Pierwsza opłata deszczówkowa w Opolu weszła w życie z początkiem 2021 roku. Miasto argumentowało, iż uchwalenie przepisów wymusiły nowe rządowe regulacje, związane m.in. z koniecznością odprowadzenia opłat do Wód Polskich. Ratusz argumentował, iż wprowadzając opłatę zachęca też mieszkańców do retencjonowania wód opadowych – kto to robił, był z opłaty zwolniony.
Tomasz Wolny ze Stowarzyszenia Technologii Ekologicznych „Silesia” zaskarżył uchwałę na początku 2021 roku. Wskazał na wady prawne, jak ta, iż rada przyjęła stawkę za metr sześcienny opadów odprowadzonych do kanalizacji deszczowej, ale nie sprecyzowała jak ją wyliczać.
Opłata deszczówkowa w Opolu. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu unieważnił opłatę deszczówkową. Ratusz złożył zażalenie do NSA. Jego wyrok z jesieni 2022 roku był częściowo po myśli miasta. NSA ocenił, iż rada Opola mogła wprowadzić opłatę za deszczówkę. Uznał też, iż to nie danina publiczna, tylko opłata za świadczoną usługę komunalną. Ale NSA zauważył też, iż samą opłatę i to, jak się ją nalicza, powinien regulować akt prawa miejscowego. A tego skarżonych dokumentach nie było.
Sprawa wróciła do WSA w Opolu, który dwa lata temu ponownie stwierdził nieważność uchwały. Miasto skierowało do NSA skargę kasacyjną. A ten niedawno ją oddalił.
Zarząd spółki WiK w Opolu opublikowała komunikat, w którym przypomina, iż cała sprawa dotyczy uchwały, która obowiązywała do końcówki kwietnia 2022 roku. Wtedy bowiem radni podjęli drugą, nową uchwałę, na mocy której opłata deszczówkowa w Opolu obowiązuje do tej pory. Władze firmy stwierdzają przy tym, iż NSA zakwestionował tylko sposób redakcji „starej uchwały”.
„Spółka ponosiła i przez cały czas ponosi z tytułu świadczenia tych usług konkretne koszty, których to zasadność potwierdziła kontrola przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli” – czytamy w komunikacie.
Ekolog: Jest podstawa do zwrotu pieniędzy
Zdaniem Tomasza Wolnego nie zmienia to jednak faktu, iż NSA stwierdził, iż w okresie od początku 2021 roku aż do wiosny 2022 roku spółka WiK nie miała podstawy prawnej do tego, aby pobierać opłatę deszczówkową.
– Ten wyrok otwiera drogę do składania wniosków o zwrot nienależnie pobranych pieniędzy – uważa. – Nie wiem, czy zdecydują się na to indywidualni mieszkańcy. Ale spodziewam się, iż taki krok mogą podjąć wspólnoty oraz spółdzielnie mieszkaniowe. A także firmy, które również skarżyły tę uchwałę.
Gra jest warta świeczki. Paweł Kawecki, prezes WiK, przyznaje, iż w okresie obowiązywania pierwszej uchwały deszczówkowej suma opłat wyniosła około 20 mln zł. Większość z tej kwoty pochodziła nie tylko od podmiotów prywatnych, ale i publicznych. Okazuje się, iż jednym z największych płatników jest Miejski Zarząd Dróg.
– Przy czym stoimy na stanowisku, iż na tym etapie nie bardzo widzimy możliwość zwrotu pieniędzy. Jak stwierdził sam NSA, to nie podatek, a opłata za usługę, która została wykonana – argumentuje.
Tomasz Wolny zauważa, można się obyć bez kierowania sprawy do sądu.
– Wystarczy wezwać WiK do zwrotu i napisać, iż jak tego nie uczynią, to oczekiwać potrącenia nienależnie pobranej kwoty z bieżących opłat – stwierdza.
Czytaj także: Tajemnicza awaria pociągu Impuls. Sprawa w prokuraturze
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania