Na progu tego lata Pracując w bibliotece, Danuta uważała swoje życie za nudne – bo czytelników cora…

polregion.pl 5 godzin temu

Na granicy tego lata

Pracując w miejskiej bibliotece w Gdańsku, Danuta zawsze uważa swoją codzienność za nieco monotonną. Odwiedzających jest coraz mniej, większość ludzi szuka informacji w internecie. Od czasu do czasu przekłada więc książki na półkach i zdmuchuje z nich kurz. Jeden z niewielu pozytywów tej pracy to fakt, iż zdołała przeczytać niezliczoną ilość książek od romansów po filozoficzne eseje. Jednak mając już trzydzieści lat, Danuta uświadamia sobie, iż ten cały romantyzm jakoś ją ominął.

Wiek adekwatny, wypadałoby już założyć rodzinę, ale uroda przeciętna, a praca, cóż, pensja bibliotekarza skromna, ledwo 3500 zł miesięcznie. Nie przyszło jej nigdy do głowy, by coś zmienić układ jej odpowiadał. Do biblioteki zaglądają głównie studenci i rzadko uczniowie liceum oraz emeryci, którzy wciąż mają sentyment do książek.

Niedawno odbył się wojewódzki konkurs bibliotekarzy i zupełnie niespodziewanie Danuta zdobywa główną nagrodę: opłacone dwutygodniowe wakacje nad polskim morzem, w Międzyzdrojach.

Super! Nareszcie gdzieś pojadę mówi z euforią do przyjaciółki i mamy. Przy tej pensji sama bym sobie nie pozwoliła, a tu los się do mnie uśmiechnął.

Lato dobiega końca. Danuta spaceruje po opustoszałej plaży w Międzyzdrojach, bo dziś morze jest wyjątkowo wzburzone i większość ludzi kryje się w kawiarniach. To jej trzeci dzień nad morzem i właśnie naszła ją ochota na samotny spacer brzegiem, by zebrać myśli.

Nagle widzi, jak z mola fale zmywają chłopaka prosto do wody. Bez wahania rzuca się na pomoc dobrze, iż nie było daleko od brzegu. Sama nie jest najlepszą pływaczką, ale od dziecka radzi sobie na wodzie.

Fale pomagają jej dociągnąć chłopaka za kołnierz do brzegu, czasem znów odpychając ich w głąb. Jest już blisko, prawie po piersi stoi na piaszczystym dnie, musi tylko utrzymać się na nogach. W końcu się udaje.

W pięknej, letniej sukience, która całkowicie do niej przylgnęła, patrzy na chłopaka i ze zdumieniem zauważa, iż ten facet to góra czternastoletni nastolatek, wysoki, choćby od niej wyższy.

A ty czemu w taką pogodę do morza wlazłeś? pyta.

Chłopak tylko rzuca dziękuję i chwiejnym krokiem oddala się z plaży. Danuta wzrusza ramionami i spokojnie idzie dalej.

Następnego ranka budzi się w przytulnym hoteliku. Pogoda wróciła do normy niebo bez chmur, a morze błękitne i aż prosi się o kąpiel. Danuta je śniadanie i idzie na plażę, opala się, wyleguje w słońcu. Gdy po południu decyduje się na spacer do parku, trafia na strzelnicę. Kiedyś w szkole podstawowej i na studiach dobrze radziła sobie z wiatrówką, ale pierwszy strzał leci obok tarczy. Dopiero drugi jest celny.

Proszę synku, patrz jak należy to robić słyszy za plecami męski głos. Odwraca się i z zaskoczeniem rozpoznaje w mężczyźnie ojca wczorajszego chłopaka.

Młody patrzy na nią przestraszony, wie, iż go poznała. Danuta tylko lekko się uśmiecha.

Może da pani pokaz dla nas, bo i mój syn Janek, i ja marnie strzelamy zagaduje wysoki, postawny mężczyzna, również uśmiechając się przyjaźnie.

Potem razem idą na spacer, siadają w kawiarni na lody, a na koniec wsiadają na diabelski młyn, podziwiając panoramiczny widok na wybrzeże. Danuta zastanawia się przez chwilę, czy dołączy do nich żona mężczyzny, ale nikt na nią nie czeka.

Ojciec chłopaka przedstawia się: Antoni. Jest ciekawym rozmówcą, z każdym zdaniem coraz bardziej zyskuje w oczach Danuty.

A pani od dawna już tu wypoczywa?

Dopiero od tygodnia, ale mam jeszcze tydzień w zapasie.

Skąd pani przyjechała, jeżeli mogę zapytać?

Okazuje się, iż oboje Antoni i Janek również są z Gdańska. Śmieją się we trójkę.

W mieście się nie spotkaliśmy, a tu proszę bardzo! cieszy się Antoni, coraz bardziej oczarowany spokojem i urodą Danuty.

Janek zyskuje pewność, najwyraźniej już wie, iż Danuta nie wyjawi ojcu, co wydarzyło się dzień wcześniej. Rozchodzą się późnym wieczorem, Antoni odprowadza Danutę do hotelu, umawiają się na kolejny dzień na plaży.

Danuta przychodzi pierwsza, na swoich ulubionych schodkach, czeka na znajomych, którzy ostatecznie spóźniają się niemal godzinę.

Dzień dobry! Przepraszamy najmocniej, kochana Danusiu! Antoni przeprasza, rozkładając ręcznik tuż obok niej. Nie uwierzy pani, zwyczajnie nie nastawiliśmy budzika.

Tata, idę do wody! rzuca Janek, ruszając w kierunku morza.

Nagle Danuta aż podrywa się z miejsca:

Zostań! Przecież nie umiesz pływać!

Ale skąd? dziwi się Antoni. Janek świetnie się trzyma na wodzie, choćby bierze udział w zawodach szkolnych.

Danuta się zdumiewa, choć już nie komentuje. Może jej się tylko wydawało?

Antoni i Janek mieszkają w sąsiednim pensjonacie. Kolejne dni są jak z bajki: spotykają się wcześnie rano na plaży, rozstają tylko późnym wieczorem. Jeżdżą razem na wycieczki. Danuta czuje, iż Janek czymś się martwi, ale być może tylko jej się wydaje. Wie już, iż obydwaj mieszkają tuż obok.

W końcu zdarza się okazja na rozmowę z Jankiem w cztery oczy. Chłopak przychodzi sam.

Dzień dobry, tata jest przeziębiony, ma gorączkę mówi. Powiedziałem mu, iż to pani będzie miała na mnie oko Przepraszam, iż tak wymyśliłem, ale nie chciałem siedzieć sam w pokoju uśmiecha się przepraszająco.

Janek, podaj mi numer telefonu taty, to zadzwonię mężczyzna dyktuje numer.

Dzień dobry odpowiada Antoni przez telefon. Chyba jednak nie taki dobry, gorączka mnie rozłożyła. Bardzo proszę, miej pani oko na Janka, obiecał być grzeczny.

Nie martw się, proszę odpoczywać, a my się nim zajmiemy, chłopak myślący, prawie dorosły. Potem pana odwiedzimy zapewnia Danuta.

Gdy Janek wybiega z morza i leży obok na leżaku, nagle wypala:

Wie pani co? Jest pani prawdziwą przyjaciółką uśmiecha się.

Skąd ci to przyszło do głowy? śmieje się Danuta.

Że nie wyjawiła mi pani owego przypadku ojcu. Rzeczywiście fale zniosły mnie z mola, zaskoczyłem się i strach mnie sparaliżował mówi trochę speszony.

To nic takiego Danuta odwzajemnia uśmiech, ale po chwili pyta: Janek, a gdzie jest twoja mama? Dlaczego jesteście sami z tatą?

Janek przez chwilę się waha, czy mówić prawdę, ale w końcu wzrusza ramionami i zaczyna opowiadać widać uważa się już za dorosłego.

Antoni czasem wyjeżdżał służbowo. Wtedy syn zostawał w domu z żoną, Martą. Wszyscy myśleli, iż są szczęśliwą rodziną. Okazało się, niestety, iż to tylko pozory. Wszystko przez Martę.

Pewnego dnia ojciec powiedział jej:

Marto, wysyłają mnie na szkolenie do Warszawy na trzy tygodnie. Po powrocie mam dostać awans, szef już coś przebąkiwał, a wtedy pensja naprawdę się podwoi…

Okazało się, iż żona nie wygląda na zasmuconą jego wyjazdem. Po dwóch dniach Marta powiedziała do Janka:

Synku, dziś odwiedzi nas mój kolega, Łukasz, z córką Kasią. Mamy z Łukaszem sporo pracy przy projektach, a ty postaraj się zabawić Kasię, ona jest trochę starsza od ciebie.

Kasia okazała się bardzo energiczną dziewczyną, zbuntowaną, zaraz zaproponowała:

Chodź, przejdziemy się do parku, połażymy trochę…

Marta dała synowi dwieście złotych na lody i uśmiechnęła się:

Wyjdźcie, trzeba damę czymś poczęstować! Janek był zaskoczony, bo nigdy nie dostał takich pieniędzy od mamy na własne wydatki.

Poszli na długi spacer, nie nudził się z Kasią, która była już prawie dorosła. Tak minęły mu trzy tygodnie.

Przed powrotem ojca Kasia powiedziała mu:

Słuchaj, dobrze, iż twój tata już przyjeżdża, bo mam dość robienia za opiekunkę! Twojemu ojcu obiecałam, iż będę cię wyciągać z domu, kiedy nasi rodzice się bawią… Moi się dawno rozwiedli, tylko kłócą się o mieszkanie.

Janek poczuł się okropnie, nie podobało mu się, iż Kasia z taką pogardą mówi o jego matce i swoim ojcu. Z jednej strony wierzył jej, z drugiej miał nadzieję, iż przesadza. Gdy ojciec wrócił do domu, syn był wyraźnie spięty.

Może lepiej milczeć? A może powiedzieć mamie, wszystko wykrzyczeć ojcu?

Wkrótce zauważył, iż matka zaczęła okazywać ojcu coraz mniej szacunku. Bez słów wiedział, iż rodzina stoi na krawędzi rozpadu, a ojciec chodzi przybity. Wieczorem Janek podjął decyzję, by porozmawiać z tatą, ale zanim zdążył, stał się świadkiem kłótni.

Tak, zdradzam cię! I co mi zrobisz? usłyszał głos matki.

Nic odpowiedział spokojnie ojciec. Po prostu złożę pozew o rozwód. Syn zostaje ze mną… i tak ci nie zależy…

Proszę bardzo! syknęła matka. Ja zakładam nową rodzinę.

Janek wrócił gwałtownie do pokoju i stamtąd słyszał, jak mówi:

Już od miesięcy spotykam się z Łukaszem, a ty choćby się nie domyślasz. Jutro się wyprowadzam.

Następnego dnia była sobota. Janek specjalnie długo leżał w łóżku, wiedział, iż matka się pakuje, ojciec pogrążony w pracy. Chłopak już wcześniej podjął decyzję, iż zostaje z ojcem. Nie znosił Łukasza i nie lubił jego córki.

Słyszał zamykające się drzwi. Ojciec próbował tłumaczyć synowi całą sytuację, ale Janek mu przerwał:

Nie musisz nic mówić, tato. Ja wszystko wiem od dawna. Kocham cię. Będzie nam lepiej we dwójkę.

Ty to już duży chłopak Antoni pogłaskał go po głowie. Z mamą możesz się spotykać, jeżeli chcesz. Ona odchodzi ode mnie, nie od ciebie.

Ale Janek na razie nie potrafi wybaczyć.

Po kąpieli w morzu Janek i Danuta kupują dla Antoniego świeże owoce i zanoszą je do jego pensjonatu. Antoni tryska już humorem, obiecuje jutro pojawić się na plaży.

Za trzy dni Antoni z Jankiem wracają do domu, Danuta zostaje jeszcze dwa dni nad Bałtykiem. Lato się kończy. Na progu tego kończącego się lata żegnają się Antoni obiecuje odebrać Danutę z lotniska, Janek szeroko się uśmiecha.

Danuta nie robi planów, po prostu promienieje szczęściem, po raz kolejny czytając czułe SMS-y od Antoniego, który wyznaje, iż już za nią tęskni i nie może się doczekać spotkania. Niebawem Danuta przeprowadza się do nich i okazuje się, iż najbardziej zadowolony jest Janek: cieszy się dla siebie, dla taty i dla Danuty.

Idź do oryginalnego materiału