REKLAMA
Zobacz wideo
Zapytaliśmy Szelągowską o miejsce na pralkę w domu
Dorota Szelągowska zasłaniała lustra w domu. Wtedy nie akceptowała siebieEkspertka od wnętrz opowiedziała w "Vivie!", jak czuła się, kiedy była w pierwszej ciąży. Przypomnijmy, iż Szelągowska urodziła Antoniego w 2001 roku (jego ojcem jest Paweł Hartlieb). W tym czasie córka Katarzyny Grocholi musiała radzić sobie nie tylko z nową rzeczywistością, ale też z kompleksami. "Gdy miałam 21 lat, urodziłam Antka. W ciąży przytyłam 35 kg i na całym ciele zrobiły mi się rozstępy. Wyglądałam strasznie. Całe ciało miałam w czerwonych bliznach. W domu choćby pozasłaniałam lustra, żeby przypadkiem na siebie nie spojrzeć. Czułam, iż straciłam coś, co było ważnym elementem mojej tożsamości. Straciłam swoje ciało! Bo ja właśnie tak to odbierałam - jako stratę" - opowiedziała.Szelągowska zmieniła myślenie po 30. roku życia. Wtedy pojawiły się nowe wnioski. "Zrozumiałam, iż na milion rzeczy nie mam wpływu, między innymi na to, jak wyglądam, i iż to ode mnie zależy, czy się kocham, czy nie. I wybrałam tę miłość" - wyznała. Dziś zresztą słynie z tego, iż ma dystans do siebie i darzy siebie miłością. "Nie będę czarować rzeczywistości - one [rozstępy - red.] mi się nie podobają i niespecjalnie je lubię, ale siebie kocham. A to są dwie różne rzeczy" - podsumowała.Dorota Szelągowska nie uważa, iż każda kobieta powinna mieć płaski brzuch. Wspomina o biologiiMedia społecznościowe już od dawna narzucają presję tego, jak "powinno" się wyglądać. Szelągowska jest daleka od tego, aby podążać za ideałami, ponieważ pamięta o tym, jaka jest biologia kobiet. "Kobietom naprawdę wiele rzeczy przez lata wmawiano zupełnie niepotrzebnie. Na przykład, iż powinny mieć płaskie brzuchy. Ale jak? Przecież to zależy od naszego cyklu" - przekazała.













