Nieśmiertelna legenda „Króla Popu”. Recenzja filmu „Michael”

gazetafenestra.pl 18 godzin temu
„Król Popu” – legenda Michaela Jacksona / autor grafiki: Bartłomiej Stefański

Jak ukazać historię człowieka, który na zawsze zmienił oblicze muzyki? Człowieka, którego koncerty były marzeniem milionów, a jego imię, głos i ruchy do dziś wywołują dreszcz emocji. Jedynego, naprawdę zasługującego na miano „Króla”. Jak uchwycić kogoś, kto dla jednych był ikoną, dla innych zagadką, a dla wielu po prostu częścią życia? Premiera filmu „Michael” nie była zwykłym wydarzeniem. Czy okazała się rozczarowaniem, czy może stała się poruszającym przypomnieniem artysty, za którym tak wielu z nas wciąż tęskni?

Od kilku miesięcy „Wanna Be Startin’ Somethin’” nieustannie przewijało się w przestrzeni publicznej jako motyw przewodni trailerów filmu „Michael”. Utwór można było usłyszeć wszędzie – w radiu, telewizji czy mediach społecznościowych, jakby stopniowo budował atmosferę oczekiwania. Z każdym kolejnym zetknięciem się z tą piosenką coraz wyraźniej czułam, iż zbliża się coś naprawdę wielkiego; wydarzenie, na które z niecierpliwością wyczekują nie tylko miłośnicy kina, ale przede wszystkim miliony fanów „Króla Popu”.

Utwór stał się czymś znacznie więcej niż jedynie częścią kampanii promocyjnej – był emocjonalnym zaproszeniem do ponownego zanurzenia się w świecie Michaela Jacksona. Artysta odszedł w 2009 roku, a razem z nim pewna era, która jednoczyła ludzi na całym świecie. Każdy kolejny dźwięk utworu „Wanna Be Startin’ Somethin” przywoływał wspomnienia i budował atmosferę oczekiwania na coś, co miało na nowo obudzić emocje sprzed lat. Dla fanów Jacksona, ale również dla tych, którzy dorastali przy jego muzyce lub po prostu znali ją z codzienności, było to doświadczenie wyjątkowo poruszające. Jego utwory pobudzają w odbiorcach nostalgię, bo przecież od lat towarzyszyły ludziom w ważnych momentach życia, dlatego trudno znaleźć kogoś, kto nie wiązałby choć części swoich wspomnień z jego twórczością.

Choć w ostatnich latach o Michaelu Jacksonie częściej mówiło się w kontekście skandali oraz oskarżeń, z którymi był związany, twórcy filmu postanowili nie skupiać się na tym aspekcie jego życia. Powodów takiej decyzji mogło być wiele, jednak najbardziej pewna wydaje się chęć stworzenia produkcji pokazującej Michaela przede wszystkim jako artystę. jeżeli właśnie taki był zamysł twórców, to zdecydowanie udało się go osiągnąć. „Michael” jest produkcją pełną emocji, sentymentu i nostalgii. Film pozwala widzowi wrócić do utworów, dzięki którym tytułowy bohater stał się ikoną muzyki i zdobył ogromną popularność. Nie jest to jednak dokładna i w pełni autentyczna biografia artysty, która szczegółowo przedstawia wszystkie wydarzenia z jego życia. To raczej projekt skupiający się na jego największej wartości – niezwykłym talencie, wrażliwości muzycznej oraz twórczości, którą pozostawił po sobie.

Trudne początki

Każdy, kto choć trochę zna historię Michaela, wie, iż pierwszy rozgłos przyniósł mu zespół The Jackson 5, założony w 1969 roku wspólnie z braćmi, gdy miał zaledwie 11 lat. Grupa bardzo gwałtownie zdobyła popularność, a życie młodego artysty diametralnie się zmieniło. Michael wielokrotnie wspominał później, iż tak naprawdę nie miał dzieciństwa, a jego nastoletnie życie adekwatnie całkowicie skupione było wokół koncertów i nagrywania muzyki. Jego ojciec, Joseph Jackson – inicjator i menedżer zespołu – odegrał ogromną rolę zarówno w sukcesie grupy, jak i niestety w trudnych doświadczeniach Michaela. W filmie w jego rolę wciela się Colman Domingo, który niezwykle wiarygodnie odgrywa postać brutalnego i pozbawionego empatii ojca. Produkcja skupia się na tym, jak te wydarzenia wpłynęły na psychikę Michaela oraz przyczyniły się do jego późniejszych problemów emocjonalnych. Trafnie przedstawiono wątek trudnego dzieciństwa oraz despotycznego ojca, które bezpośrednio ukształtowały osobowość artysty.

Michael do końca życia zmagał się z problemami związanymi z samoakceptacją, samotnością oraz odnalezieniem się w społeczeństwie. Zarówno przemoc fizyczna, jak i psychiczna, której doświadczał, miały ogromny wpływ na jego późniejsze życie. Otwierające sceny filmu, ukazujące dzieciństwo Michaela, dobrze przedstawiają, w jaki sposób te przeżycia wpłynęły na jego charakter i dalszą drogę artystyczną. Sposób w jaki był traktowany przez ojca i otoczenie stał się przyczyną podjęcia decyzji o rozpoczęciu kariery solowej. Dzięki temu film pokazuje, iż za ogromnym sukcesem artysty kryła się również samotność i cierpienie.

Rzeczywistość a fabuła

„Michael” nie należy do biografii, po której można spodziewać się wyjątkowo złożonej fabuły – skupia się przede wszystkim na przedstawieniu głównego bohatera i przypomnieniu fenomenu artysty. Celem projektu, przynajmniej na to wskazuje ekranizacja, jest ukazanie niezwykłego talentu oraz wpływu Michaela na świat muzyki i kultury popularnej. W rolę tytułowego bohatera wciela się jego bratanek, Jaafar Jackson, który zdecydowanie udźwignął to ogromne wyzwanie, choć wielu przypuszczało inaczej. W końcu niezwykle trudno zagrać kogoś, kto do dziś pozostaje jedną z najbardziej niepowtarzalnych i autentycznych postaci w historii muzyki. Jaafar bardzo dobrze oddaje zarówno sposób poruszania się Michaela, jak i jego charakterystyczną mimikę, sceniczne emocje oraz ogromną wrażliwość. Robi to na tyle przekonująco, iż momentami można całkowicie zapomnieć, iż ogląda się aktora, a nie samego Michaela Jacksona.

W filmie ukazano również proces twórczy pierwszych albumów artysty. Szczególną uwagę poświęcono płycie Off the Wall – pierwszemu solowemu sukcesowi Michaela, który powstał jeszcze w czasie jego działalności w The Jacksons i zapoczątkował późniejszą karierę artysty. Był to rok 1979, kiedy Michael miał zaledwie 21 lat. Towarzyszące fabule „Don’t Stop 'Til You Get Enough” nadało filmowi niezwykły klimat i energię. Sam Jaafar Jackson odnajduje się w tych scenach bardzo naturalnie, szczególnie w procesie tworzenia i nagrywania utworów. Zostaje to ukazane dynamicznie i z dbałością o charakterystyczne dla Michaela elementy, takie jak wykorzystywanie własnego głosu, oddechów czy rytmicznych dźwięków jako części jego muzyki. Dzięki temu film uwzględnia, jak wyjątkowym, kreatywnym i zaangażowanym artystą był Michael już na początku swojej kariery solowej.

Największy sukces

Dużą część filmu, moim zdaniem słusznie, twórcy poświęcili powstawaniu albumu Thriller, który stał się nie tylko największym sukcesem Michaela Jacksona, ale również najlepiej sprzedającą się płytą w historii muzyki. Szacuje się, iż nakład albumu wynosi około 70 milionów sprzedanych egzemplarzy na całym świecie. Już w filmie podkreślano, jeszcze przed jego wydaniem, iż ma to być dzieło przełomowe i największy album w historii muzyki popularnej. Bardzo dokładnie zostaje ukazany perfekcjonizm Michaela, jego ogromne zaangażowanie oraz dbałość o każdy detal podczas nagrań. Dzięki temu sekwencje związane z powstawaniem albumu są niezwykle widowiskowe i pełne emocji.

Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak scena związana z utworem „Human Nature”. W wykonaniu Jaafar Jackson brzmiał niemal identycznie jak w oryginale, co tylko potęgowało autentyczność filmu. Emocje towarzyszące oglądaniu scen związanych z tą piosenką, ale także z innymi z albumu Thriller, sięgały zenitu. Jest to bowiem największe dzieło Michaela, a wybrzmiewające na dużym ekranie tak kultowe utwory wywołują ogromne poruszenie i nostalgię.

Człowiek, artysta, ikona

„Michael” to dzieło, które niewątpliwie wzbudza wiele kontrowersji. Film przedstawia artystę w sposób silnie wyidealizowany, przez co widz po wyjściu z kina może odnieść wrażenie, iż Jackson był człowiekiem niemal pozbawionym wad. Pominięcie skandali oraz brak ukazania bardziej problematycznych aspektów jego życia prowadzą do pewnego zniekształcenia rzeczywistości. W jaki sposób należy więc odbierać tę produkcję? Myślę, iż przede wszystkim z dystansem. Twórcy nie zamierzali stworzyć pełnej, wiernej biografii artysty, ale raczej przypomnieć odbiorcom, jak niezwykle utalentowanym i wpływowym człowiekiem był Michael Jackson.

„Król Popu” odegrał ogromną rolę nie tylko w muzyce popularnej, ale również w szeroko pojętej kulturze. Jego późniejsze albumy, które nie zostały uwzględnione w filmie, pokazują zaangażowanie artysty w kwestie społeczne oraz ideologiczne. Niezależnie od tego, jak można oceniać jego intencje – a te prawdopodobnie już na zawsze pozostaną częściowo niejednoznaczne – trudno odmówić mu wrażliwości oraz potrzeby zabierania głosu w ważnych sprawach. Michael Jackson był artystą aktywnym, świadomym swojej pozycji i wpływu na ludzi.

Nie chodzi jednak o bezkrytyczne wybielanie jego postaci, ale o próbę spojrzenia na nią w sposób bardziej wyważony. W przypadku osoby tak wybitnej niemal niemożliwe jest uniknięcie kontrowersji czy wewnętrznych sprzeczności. Ogromna sława i presja, jaka się z nią wiązała, niewątpliwie odcisnęły piętno na jego życiu. Jednak to, co pozostawił po sobie, to nie tylko muzyka – to historia. Michael Jackson jest legendą, która jeszcze długo pozostanie w pamięci wielu ludzi.

Gosia WALKOWIAK

Idź do oryginalnego materiału