Czekałem na taką książkę od lat i nie mogłem się doczekać. W końcu zrezygnowałem z czekania, pogodzony z myślą, iż nikt już jej nie napisze. Miałem choćby na to wytłumaczenie. W czasach realnego socjalizmu, kiedy cenzura nie pozwalała roztrząsać, ani choćby opisywać zjawisk społecznych, bo jeżeli się to uczciwie zrobiło, to wychodziło, iż ustrój jest do chrzanu, jedynym dopuszczalnym sposobem przybliżenia się do prawdy był obraz rzeczywistości z perspektywy żabiej, z pozycji naiwnego opisywacza, trochę może zdziwionego, ale bez komentarza i broń Boże, bez uogólnień. Bo one mogły pójść za daleko.