Najbardziej niedoceniony współczesny aktor. Od lat zachwyca w produkcjach gatunkowych

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Karl Urban jest jednym z najbardziej charakterystycznych, acz wydaje się, iż trochę niedocenianym aktorem. W trakcie swojej kariery zagrał w najważniejszych widowiskach popkultury. Niektórzy mogą pamiętać go jeszcze z odcinków niezwykle popularnych w latach 90. seriali o przygodach Xeny i Herkulesa, gdzie wcielał się w Juliusza Cezara/Kupidyna. Po raz pierwszy pojawił się jednak na ekranie, kiedy miał zaledwie 8 lat.



Karl Urban: aktor "gatunkowy. Fani science fcition i fantasy go kochają


W rodzinnej Nowej Zelandii sławę przyniosła mu rola w operze mydlanej "Shortland Street", w której grał przez jeden sezon. Później pojawił się w serialu "Biały Kieł" z 1993 roku. Przełomem i początkiem przygody z produkcjami science fiction i fantasty, okazała się dla niego rola Éomera (osiemnastego władcy Rohanu) w dwóch częściach trylogii “Władca Pierścieni" Petera Jacksona - "Dwóch wieżach" i "Powrocie króla".
Później zagrał w "Kronikach Reddicka", z czym wiąże się pewna anegdotka dotycząca jego zamiłowania do gier fabularnych. Jak wieść niesie, podczas przerw w zdjęciach grał w Dungeons i Dragons z Vinem Dieselem, Judi Dench i Thandiwe Newton. Reklama


Swoich sił próbował również w kinie szpiegowskim. Starał się bowiem o rolę Jamesa Bonda w “Casino Royale" (2006). Jak wiemy, finalnie rola agenta 007 w tym i kolejnych filmach przypadła Danielowi Craigowi.
W 2009 roku wcielił się w postać doktora Leonarda McCoya w "Star Treku" J.J. Abramsa i jego dwóch kontynuacjach - "W ciemność: Star Trek" i "Star Trek: w nieznane". Trzy lata później zagrał sędziego Dredda w "Dredd 3D". Większość scen kaskaderskich starał się wykonywać samodzielnie.



Karl Urban: nie tylko epickie widowiska filmowe


Na małym ekranie w głównej roli pojawił się w 2013 roku w "Almost Human". serialu science fiction silnie przynoszącym na myśl cykl powieści "Roboty" Isaaca Asimova zatytułowanym "Almost Human". Podobnie jak w książkach, tak i w serii zagadki kryminalne rozwiązywali detektyw oraz android. Na ekranie partnerowali mu Michael Ealy oraz Minka Kelly.
Od kilku lat Karl Urban zachwyca widzów w kolejnym gatunkowym serialu jako Billy Butcher. Tym razem "The Boys" Prime Video. Produkcja to satyra na ogromną popularność komiksowych superbohaterów na podstawie komiksów Gartha Ennisa i Daricka Robertsona. Bohaterowie “The Boys" to postacie nieposiadające nadnaturalnych mocy, które walczą z pozbawionymi skrupułów, z pozoru dobrymi i honorowymi “superbohaterami".




Już za kilka dni zadebiutuje nowy film akcji z udziałem Karla Urbana zatytułowany "Urwisko", będący odpowiedzią na "Piratów z Karaibów". W głównej roli wystąpi Priyanka Chopra, a Urban będzie grał jej przeciwnika. To "trzymająca w nieustającym napięciu jazda bez trzymanki, łącząca kontekst historyczny z nowoczesnym filmowym rozmachem".
Jednak to nie wszystko. Kolejnym widowiskiem, które zachwyci fanów science fiction, fantasy i gier będzie druga część “Mortal Kombat". W wyczekiwanej kontynuacji Karl Urban wcieli się w uwielbianą przez fanów franczyzy postać Johnny'ego Cage'a, Tati Gabrielle dołączyła do serii jako Jade, a Adeline Rudolph zagra Kitanę. Do filmu powrócą także gwiazdy pierwszej części: Ludi Lin w roli Liu Kang, Mehcad Brooks jako Jax, Lewis Tan jako Cole Young, Jessica McNamee jako Sonya Blade, Hiroyuki Sanada jako Scorpion, Tadanobu Asano jako Lord Raiden i Joe Taslim jako Sub-Zero.
Karl Urban rolę w drugiej odsłonie "Mortal Kombat" zawdzięcza serialowi "The Boys". Jak mówi w wywiadzie dla Entertainment Weekly w odróżnieniu od poprzednich sezonów popularnej produkcji Prime Video, pod koniec zdjęć nie był... zmęczony.
"Nie brałem udziału w wielu scenach akcji w tym sezonie. Miałem paliwo w baku. Nie byłem zmęczony" - mówił i wyjawił, iż zadzwonił do swojego agenta, czy nie ma dla niego roli w jakimś akcyjniaku.
"Na szczęście po tygodniu dostałem scenariusz ‘Mortal Kombat’. W drugiej części filmu Karl Urban wciela się w postać Johnny’ego Cage’a.
"To była najtrudniejsza rola, jakiej podjąłem się w swojej karierze. Te sztuki walki. Forma i styl są bardzo specyficzne, choreografia, precyzja, której potrzeba, żeby wszystko dobrze wyglądało. To było bardzo duże wyzwanie".

Karl Urban: chciał być częścią filmowej rodziny


Matka Karla Urbana wypożyczyła światła i kamery ekipom filmowym w Nowej Zelandii. Właśnie tak aktor zdał sobie sprawę, iż chce być częścią tego świata, zaznaczył w wywiadzie z The Guardian. Fascynowała go nie tylko rola, ale rodzinna atmosfera na planie.
"Czasami, kiedy w Nowej Zelandii zakończono prace nad filmem, pokazywano go dla obsady i ekipy na drzwiach od garażu. Pamiętam, iż siedziałem wtedy z ekipą filmową na jakimś pudle, piłem coś i czułem się, jakbym oglądał ten film z rodziną. Chciałem być częścią tego".
Zobacz też: Serial jak kocyk. W kilkanaście dni podbili serca polskich widzów Netfliksa
Idź do oryginalnego materiału