Paul Gascoigne grał na turnieju Italia ’90 jak z nut. Zachwycał kibiców zgromadzonych na włoskich stadionach techniką. Poza boiskiem był człowiekiem nieobliczalnym. Przekonał się o tym pilot samolotu lecącego z piłkarzami reprezentacji Anglii na pokładzie do Neapolu, gdzie drużyna Bobby’ego Robsona zmierzyła się w ćwierćfinale z Kamerunem, o czym Gazza wspomniał w książce "Paul Gascoigne. Szalona ósemka. Autobiografia".