Pozdrowienia od żony — Kochanie, odbierzesz mnie z pracy? — Żenia zadzwoniła do męża z nadzieją, że…

newsempire24.com 10 godzin temu

Kochanie, odbierzesz mnie dziś z pracy? Martyna zadzwoniła do męża, licząc, iż po ciężkim dniu nie będzie musiała tłuc się czterdzieści minut autobusem.

Jestem zajęty odpowiedział krótko Michał. W tle wyraźnie było słychać telewizor, więc Martyna wiedziała, iż mąż siedzi w domu.

Zrobiło jej się przykro aż do łez. Małżeństwo wisiało na włosku, choć jeszcze pół roku wcześniej Michał nosił ją na rękach. Co takiego się zmieniło w tak krótkim czasie? Martyna nie miała pojęcia.

Dbała o siebie, spędzając sporo czasu w siłowni. Doskonale gotowała zresztą nie bez powodu pracowała jako kucharka w znanej warszawskiej restauracji. Nigdy nie prosiła o pieniądze, nie robiła scen, starała się spełniać każdą zachciankę męża

gwałtownie mu się znudzisz kręciła głową mama, słuchając zwierzeń córki. Nie można we wszystkim uginać się pod mężczyzną.

Po prostu go kocham uśmiechała się bezradnie Martyna. Wierzę, iż on mnie też…

******************************

Jednak się mu znudziłam gryzła wargi Martyna, przeglądając historię przeglądarki. Okazało się, iż Michał każdą wolną chwilę spędza na portalach randkowych, rozmawiając z kilkoma kobietami naraz. Dlaczego nie mógł ze mną spokojnie porozmawiać? Przecież bym zrozumiała i odeszła. Po co się męczyć w związku bez miłości i ranić mnie swoim zachowaniem?

Więc rozwód. Cóż, Martyna była silna, da sobie radę. Ale nie wypuści go bez małej nauczki Otrzyma zasłużoną lekcję.

Tego samego wieczoru Martyna założyła konto na tym samym portalu, co mąż, odszukała go i napisała do niego. Zdjęcie znalazła w internecie, trochę podrasowała i była pewna, iż Michał połknie haczyk. I faktycznie, połknął.

Rozpoczęła się intensywna rozmowa. Michał w wiadomościach zapewniał, iż jest singlem, szuka poważnego związku i marzy o dzieciach. Wychwalał swój charakter, co bawiło Martynę do łez przecież znała, ile z nim zachodu na codzień.

Spotkajmy się napisała Martyna i z niecierpliwością czekała na odpowiedź.

Jasne, bardzo chętnie odpisał po chwili Michał. Tylko tymczasowo mieszka u mnie siostra, uczy się do matury. Może więc na neutralnym gruncie, a potem pójdziemy do hotelu?

Serio? wymsknęło się Martynie po cichu. Skąd ta pewność, iż dziewczyna od razu zgodzi się iść z tobą do hotelu? Każda normalna osoba by się obraziła na taką propozycję! Ale cóż, niech mu będzie.

Może spotkamy się u mnie? Mam domek pod Warszawą, mieszkam sama. Nikt nam nie będzie przeszkadzać A w duchu wahała się, czy powinien się zgodzić, czy nie.

Świetny pomysł! Michał zareagował entuzjastycznie. Pewnie cieszył się, iż nie wydatkuje dodatkowych pieniędzy. Podaj adres i godzinę, zjawię się na skrzydłach miłości.

Ulica Jesionowa 25, godzina dwudziesta druga. Pasuje?

Jasne! Czekaj na mnie.

Około dwudziestej pierwszej Michał odegrał scenkę, iż został nagle wezwany do pracy. Zaczął szukać kluczyków od auta i w końcu, bez większego przekonania, zapytał żonę, czy nie widziała pęku.

Leżały na szafce nocnej Martyna patrzyła mu w oczy zupełnie niewinnie, ściskając jednocześnie klucze w kieszeni. Może kot gdzieś je zawlókł?

Dobra, zamówię taksówkę. Nie czekaj na mnie, odpocznij sobie.

Martyna wcale nie zamierzała czekać. Po co? W tym czasie pakowała swoje rzeczy. Na szczęście miała własne mieszkanie po babci. Jedyne, co zostawiła w starym domu, to był wniosek o rozwód, leżący na stole na widoku.

Michał wrócił do domu dopiero rano, wściekły jak nigdy. Po pierwsze, podróż zajęła mu półtorej godziny, a po drugie nie zastał na miejscu dziewczyny z internetu.

Adres był prawdziwy, dom także, ale drzwi otworzyła potężna kobieta, przynajmniej trzy razy większa od niego. Ubrana była jedynie w prześwitujący szlafrok, a Michał dałby każde pieniądze, by wymazać ten widok z pamięci.

Na dodatek owa kobieta była namolna miał poważne kłopoty, żeby się od niej uwolnić. Musiał znowu wezwać taksówkę, żeby tylko się stamtąd wydostać. Czekał długo, aż zdążył w swoim marynarce zmarznąć na kość. Na domiar złego, kierowca okazał się dziwny i najpierw zawiózł go w zupełnie inną część miasta Jednym słowem, noc pełna atrakcji.

Dopiero gdy wszedł do mieszkania i zobaczył na stole pozew, zrozumiał, kto stał za tą całą komedią. Obok na blacie, szminką napisane były słowa:

To była słodka zemsta

Czasem, zamiast czekać, iż ktoś nas doceni, musimy sami powiedzieć sobie dość i nauczyć się szanować własne uczucia.

Idź do oryginalnego materiału