Ile zróżnicowanych emocji można czuć w tym samym czasie? I czy ból związany z przeszłością zawsze powstrzymuje nas przed stawianiem odważnych kroków naprzód? Takie refleksje przychodzą do głowy, kiedy słucha się Florescence – nowego albumu Maisie Peters.
Złamane serce, niespełnione pragnienia i chęć rewanżu – te tematy, tak częste w muzyce, nie są obce również Maisie Peters. A jednak jej nowy album napawa większą nadzieją niż poprzednie wydania artystki. Świadczy o tym już sam tytuł: Florescence – rozkwit.
Jak powiedziała Maisie w wywiadzie dla Curiously, ten album ma w sobie więcej spokoju, ale nie jest to zbiór piosenek o miłości. Kilka utworów mieliśmy okazję usłyszeć jeszcze przed ukazaniem się całej płyty. W Audrey Hepburn, Maisie uraczyła nas historią o tym, ile piękna może być w naturalności i przyrodzie. Utwór opowiada także o nostalgii spowodowanej tęsknotą za domem. Piosenka My Regards była już zgoła inną opowieścią – skupiała się na bliskości fizycznej i niechęci do dzielenia się drugą osobą z innymi. Uważam, iż ten utwór najbardziej odbiega od stylu Maisie, który znamy. Piosenka doczekała się również teledysku, a wyreżyserowała go Amelia Dimoldenberg.
Jedną z moich ulubionych piosenek jest Flat Earther. Maisie opowiada tam o rzekomym uczuciu wobec niej jako o teorii spiskowej, w którą wierzyła. Ten utwór najlepiej opisuje zjawisko limerencji – nieodwzajemnionego zauroczenia, czasem choćby obsesji, charakteryzującego się idealizowaniem drugiej osoby. Chórki są mocną stroną, jeżeli chodzi o warstwę melodyczną. Kolejną piosenką w albumie jest Questions. Już od samego początku słyszymy pytania świadczące o tym, iż autorka zastanawia się, czy druga osoba również myśli i tęskni tak jak ona. Pojawia się tam wers Does she look like me? Well, of course she does (Czy ona wygląda jak ja? Oczywiście, iż tak – tłum. własne). To tak jakby podmiot liryczny pytał: czy przez cały czas podświadomie mnie szukasz? Ten utwór jest również nieco szybszy niż inne i w moim odczuciu o wiele bardziej zapada w pamięć.
Powyższy fragment to tylko przykład wersu, który zawiera swego rodzaju nadzieję na to, iż rozstanie miało wpływ na życie nie tylko jednej ze stron. W piosence Say My Name In Your Sleep podmiot liryczny zadaje kolejne pytania licząc na to, iż wspomnienia przez cały czas nawiedzają osobę, do której skierowany jest utwór. Artystka twierdzi, iż woli być znienawidzona niż zapomniana (I’d rather be hated than forgotten).mZdaje się, iż cały album Florescence jest oparty na kontraście między złamanym sercem z przeszłości, a teraźniejszą, szczęśliwszą i bezpieczną miłością. Dobrze podsumowuje to ostatnia piosenka – Nothing Like Being In Love. Maisie śpiewa o tym, jak dobrze jest być zakochanym w kimś szczerym i życzliwym. Jednocześnie podkreśla, iż osoba, do której się zwraca nie charakteryzowała się żadną z tych cech.
źródło: materiały promocyjneNa albumie nie zabrakło też utworów wykonanych w duetach. Maisie zaśpiewała Kingmaker z Julią Michaels. Tytułowy kingmaker to ktoś, kto – choć sam zostaje w cieniu – jest tak naprawdę wpływową postacią. To on stoi za osobą, która oficjalnie odnosi sukces lub sprawuje władzę. Utwór mówi o kobietach, które przyjmują tę rolę w relacjach z mężczyznami. If You Let Me to z kolei utwór, który Maisie zaśpiewała z Marcusem Mumfordem. Przekaz jest jasny – zapominanie to taniec dla dwojga. Piosenka jest pokorną prośbą o zgodę na oddalenie się od kogoś, z kim relacja przynosi już tylko ból.
We wspomnianym wcześniej wywiadzie dla Curiously Maisie wspomniała o tym, że piosenką, która najlepiej opisuje jej aktualne życie jest Girl’s Just Flying. Zdecydowanie jest to jeden z najbardziej optymistycznych utworów z tego albumu. Jest w nim o wiele mniej bolesnego przywiązania, o wiele więcej gotowości na pożegnanie się z przeszłością. Jest też morał: w pewnym momencie przestaje się mieć wpływ na kogoś, kto postanawia nie poświęcać więcej uwagi chaotycznej relacji.
Florescence utrzymuje się w klimacie bardzo typowym dla całej twórczości Maisie. Historie miłosne mieszają się z żalem związanym z przeszłością. Postać kreowana przez artystkę zdaje się mocno trzymać tego, co już minęło, choćby jeżeli jest to bolesne. A może po prostu jest jej trudno pogodzić się z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości? W takim wypadku opowiadanie o tym i zamiana emocji w wersy może przynieść jej swego rodzaju katharsis, na co wskazują przede wszystkim trzy ostatnie utwory (Girl’s Just Flying, You Then Me Now, Nothing Like Being In Love).
Album nie zaskoczył mnie pod względem warstwy muzycznej. Jest oparty na miłym dla ucha indie popie, ma kilka ciekawszych fragmentów, jednak styl jest dobrze znany z poprzednich utworów artystki. Teksty piosenek częściej przyciągały moją uwagę, jednak one również są dosyć charakterystyczne dla autorki.
Nie znaczy to jednak, iż album nie zrobił na mnie wrażenia. Jako fanka Maisie Peters, zdecydowanie nie jestem zawiedziona faktem, iż we Florescence dostałam więcej tego, co podobało mi się u artystki już wcześniej. Zabrakło mi jedynie nieco więcej momentów wprawiających w zdumienie, być może historii bardziej zróżnicowanej od tej opowiedzianej na poprzedniej płycie, The Good Witch. Tak czy inaczej, z pewnością będę wracała do albumu jeszcze przez długi czas.
Fot. główna: materiały promocyjne











