Po pierwsze nie szkodzić... Recenzja: Batman. Detective Comics. Ojcowskie Miłosierdzie. Tom 1

itomigra.blogspot.com 2 godzin temu

Po pierwsze nie szkodzić... Recenzja: Batman. Detective Comics. Ojcowskie Miłosierdzie. Tom 1

Po bardzo urodzajnym wrześniu, w którym pojawiło się (tylko na blogu!) aż osiem tekstów (między innymi: Pojedynek o Śródziemie, Klany z Bagien, Cheese Master), czas wejść na poważnie w październikowy panel komiksowy. Pierwsza recenzja już wpadła-
. Czas na "coś poważnego". Zapraszam do lektury!

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Batman Detective Comics
rusza w nowej linii wydawniczej All In. Pierwszy tom, o tytule Ojcowskie Miłosierdzie, właśnie trafił nam w rączki i- powiem Wam szczerze- aż się nie mogliśmy doczekać lektury! Seria zbiera bardzo dobre recenzje, a ja jako fan bardziej "przyziemnych" opowieści o Batmanie, jego detektywistyczne przygody wciągam jednym tchem. Gotowi by zanurzyć się w nowy mrok Gotham?

Jednym z pierwiastków składowych mojej niecierpliwości był autor albumu. Po zakończonej serii Nightwinga, którą uwielbiamy, za przygody Gacka wziął się Tom Taylor. Poprzeczkę zatem zawieszam wysoko! Za ilustracje odpowiada Mikel Janin, którego prace mogliśmy zobaczyć w serii DC Odrodzenie. Album ukazał się w Polsce dzięki wydawnictwu Egmont i klubowi Świat Komiksu.

Zarys fabularny:


"Śmierć Thomasa i Marthy Wayne’ów na zawsze naznaczyła Gotham. Jednak w tragicznej genezie Batmana kryje się sekret, o którym nikt dotąd nie słyszał. Od tamtej feralnej nocy w Crime Alley tylko czekał, by pognębić Mrocznego Rycerza. Po latach upiory przeszłości dają o sobie znać.

W mieście pojawia się nowy seryjny morderca. Jego ofiarami padają młodzi przestępcy, a z ich ciał znika krew. Batman próbuje powstrzymać falę brutalnych zbrodni, ale gwałtownie odkrywa, iż sprawa dotyczy go bardziej, niż się spodziewał."

Wrażenia:


Uwaga! Może i opis był niejednoznaczny, ale zaznaczam- to nie jest geneza Batmana. Totalnie o tym zapomnijcie. Ów felerny wieczór śmierci rodziców jest wspomniany, ale to nie ich zgon, a życie, ma ogromny wpływ na fabularną stronę albumu. I oczywiście na samego Bruce'a. Na całość jego działalności... i specyficzne wydarzenia, które przedstawione są w albumie. A ten? To (prawie) czyste złoto!

Z jednej strony nie dostajemy kosmicznego superbohaterskiego dramatu... ale nie powiem, by był to też sztampowy projekt detektywistyczny. Nie jest tak mrocznie, tak duszno, tak koszmarnie, jak się spodziewałem. W każdym razie- nie w komiksowej, patosowej formie (jak tylko DC Comics potrafi). Co nie znaczy, iż jest lekko i przyjemnie- nie powiem, motyw seryjnego mordercy nastolatków to dość ciężki kaliber (sam komiks raczej nie jest skierowany do dzieci). Zresztą podobnie jak rozkmina nad nieśmiertelnością (w której Batman mnie zaskakuje- w ogóle jest jakby bardziej... ludzki!). Ale jakoś... przyjemnie się to przyswaja, czyta gwałtownie i budzi się w człowieku chęć poznania dalszej części historii. Ot, kłania się umiejętność opowiadania. A dokładając do niej stonowaną, dojrzałą oprawę graficzną (delikatnie podkręconą epickością!)- mamy komiks prawie idealny.

Dlaczego prawie? Ciężko to określić, unikając spoilerów. Dość zaznaczyć, iż główny "złol"- jak na mój skromny rozum- nie miał szans nauczyć się walczyć (kiedy?). W każdym razie nie tak dobrze, by pokonać Batmana (tak, Gacek dostaje wciry!). jeżeli to zostanie uzupełnione w kolejnych tomach- to ok. W innym przypadku czuję się oszukanym naiwniakiem. Możliwe też, iż jestem gapciem i wspomniany fakt mi umknął (była jakaś wzmianka o szkoleniu wojskowym?). Żeby się przekonać, które z powyższych teorii jest prawdziwe, muszę kontynuować serię... A zrobię to z przyjemnością!
T.
Przydatne linki:
wesprzecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ złapiecie własny egzemplarz
Idź do oryginalnego materiału