REKLAMA
Zobacz wideo
Senyszyn o śmierci męża. "Teraz jest mi gorzej"
Piąta rocznica śmierci Ryszarda Kotysa. Renata Pałys wyjawiła, jaki był Przez ponad 20 lat duet Kotys-Pałys rozbawiał nas do łez. Aktorzy, którzy odegrali Paździochów, doskonale się uzupełniali i w serialu tworzyli groteskowy obraz małżeństwa. Mimo iż oboje bywali zgryźliwi i często antypatyczni, budzili sympatię u widzów. W rozmowie z Plejadą Renata Pałys wspomina kolegę z planu "Świata według Kiepskich". - Rysiek był wspaniałym kolegą. Bardzo wiele się od niego nauczyłam. Udzielił mi wielu cennych rad. Był szalenie inteligentny, oczytany, miał cechę, która coraz rzadziej występuje - był tak zwanym erudytą. Często opowiadał mi o przygodach, które miał na planach innych filmów, a trzeba podkreślić, iż mało filmów zostało nakręconych bez Ryśka - opowiadała aktorka.Pałys przyznała, iż Kotys był fanem piłki nożnej, nie zaraził jej miłością do tego sportu. Spędziłam z nim bardzo wiele fajnych chwil. Zawsze mówiłam, iż powinienem napisać książkę o tych wszystkich przygodach, które przeżył na planach filmowych — szczególnie o ile chodzi o filmy wojenne. On zawsze mówił, iż musimy się spotkać. Chciał, żebym to ja napisała ją na podstawie tego, co on mówi. Nigdy nie mieliśmy czasu - przyznała serialowa Paździochowa. Bardzo dużo czasu spędziliśmy na planie we dwójkę. Często bywało tak, iż siedzieliśmy razem w pokoju, rozmawialiśmy: ja o swoim życiu rodzinnym, Rysiek o swoim. Wiedziałam, iż Rysiek tego nikomu nie powie i on wiedział, iż ja też nikomu nie powiem. To zostanie już na zawsze między nami- przekazała w wywiadzie.Tak Renata Pałys dowiedziała się o śmierci Ryszarda KotysaW rozmowie ze wspomnianym portalem Pałys podkreśliła, iż Kotys był zupełną odwrotnością granej przez siebie postaci. - To był bardzo łagodny człowiek, wyrozumiały, aczkolwiek dosyć złośliwy, ale tak inteligentnie złośliwy. Zawsze mówiłam - demon intelektu. To, co on kreował, choćby w jednym procencie nie pokrywało się z jego charakterem - stwierdziła aktorka. Renata Pałys wróciła wspomnieniami do dnia śmierci kolegi z planu. - Bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Kręciliśmy wtedy "Kiepskich". O godz. 6.00 rano zadzwoniła do mnie Kamila [żona Ryszarda Kotysa]. Jak zobaczyłam na telefonie jej numer, to czułam, iż coś się stało - opowiadała. - Powiedziała, że, Rysiek zmarł. Potem, jak jechałam na plan taksówką, bo zdjęcia nie były odwołane, producentka poprosiła mnie, iż o ile będą do mnie dzwonić media, to mam mówić o śmierci Ryśka. Oczywiście ustalono to w porozumieniu z żoną. To było straszne. Nie byłam w stanie nic powiedzieć - skwitowała poruszona aktorka.
















