Melania Trump sprzedaje kubełek na popcorn z własną twarzą. Internauci porównują go do... zobaczcie do czego

gazeta.pl 1 godzina temu
30 stycznia miała miejsce premiera filmu o Melanii Trump. To tam możemy zobaczyć kulisy powrotu modelki i jej męża do Białego Domu. Fani mogli zakupić gadżet w postaci kubełka na popcorn. Internauci nie kryją zażenowania, widząc, jak wygląda pudełko.30 stycznia odbyła się premiera filmu "Melania", w którym mogliśmy śledzić, co się działo za kulisami życia tuż przed inauguracją prezydenta Stanów Zjednoczonych. Choć sama pierwsza dama zaangażowała się w promocję produkcji, nie można tu mówić o sukcesie. Jak informował "The Guardian", na pierwszy seans filmu w sieci kin Vue został sprzedany zaledwie... jeden bilet. W niektórych miejscach można było kupić dedykowane pudełko na popcorn z twarzą Melanii Trump. Internauci komentują sprawę i nie kryją... zażenowania!
REKLAMA






Zobacz wideo

Melania [ZWIASTUN]



Melania Trump doczekała się personalizowanego pudełka na popcorn. Internauci zniesmaczeniNieliczni widzowie, którzy mieli okazję wybrać się na film "Melania", mieli okazję w wybranych miejscach kupić personalizowany kubełek na popcorn. Znajdowała się na nim sylwetka amerykańskiej pierwszej damy. Za ten jakże cenny gadżet trzeba było zapłacić 12,99 dolarów - czyli ponad 45 zł. W sieci pojawiły się zdjęcia pudełka, co oczywiście nie umknęło uwadze internautów, którzy zaczęli komentować sprawę w serwisie X.We wpisach dotyczących gadżetu nie zabrakło mocnych nawiązań. "Zawsze można go używać jako nocnik", "Idealnie zmieszczę tam śmieci", "Piękny śmietniczek", "Wygląda to tragicznie", "Nie ma mowy, to jest przezabawne", "Najnudniejsze pudełko popcornu do najnudniejszego i najbardziej niepotrzebnego filmu wszech czasów" - pisali internauci, nie kryjąc zażenowania. Niektórzy mieli jednak ochotę zakupić gadżet. "Ale fajna sprawa", "Muszę to mieć!", "Gdzie to mogę kupić?", "Nie ma opcji, iż tego nie zdobędę" - czytamy. Melania Trump promuje film. W międzyczasie ujawniono kolejne akta Jeffreya Epsteina W mediach głośno było o premierze filmu, a także niezbyt dobrych wynikach oglądalności "Melanii". W trakcie promowania produkcji, Departament Sprawiedliwości ujawnił ostatnią transzę akt dotyczących głośnej sprawy Jeffreya Epsteina. 30 stycznia opublikowano kolejne dokumenty, a ich treść szokuje. Światło dzienne ujrzało 3,5 mln stron akt, 2 tys. filmów wideo oraz 180 tys. zdjęć. Z akt wynika, iż do FBI wpłynęło zgłoszenie o gwałcie na 13-letniej dziewczynce, a dopuścić się go miał Donald Trump. Anonimowa oskarżycielka wniosła pozwy, ale ostatecznie je wycofała - a ostatni z nich tuż przed wyborami w 2016 roku, które wygrał Trump. Kobieta, która miała oficjalnie wystąpić na konferencji prasowej w Los Angeles w listopadzie 2016 roku, ostatecznie się na to nie zdecydowała. Oskarżycielka miała być zbyt przestraszona, by pojawić się na wydarzeniu - dowiedzieliśmy się od jej ówczesnej prawniczki, Lisy Bloom. Sam Trump już wcześniej zaprzeczał tym doniesieniom. Todd Blanche, zastępca prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych, podkreślał w trakcie konferencji prasowej, iż nie ukrywano dokumentów ze względu na prezydenta. - Nie chroniliśmy prezydenta Trumpa - mówił.
Idź do oryginalnego materiału