Za sterami tego wizjonerskiego przedsięwzięcia stoi Jacek Wawryszuk, włodawski twórca i pasjonat nowych technologii. Jego cel jest ambitny: stworzyć spójną, wizualno-muzyczną legendę wschodniego regionu, wykorzystując narzędzia, które dla wielu wciąż brzmią jak science-fiction. JAGA to hybryda – połączenie tradycyjnych pieśni ludowych z nowoczesnym brzmieniem i obrazem generowanym przez
algorytmy.Algorytm na usługach tradycji– To jest taki projekt, który ma łączyć tradycyjne pieśni z nowoczesnym przekazem. Poprzez wykorzystanie sztucznej inteligencji i tradycyjnych utworów tworzymy spójną legendę – tłumaczy Jacek
Wawryszuk.Dla twórcy projektu technologia jest jedynie narzędziem, pędzlem w rękach artysty. najważniejsze jest to, kto i w jakim celu po niego sięga. Nie ukrywa, iż jego misją jest „przemycanie” kultury ludowej do cyfrowego świata. Przykładem jest sukces utworu w języku chachłackim, który dzięki nowoczesnej formie dotarł do dziesiątek tysięcy odbiorców w mediach społecznościowych, budząc pytania o nieco już zapomnianą mowę przodkó
w.fot. Jaga Music Studio– Pamiętajmy, iż AI to jest tylko narzędzie, a to człowiek klika „generuj” i wprowadza te wszystkie komendy. o ile człowiek zna tradycję i stara się zachować wszystko mniej więcej tak jak jest, to wydaje mi się, iż choćby wręcz przeciwnie – on jeszcze poprzez taką sztuczną inteligencję pokaże więcej takich rzeczy, na które my nie zwracaliśmy uwagi – przekonuje pan
Jacek.Wiadereczko pełne emocjiFlagowym przykładem tej symbiozy jest klip do utworu „Wiadereczko”. Pieśń ta, wykonywana przez zespół śpiewaczy Swańki z Wyryk, niesie w sobie ładunek autentycznej historii. Utwór ma korzenie w repertuarze nieżyjącej już pieśniarki Marianny Wegierowej, ale jego współczesna forma to efekt inwencji członkiń zespołu, które dopisały brakujące zwrotki, tworząc nową narrację o dziewczynie tęskniącej za chłopcem porwanym przez topielicę.– To nie było pierwsze zderzenie naszego, białego śpiewu z cyfrową obróbką. Uważam, iż wejście w świat wirtualny nie jest dla nas zagrożeniem, ale szansą na przetrwanie. To sposób na zarchiwizowanie kultury w formie, która będzie zrozumiała dla naszych wnuków. o ile ktoś chce uwieczniać starą muzykę ludową w ten sposób, no to ja osobiście nie mam nic przeciwko temu. Bo być może jeżeli ja przestanę śpiewać, to moje dzieci już o tym po prostu zapomną. A o ile będzie to na nośnikach, będzie to na YouTubie w takiej wersji, w jakiej jest, no to po prostu to przetrwa, prawda? - zauważa Marta Wojtiuk ze Swaniek. Co istotne, w wygenerowanym przez sztuczną inteligencję teledysku udało się zachować wierność detalom etnograficznym. Postacie w klipie noszą stroje nawiązujące do autentycznych ubiorów z regionu – zimowych strojów podlasko-nadbużańskich, zdobionych charakterystycznymi pereborami.– Twórca teledysku „Wiadereczko” wykorzystał w nim nasze stroje ludowe, które są odzwierciedleniem tego, w czym chodziło się kiedyś. Ten motyw pereborów tkanych, tych ornamentów ozdobnych na koszulach, został pokazany w bardzo realistyczny. To są takie smaczki, które dla osób zaznajomionych z naszą kulturą będą ciekawym doświadczeniem – mówi Marta
Wojtiuk.Między inspiracją a dokumentemAby jednak cyfrowa wizja nie stała się karykaturą, niezbędna jest wiedza ekspercka. Materiały źródłowe do inspiracji dla pana Jacka, stworzenia teledysku i wykorzystania utworu „Wiadereczko” podsunęła Julita Fajks-Mitkowska, etnograf z Muzeum Zespołu Synagogalnego we Włodawie. Nie jest przeciwna takim projektom, aczkolwiek jej zdaniem ważne jest dbanie o to, by artystyczna wizja nie przekroczyła pewnych
granic.fot. Jaga Music Studio– Trzeba umieć zachować w tym wszystkim dobry smak i dbałość o dziedzictwo, zwłaszcza niematerialne, żeby nie przekoloryzować rzeczywistości. Ważne, żeby odbiorcy takich projektów chętnie sięgali też do źródeł, materiałów etnograficznych oraz umieli rozdzielić świat współczesny i wirtualny od naukowego i badawczego – podkreśla pani
Julita.Badaczka zwraca uwagę na najważniejsze rozróżnienie: JAGA to projekt artystyczny, inspirowany folklorem, a nie dokumentalny zapis rzeczywistości. To wariacja na temat wierzeń o demonach wodnych, topielicach i rusałkach, które niegdyś tłumaczyły mieszkańcom Polesia zjawiska nadprzyrodzone. Sztuczna inteligencja potrafi te wizje uwypuklić, nadać im baśniowy charakter, ale – jak zaznacza Fajks – „tradycji nie powinno się przekształcać”. Wizjonerski miszmaszJAGA Music Group nie boi się łączyć wątków, które w rzeczywistości mogłyby się nigdy nie spotkać. W cyfrowym świecie obok Swaniek z Wyryk pojawiają się tzw. brodacze ze Sławatycz czy tradycyjne pająki ze słomy. Powstaje, jak określa to autor, „wizjonerski miszmasz”, który intryguje i zmusza do poszukiwań.Plany na przyszłość są równie śmiałe. Zespół pracuje nad finałem pierwszej serii składającej się z 12 utworów, który ma nastąpić podczas Nocy Kupały, 21 czerwca. Jacek Wawryszuk marzy o hybrydowym widowisku – koncercie, w którym tzw. cyfrowe gwiazdy (inaczej nazywane awatarami AI lub wirtualnymi influencerami) wyświetlane na telebimach wystąpią ramię w ramię z żywymi artystami ludowymi, tworząc nową jakość w odbiorze
folkloru.Projekt JAGA pokazuje, iż Polesie, choć zakorzenione w przeszłości, nie musi być skansenem. Dzięki technologii i ludziom świadomym swojego dziedzictwa, mokradła i ich tajemnice zyskują nowe, cyfrowe życie, docierając tam, gdzie tradycyjny przekaz mógłby zaginąć.Czytaj także: