Monika Jarosińska usłyszała to od wróżki. Cierpliwie czekała, aż przepowiednia się spełni

swiatseriali.interia.pl 7 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Monika Jarosińska - niezapomniana Jola Pastusiak z "Samego życia" i Asia Zalewska z "Dwóch stron medalu" - już 20 lat idzie przez życie u boku Roberta Korzeniowskiego. Mało kto pamięta, iż zanim go poznała, była w związku z amerykańskim reżyserem, który obiecywał jej, iż zabierze ją do Los Angeles i razem podbiją Hollywood. Niestety, na obietnicach się skończyło.


Monika Jarosińska żartuje, iż po Davidzie Turnerze, który przed laty miał zostać jej mężem, został jej jedynie perfekcyjny angielski.
"David miał ogromny wpływ na moje życie, na to, kim jestem i co robię" - wyznała kiedyś w rozmowie z "Życiem na gorąco", wspominając swój studencki związek z kolegą z uczelni.


Monika Jarosińska: Myślała, iż spotkała idealnego mężczyznę, ale to jednak nie był "ten jedyny"


Gwiazda "Dziewczyn ze Lwowa" była 21-letnią studentką łódzkiej szkole filmowej, gdy zakochała się po uszy w Davidzie Turnerze, który przyleciał zza oceanu, by w słynnej polskiej filmówce uczyć się reżyserii. Był najprzystojniejszym chłopakiem na roku, ale to nie miało dla przyszłej aktorki znaczenia. Reklama


"Nieważne, jak wygląda facet. Najważniejsze, żeby umiał kochać i okazywać miłość, żeby starał się opiekować swoją wybranką i dawał jej poczucie bezpieczeństwa" - tłumaczyła po latach dziennikarce "Twojemu Imperium".
Monika była pewna, iż David jest "tym jedynym". Nie kryje, iż marzyła o ślubie z Amerykaninem i o wyruszeniu u jego boku na podbój Hollywood. Byli parą już 7 lat, gdy nagle zaczęło się między nimi psuć.
"Nie chciałam przeczekiwać kryzysów, bo dalej mogłoby już być wyłącznie gorzej. Teraz wiem, iż to nie był kryzys. Po prostu nie pasowaliśmy do siebie aż tak, żeby spędzić ze sobą całe życie" - stwierdziła aktorka w wywiadzie dla "Echa Dnia", gdy wyszło na jaw, iż jej ukochany poleciał do Stanów bez z niej, zapowiadając przed odlotem, iż już nigdy nie wróci do Polski.
"Nie żałuję tego czasu, który wspólnie spędziliśmy. Inspirowaliśmy się twórczo, więc żyliśmy ciekawie" - powiedziała w cytowanym już wyżej wywiadzie.


Monika Jarosińska: Marzyła o odpowiedzialnym i mądrym partnerze


Po rozstaniu z Davidem Monika przez pewien czas była sama. Żartowała, iż jako "panna z odzysku" ma małe szanse na zamążpójście, ale nie traciła nadziei, iż los w końcu postawi na jej drodze mężczyznę godnego jej miłości.
"Nigdy nie marzyłam o księciu z bajki, ale o zwykłym, fajnym facecie, u boku którego mogłabym iść przez życie" - wyznała na łamach "Echa Dnia", a pytana, czego najbardziej w życiu pragnie, bez wahania odpowiedziała, iż "miłości, miłości i jeszcze raz miłości".
"Chcę wracać do domu z przekonaniem, iż ktoś tam na mnie czeka, ktoś tęskni, ktoś chce, bym wróciła. Marzę o spokoju u boku mężczyzny odpowiedzialnego i mądrego, takiego, który nie traktuje kobiety jedynie jako ciało dające mu przyjemność" - powiedziała.
Monika Jarosińska cały czas miała w pamięci słowa, które przed laty usłyszała od zaprzyjaźnionej wróżki. Jasnowidzka przepowiedziała jej, iż mężczyznę swego życia spotka dopiero po trzydziestce.
"Uważnie rozglądam się wokół, bo nie chciałabym przegapić swojego szczęścia" - stwierdziła w rozmowie z "Twoim Imperium" tuż przed swymi 30. urodzinami.


Monika Jarosińska: Gdy go poznała, oszalała z miłości


Aktorka była już popularna i bardzo lubiana, kiedy na imprezie w jednym ze stołecznych klubów poznała Roberta Korzeniowskiego, młodego, przystojnego didżeja.
"Skończyłam 30 lat i wróżba się spełniła. Oszalałam z miłości" - wspominała w wywiadzie dla "Życia na gorąco".
Robert okazał się tym mężczyzną, na którego czekała. Dziś aktorka mówi, iż nie od razu padli sobie w ramiona i długo trwało, zanim przyszło im do głowy, iż mogą spędzić ze sobą resztę życia, choć od początku między nimi iskrzyło.
Dopiero 12 czerwca 2012 roku, a więc po kilku latach narzeczeństwa, zdecydowali się zalegalizować swój związek, a niedługo potem przeprowadzili się na Maltę i tam "rozbujali" swoje kariery, stając się gwiazdami modnych klubów.
Monika i Robert uchodzą za jedną z najszczęśliwszych par polskiego show-biznesu. Niedawno wrócili do Polski, ale - jak żartują - wciąż są jedną nogą na Malcie i to się pewnie jeszcze długo nie zmieni.
Zobacz też:
Polska perełka Netfliksa powraca! Zobaczymy ją już we wrześniu
Idź do oryginalnego materiału