„Pięć manekinów” to ostatni tekst Edmunda Niziurskiego, który można zaliczyć do „powieści milicyjnej”. Autor posłużył się po raz kolejny tymi samymi postaciami (kapitan Trepka i porucznik Dziarmaga), starał się przywołać ten sam mroczny klimat powojennej Warszawy, ale cały efekt popsuł dziwacznymi wtrętami fabularnymi, jakby sam nie był do końca przekonany, czy chce napisać poważny kryminał dla dorosłych, czy groteskową książkę awanturniczo-przygodową.