech miesięcy.

fot. Krystian Daszkowski

Mamy już efekty – pierwsza osoba znalazła pracę, a procedury związane z dokumentami idą do przodu. Niestety, jak to często bywa, cały proces jest długotrwały, a wiele rzeczy w systemie jest trudnych do pokonania. Czasami choćby to, co mogłoby być proste, okazuje się bardziej skomplikowane, jak chociażby założenie konta w banku.

JW: Jakie jeszcze bariery muszą pokonać cudzoziemcy i cudzoziemki w Polsce, w Poznaniu?

JS: Myślę, iż jest cała masa takich rzeczy, które są stosunkowo proste do nauczenia, ale na pewno łatwiejsze, jeżeli ktoś nam pokaże, jak to zrobić. Przykładem może być korzystanie z komunikacji miejskiej. Inne kwestie są już trochę bardziej skomplikowane, jak na przykład dotarcie do prawników, którzy specjalizują się w konkretnych sprawach, znają sytuację uchodźców i są w stanie im pomóc.

Często mamy do czynienia z dokumentami napisanymi w taki sposób, iż choćby nam – Polakom – ciężko je zrozumieć, a co dopiero osobom, które nie znają dobrze języka.

Bardzo trudnym aspektem jest też integracja rozumiana jako nawiązywanie więzi z lokalną społecznością. Często nie jest to proste, bo wymaga czasu, obopólnych chęci i wzajemnego zrozumienia. Do tego dochodzą kwestie bardziej praktyczne, jak zrozumienie zasad wynajmu mieszkań czy pokoi w Poznaniu, a także dowiedzenie się, jak działa np. system L4 w pracy, bo to wszystko jest niezbędne do codziennego funkcjonowania. Te podstawowe rzeczy są naprawdę trudne do ogarnięcia, zwłaszcza iż nie wszystkie osoby, które są z nami, mówią po angielsku. W związku z tym dostęp do urzędów i instytucji, w tym również językowy, bywa mocno utrudniony.

JW: Kim są osoby, którym w tej chwili pomagacie?

fot. Krystian Daszkowski

JS: Co prawda jesteśmy otwarci na różne narodowości, które przekraczają granicę, ale tak się złożyło, iż w naszym mieszkaniu w tej chwili przebywa sześć osób z Sudanu, jedna z nich walczy z poważnymi problemami zdrowotnymi. Dlatego na razie – mając na uwadze nasze ograniczone zasoby – nie możemy przyjąć nowych chętnych.

Osoby w naszym mieszkaniu dotarły do Polski w bardzo trudny sposób. Jedne mają bardziej dramatyczne przeżycia z granicy polsko-białoruskiej, inne nieco lżejsze. Wiele z nich wymaga wsparcia, szczególnie psychologicznego, ponieważ często nie mają kontaktu z rodzinami przez tygodnie i nie wiedzą, czy problem wynika z braku internetu, czy może stało się coś złego.

Dodatkowo cała sytuacja związana z układaniem sobie życia w Polsce, jeszcze bez języka, jest dla nich ogromnym stresem. To ciągłe balansowanie pomiędzy strachem i troską o rodzinę a próbą zanurzenia się w codzienności u nas, co nie jest łatwe. Jednak mimo tych trudności starają się budować swoją przyszłość.

JW: Kiedy integracja się udaje?

fot. Krystian Daszkowski

JS: Przede wszystkim integracja to proces, który wymaga chęci – zarówno od osoby przybywającej, jak i od społeczności, która ją przyjmuje. Obie strony muszą być otwarte na siebie nawzajem. To nie jest kwestia napisania programu integracyjnego i wdrażania go przez 10 lat, bo każdy człowiek jest inny i ma różne potrzeby. W związku z tym integracja wymaga indywidualnego podejścia. Obie strony muszą być wspierane w tym, aby był to naturalny proces, a nie wymuszony, bo wtedy po prostu się nie uda.

Dlatego właśnie wprowadzamy model patronatu społecznego, znany na świecie, który jest stosowany m.in. w Kanadzie od lat 70.

Polega on na połączeniu wolontariuszy, instytucji czy osób prywatnych z konkretną osobą uchodźczą. Tworzymy wokół migranta/migrantki sieć wsparcia, odpowiadającą na ich indywidualne potrzeby – od pomocy w codziennym życiu, przez pokazywanie miasta, po wsparcie emocjonalne. Model daje szansę na bardziej spersonalizowaną pomoc, co z kolei zwiększa szanse na sukces integracji. Chcemy wdrożyć ten model w kwietniu. Mamy nadzieję, iż sprawdzi się w polskim kontekście. W krajach bogatszych niż Polska patronat społeczny finansowany jest przez państwo. My na razie musimy szukać zewnętrznych sponsorów. W systemach państwowych integracja jest często zbyt sztywna i trudno w niej znaleźć przestrzeń na indywidualność, na to, iż ktoś może nie mieć siły na pewne rzeczy, czy na to, iż czegoś po prostu nie chce. Naszym celem jest stworzenie uzupełnienia dla tego, co oferuje państwo. Wiemy, iż ten model działa.

fot. Krystian Daszkowski

JW: Wspomniała pani o ograniczonych zasobach stowarzyszenia. Jak zatem można was wesprzeć?

JS: Jak większość organizacji, również my przyjmujemy darowizny i wpłaty na nasze konto. Aktualnie zarówno patronat społeczny, jak i projekt „Przestrzeń dobrej integracji” finansowane są głównie z mikrowpłat. Zachęcamy osoby, które mogą, do wspierania nas stałymi, choćby niewielkimi miesięcznymi kwotami. Ostatnio wsparła nas Poznańska Garażówka, z którą współpracujemy od lat. W tym roku dochód z ich świątecznych licytacji został przeznaczony na nasz projekt, co stanowiło bardzo cenny zastrzyk finansowy. Staramy się również pozyskiwać granty i dotacje, jednak w tej chwili jest to dosyć trudne, bo wiele organizacji, szczególnie amerykańskich, ma wstrzymane finansowanie z powodu decyzji Trumpa. I choć przez cały czas wiele dotacji jest dostępnych, skierowana jest głównie na projekty związane z pomocą dla osób z Ukrainy.

Idź do oryginalnego materiału