Wyobraźcie sobie taką sytuację: od lat obsesyjnie czytacie kultową serię mrocznego fantasy. Czekacie na finałowy tom, który nigdy nie nadchodzi. Aż pewnego dnia rzeczywistość ulega załamaniu i dochodzi do najgorszego: przebudzenia w rynsztoku – nago i w przejmującym zimnie – dokładnie w tym mieście, o którym czytaliście do poduszki.
To nie jest zwykły sen. To Kair Toren – świat brutalnej magii, rywalizujących rodów i intryg, przy których "Gra o tron" wydaje się radosną igraszką. Tak zaczyna się "To królestwo mnie nie zabije" – nowa propozycja od mistrzowskiego duetu Ilony Andrews, która właśnie wjeżdża na polskie półki.
"Dajcie się porwać mrocznemu miastu pełnemu tajemnic i bohaterce, która wie o nim więcej, niż powinna, z zupełnie niewłaściwych powodów" – zachwala Aneta Jadowska.
Główna bohaterka, Maggie, posiada coś, co w świecie gier RPG nazwalibyśmy "meta-knowledge". Zna fabułę, ambicje lordów i przeznaczenie świata. Co więcej – gwałtownie odkrywa, iż jest nieśmiertelna. Brzmi jak plan idealny? Nie do końca. Bo choć Maggie nie można zabić (mimo iż wielu spróbuje!), to ludzie, których zaczyna kochać, są przerażająco śmiertelni.
Wątek ten przywodzi na myśl najlepsze momenty "Outlandera" – obcość w nowym świecie, próba przetrwania dzięki nowoczesnej wiedzy i emocjonalna więź, która staje się największą słabością. U boku Maggie staje ekipa, którą pokochaliby fani Jamesa Gunna:
- groźny skrytobójca,
- szlachecka służka,
- osobliwe magiczne istoty,
- żołnierz, który jest "niebezpiecznie pociągający".
Jeśli Wasze ulubione autorki to Sarah J. Maas czy Samantha Shannon, a w kinie szukacie napięcia i świetnych dialogów, ta książka jest dla Was. Oto trzy powody, dla których warto po nią sięgnąć:
- Isekai w inteligentnym wydaniu: Motyw "czytelnika wewnątrz książki" to świeża zabawa schematami. Maggie nie jest bezbronna – to najlepiej poinformowana osoba w królestwie Rellas.- Chemia, od której sypią się iskry: Ilona Andrews słynie z tworzenia relacji, które budują napięcie powoli i skutecznie. To nie jest tani romans – to gra o wysoką stawkę.
- Polityczny thriller w świecie fantasy: Walka o władzę, potwory w ludzkiej skórze i widmo katastrofalnej wojny. Maggie musi zapobiec zakończeniu, które... już zna.
Pod pseudonimem Ilona Andrews kryje się małżeństwo – Ilona (pochodząca z Rosji) i Gordon (były sierżant armii USA). Ich biografia sama nadaje się na film: poznali się na studiach, mieszkają w Teksasie ze stadem zwierząt i regularnie okupują szczyty listy bestsellerów "New York Timesa". Ich styl to idealna równowaga między humorem, akcją a głębią emocjonalną.
Werdykt? "To królestwo mnie nie zabije" to epicka przygoda, która sprawia, iż czytelnik również czuje się częścią historii. Tylko uważajcie – Kair Toren uzależnia szybciej niż binge-watching nowego serialu na HBO.
Książka dostępna już teraz na SQNStore.pl
To nie jest zwykły sen. To Kair Toren – świat brutalnej magii, rywalizujących rodów i intryg, przy których "Gra o tron" wydaje się radosną igraszką. Tak zaczyna się "To królestwo mnie nie zabije" – nowa propozycja od mistrzowskiego duetu Ilony Andrews, która właśnie wjeżdża na polskie półki.
"Dajcie się porwać mrocznemu miastu pełnemu tajemnic i bohaterce, która wie o nim więcej, niż powinna, z zupełnie niewłaściwych powodów" – zachwala Aneta Jadowska.
Nieśmiertelność to dopiero początek problemów
Główna bohaterka, Maggie, posiada coś, co w świecie gier RPG nazwalibyśmy "meta-knowledge". Zna fabułę, ambicje lordów i przeznaczenie świata. Co więcej – gwałtownie odkrywa, iż jest nieśmiertelna. Brzmi jak plan idealny? Nie do końca. Bo choć Maggie nie można zabić (mimo iż wielu spróbuje!), to ludzie, których zaczyna kochać, są przerażająco śmiertelni.
Wątek ten przywodzi na myśl najlepsze momenty "Outlandera" – obcość w nowym świecie, próba przetrwania dzięki nowoczesnej wiedzy i emocjonalna więź, która staje się największą słabością. U boku Maggie staje ekipa, którą pokochaliby fani Jamesa Gunna:
- groźny skrytobójca,
- szlachecka służka,
- osobliwe magiczne istoty,
- żołnierz, który jest "niebezpiecznie pociągający".
Dlaczego to pozycja obowiązkowa dla fanów popkultury?
Jeśli Wasze ulubione autorki to Sarah J. Maas czy Samantha Shannon, a w kinie szukacie napięcia i świetnych dialogów, ta książka jest dla Was. Oto trzy powody, dla których warto po nią sięgnąć:
- Isekai w inteligentnym wydaniu: Motyw "czytelnika wewnątrz książki" to świeża zabawa schematami. Maggie nie jest bezbronna – to najlepiej poinformowana osoba w królestwie Rellas.- Chemia, od której sypią się iskry: Ilona Andrews słynie z tworzenia relacji, które budują napięcie powoli i skutecznie. To nie jest tani romans – to gra o wysoką stawkę.
- Polityczny thriller w świecie fantasy: Walka o władzę, potwory w ludzkiej skórze i widmo katastrofalnej wojny. Maggie musi zapobiec zakończeniu, które... już zna.
Duet z licencją na bestsellery
Pod pseudonimem Ilona Andrews kryje się małżeństwo – Ilona (pochodząca z Rosji) i Gordon (były sierżant armii USA). Ich biografia sama nadaje się na film: poznali się na studiach, mieszkają w Teksasie ze stadem zwierząt i regularnie okupują szczyty listy bestsellerów "New York Timesa". Ich styl to idealna równowaga między humorem, akcją a głębią emocjonalną.
Werdykt? "To królestwo mnie nie zabije" to epicka przygoda, która sprawia, iż czytelnik również czuje się częścią historii. Tylko uważajcie – Kair Toren uzależnia szybciej niż binge-watching nowego serialu na HBO.
Książka dostępna już teraz na SQNStore.pl
Informacja sponsorowana




