Nagrywała TikToka, prowadząc. Po tym, jak rozbiła auto, internauci ruszyli do komentowania

gazeta.pl 6 dni temu
Zdjęcie: Screen z TikToka/ pietraszewska.ma


TikTokerka występująca na tej platformie jako "Pietraszewska.ma" opublikowała materiał, o którym powinno być głośno. Jest przestrogą, czego nie należy robić podczas jazdy samochodem.
Wielu TikTokerów i znanych osób chce za wszelką cenę pozostać w stałym kontakcie z obserwatorami w mediach społecznościowych. Niekiedy zapominają przy tym o zachowaniu zasad bezpieczeństwa. Media nagłaśniają teraz przypadek TikTokerki podpisanej jako "Pietraszewska.ma", która nagrywała TikToka w samochodzie. Doszło do niebezpiecznej sytuacji.


REKLAMA


Zobacz wideo Wieniawa się nie popisała


TikTokerka nagrywała w samochodzie. Gdy ruszyła, fani usłyszeli uderzenie
Polskie prawo mówi o tym, iż można korzystać z telefonu podczas jazdy, ale tylko wtedy, gdy znajduje się on w uchwycie. Ta czynność nie jest jednak całkowicie dozwolona, gdy rozprasza uwagę i sprawia, iż kierowca przestaje skupiać się na zachowaniu bezpieczeństwa. Wiele gwiazd zostało już za to skrytykowanych, w tym m.in. Julia Wieniawa. Teraz do tej grupy dołączyła TikTokerka znana jako "Pietraszewska.ma", która udostępniła nagranie z samochodu. Widzimy, iż siedzi na miejscu kierowcy, a po włączeniu telefonu zwróciła się do obserwatorów. - Cześć. Dzień dobry, moi mili. Ja właśnie... - mówiąc to, zaczęła ruszać. Chciała jeszcze coś dodać, ale w pewnym momencie rozległ się trzask. Okazało się, iż kobieta rozbiła zderzak. Do końca 14-sekundowego nagrania już się nie odezwała, ale dodała podpis. "Ona jeszcze nie wiedziała, iż nagrywa swoją reakcję na rozwalenie zderzaka w swoim samochodzie" - brzmi. Następnie całe nagranie podsumowała w takich słowach: "Po czasie choćby bawi, ale wtedy nie było mi do śmiechu moi mili".


Internauci w komentarzach ruszyli do wyrażania swojej opinii. "Moi mili, dlatego właśnie nie używa się telefonu podczas jazdy", "Zamiast się skupić, to muszą ciągle gadać i szukać atencji. Wcale nie szkoda", "Używanie telefonu podczas jazdy do nagrywania powinno kończyć się niezłym mandatem" - piszą. Na niektóre uwagi TikTokerka odpisywała. "Prędkość 3 km/h to faktycznie coś zawrotnego. Zdziwię cię, choćby nie cofałam, bo byłam ustawiona przodem do wyjazdu" - odezwała się do autora pierwszego ze wspomnianych wyżej komentarzy.


TikTokerka nagrywała podczas jazdy. Teraz się tłumaczy
TikTokerka później postanowiła nagrać kolejny film, w którym odniosła się do negatywnych komentarzy i próbowała wyjaśnić, co jej zdaniem się stało i opisała okoliczności. - (...) Wyjeżdżając z miejsca parkingowego, tylnym kołem zahaczyłam o słupek, który był położony na tym miejscu parkingowym. A w zasadzie leżał poziomo. (...) Nagrywanie włączyłam jeszcze przed ruszeniem z miejsca parkingowego. Jak widać na filmiku, nie jestem bezpośrednio skupiona na nagrywaniu, nie patrzę w kamerę, patrzę na to, co się dzieje dookoła. Kolejna sprawa - owszem patrzyłam w lusterka. (...) Takie sytuacje się zdarzają - tłumaczyła się, po czym dodała, iż to była jej pierwsza taka sytuacja w życiu. Jak się też okazało, choć nagranie, na którym doszło do niebezpiecznej sytuacji pojawił się na profilu TikTokerki pod koniec marca 2025 roku, to został on nagrany, jak to określiła autorka, "dobre dwa lata wcześniej".
Idź do oryginalnego materiału