
Manga w dość minimalistycznym wydaniu? Przebłysk potrafi i nacieszyć i odprężyć oko.
Zuzanna Szkliniarz jest studentką na Wydziale Grafiki i Sztuki Mediów ASP im. Eugeniusza Gepperta w Wrocławiu. Przebłysk jest pracą dyplomową ilustratorki powstałą pod okiem dr. hab. Andrzeja Moczydłowskiego. Całkiem grubą, ponad 120 stron schludnych, czarno-białych rysunków. Bohaterką komiksu jest Asia, studentka matematyki. Mimo, iż studiuje już kilkanaście miesięcy, wciąż walczy z samotnością i brakiem znajomych. Jej przyjaciółka z liceum od jakiegoś czasu milczy, dzień za dniem mija na wykonywaniu rutynowych czynności i rozmowach telefonicznych z rodzicami. Sytuacja zmienia się, gdy Asia "rzutem na taśmę" dostaje się do fotograficznego koła naukowego. Szefową grupki jest przebojowa Marysia, która chce aby prace jej koła wygrały w konkursie organizowanym przez F.U.S. I tak oto w życiu Joasi pojawiają się pierwsi znajomi.Praca Szkliniarz to kawał solidnej, choć dość naiwnej obyczajówki. Ot, główna bohaterka wchodzi w nowe towarzystwo, zawiera pierwsze przyjaźnie, po drodze wydarza się jedna drama ale wszystko kończy się happy-endem. Napisałem 'naiwnej' ale nie jest to zarzut. Artystka tworząc swoją prostą historię o tym, jak w życiu ważna jest obecność drugiego człowieka, operuje symboliką zrozumiałą dla introwertycznych równolatków. Koło fotograficzne skupia ludzi o różnych zainteresowaniach, ale i tak grupa gwałtownie nawiązuje wspólną nić porozumienia. Mimo, iż często za codziennym uśmiechem ukrywają się mniej wesołe sytuacje, szczególnie te za zamkniętymi drzwiami mieszkań. Przebłysk jest tym rodzajem historii, o których się mówi 'sympatyczna' - nie da się nie lubić postaci, bohaterowie mówią prosto i komunikatywnie a fabuła dość ogranymi środkami stara się wpłynąć na emocje czytelnika.
Choć sam scenariusz nosi znamiona debiutanckiego brania się za bary z komiksowym medium. Zuzanna dość nieoczekiwanie w drugiej połowie opowieści przenosi ciężar fabularny z jednej bohaterki na drugą. Niby nic strasznego, ale takie zapomnienie o Asi i skupienie się na problemach Marysi wywołuje dysonans poznawczy. Ok, Aśka dorobiła się znajomych, nie jest już samotną studentką, ale czemu została aż tak zepchnięta na dalszy plan? Również wątek przewodniczącej koła pozostał niedokończony. Wiemy o jej problemach rodzinnych, które finalnie okazują się nie mieć żadnego znaczenia. Niedostatki scenariuszowe dobrze podkreśla jedna scena, w której Marysia słyszy "Ale tobie zależy tylko na jednym..." Tylko, iż czytelnik tak naprawdę nie ma pojęcia, czym 'to jedno' adekwatnie jest. Na pewno nie na wygranej w konkursie, skoro torpeduje kolejne prace reszty członków ekipy. Dodatkowo lekki chaos narracyjny pogłębia przyjęta stylistyka graficzna.
Mangi kojarzymy z pewnym szaleństwem graficznym, rozbudowaną ekspresją, skupieniem się na detalach, operowaniem rastrami i dynamiczną kreską. Zuzanna uderza z przeciwległego bieguna - stara się zaskoczyć czytelnika minimalistyczną, klaustrofobiczną kreską. Przebłysk jest oszczędnym komiksem. Zuzanna ma bardzo miękką, zdecydowaną i wyrazistą kreskę ale pozbawioną przepychu ilustracyjnego. W jej opowieści głównymi aktorami są dłonie, spojrzenia a kadry od czasu do czasu są uzupełniane pojedynczymi przedmiotami. Szkliniarz lubi operować grubością "tuszu". Ten bywa zwykle bardzo wyrazisty, ale są kadry, kiedy traci na ekspresyjności, zaczyna szarzeć, jakby próbował wtopić się w tło. Pod względem artystycznym Zuza, mając dostęp do niewielkiego arsenału środków, potrafi oczarować widza - prowadzeniem kamery, operowaniem kontrastami, oświetleniem szarościami czy cyfrową sterylnością. Jednak ma to swoje konsekwencje - są sceny, gdy nie wiemy którą postać właśnie widzimy. Asia jest brunetką, ale na niektórych kadrach autorka pozbawia ją koloru włosów i tym samym upodabniając ją do innych bohaterek. Co powoduje niepotrzebny przestoje na rozkminki czy dany dialog wypowiada Aśka, Anka czy też ktoś inny.
Jak na debiut Przebłysk jest przyzwoitym babskim czytadłem. Kulejący scenariuszowo; za to Zuzanna Szkliniarz ma zadatki na graficzny diament do oszlifowania.
p.s. Komiks kupiłem od autorki na Podziemnych Kocurach. A w necie nie znalazłem żadnych namiarów na artystkę by ktoś zainteresowany mógł kupić od niej bezpośrednio własny egzemplarz.











