Dlaczego reżyser zdecydował się na jej wydanie dopiero teraz, skoro materiał do niej miał gotowy od przeszło 20 lat? Czym w ogóle jest ta książka i co nowego mówi o relacjach Romana Polańskiego i jego ojca Ryszarda, którego dwa obszerne listy napisane do syna w 1973 r. zostały do niej włączone, dając do bólu przenikliwy obraz zdeprawowania czasów wojny?
Dlaczego – mimo bojkotu reżysera przez różne środowiska i ciążących na nim oskarżeń o gwałty – trzeba i warto o tej książce rozmawiać?
Gościem Janusza Wróblewskiego w „Kulturze na weekend” jest prof. Tadeusz Lubelski, wybitny teoretyk i historyk filmu, krytyk i tłumacz, specjalizujący się w kinematografii polskiej oraz francuskiej, związany z Uniwersytetem Jagiellońskim. Lubelski napisał m.in. „Historię niebyłą kina PRL” (2012), „Historię kina polskiego 1895–2014” (2015), był redaktorem „Encyklopedii kina” (2003) oraz czterotomowej „Historii kina” (2012–19). Przygotował do druku „Notesy 1942–2016. Andrzej Wajda”. Jest także autorem książek poświęconych m.in. Tadeuszowi Konwickiemu, Krzysztofowi Kieślowskiemu i Andrzejowi Wajdzie.
– Polański zmierzył się ze wspomnieniami w latach 90. na prośbę Stevena Spielberga i jego Shoah Foundation, archiwum świadectw ocalałych z Holocaustu, a później, w 2005 r., gdy Francuski Instytut Audiowizualny (INA) we współpracy z Fundacją Pamięci o Zagładzie zainicjował podobny, ambitny projekt, którego celem było zachowanie w formie audiowizualnej wspomnień ostatnich ocalałych. Roman Polański nadał im w tej książce szekspirowskie motto „Kto piekła pilnuje / gdy wszystkie diabły tutaj”, co w metaforyczny sposób tłumaczy też jego intencje dotyczące daty publikacji – mówi profesor.
Zaś co do tytułu „Nie biec! Iść!”, wyjaśnia go przytoczona w niej anegdota. Roman ze swoim młodszym przyjacielem Stefciem – sierotą, którą podczas wojny zaopiekowała się rodzina Polańskich – znalazł się na placu, gdzie Niemcy dokonywali ostatecznej selekcji przed likwidacją krakowskiego getta. Roman zagadnął młodego polskiego strażnika, pytając go, czy mogą pójść po chleb, bo są głodni. O dziwo mężczyzna pozwolił im przejść. Gdy ruszyli, krzyknął: „Nie biec! Iść!”.








