Wichrowe Wzgórza – pierwsze reakcje chwalą odważny twist klasyka

kulturalnemedia.pl 2 godzin temu

Miało być świętokradztwo, jest objawienie. Emerald Fennell, reżyserka, która w Saltburn udowodniła, iż potrafi mieszać piękno z obrzydzeniem jak nikt inny, tym razem bierze na warsztat Wichrowe Wzgórza. Jej adaptacja klasyka Emily Brontë z Margot Robbie i Jacobem Elordim to wizualna uczta i emocjonalny rollercoaster. Film, który wchodzi do kin w walentynkowy weekend, nie jest laurką dla miłości – to ostrzeżenie przed nią. Film miał swoją przedpremierę na festiwalu filmowym w Los Angeles, a opinie są jednoznaczne : puryści będą zgrzytać zębami, ale kinomani zbierać szczęki z podłogi.

Gotyk, wrzosowiska i Charli XCX

To nie są Wichrowe Wzgórza, jakie pamiętacie ze szkolnych lektur czy zachowawczych adaptacji BBC. Fennell, wierna swojej estetyce znanej z Obiecującej. Młodej. Kobiety., tworzy świat na pograniczu gotyckiego horroru i czarnej komedii. Wrzosowiska West Yorkshire w obiektywie Linusa Sandgrena są surowe, wietrzne i błotniste, ale sfilmowane z taką intensywnością, iż niemal czuć zapach mokrej ziemi i krwi. Największą kontrowersją – o której rozpisują się już zagraniczne media – jest oprawa dźwiękowa. Zamiast klasycznych partytur, ciszę wrzosowisk przecinają nowoczesne, basowe bity i utwory Charli XCX. Ten anachroniczny zabieg, choć ryzykowny, działa hipnotyzująco. Podkreśla ponadczasowość obsesji Catherine i Heathcliffa, sugerując, iż ich toksyczna relacja mogłaby wydarzyć się równie dobrze w XIX wieku, jak i na współczesnej imprezie w londyńskim Soho.

Robbie i Elordi: duet który podpala ekran

Margot Robbie jako Catherine Earnshaw definitywnie zrywa z wizerunkiem dziewczyny z sąsiedztwa czy plastikowej Barbie. Jej Cathy jest okrutna, narcystyczna, a jednocześnie tragicznie pęknięta. To interpretacja na wskroś feministyczna – Catherine nie jest tu ofiarą losu, ale sprawczynią własnego nieszczęścia, świadomą swojej niszczycielskiej siły. Jednak to Jacob Elordi kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Jego Heathcliff to ucieleśnienie mroku. Aktor wykorzystuje swoje warunki fizyczne, by dominować nad otoczeniem, tworząc postać, której się boimy, ale od której nie możemy oderwać wzroku. Chemia między tą dwójką jest elektryzująca i niewygodna. To nie jest miłość, której kibicujemy – to żywioł, który pochłania wszystko dookoła. Na drugim planie błyszczy obsada wspierająca: Shazad Latif jako Edgar Linton wnosi do filmu niezbędną kruchość, a Hong Chau w roli Nelly Dean staje się cynicznym komentatorem wydarzeń, co dodaje całości szczypty humoru, tak charakterystycznego dla pióra Fennell.

Werdykt: Arcydzieło czy profanacja?

Wichrowe Wzgórza to kino, które dzieli. Dla tradycjonalistów nowoczesne wstawki i brutalność emocjonalna mogą być barierą nie do przejścia. Jednak dla widza szukającego w kinie silnych wrażeń i autorskiej wizji, będzie to jedna z najważniejszych premier roku.

Fennell stworzyła film o miłości, która jest chorobą. To anty-walentynkowa propozycja, która zamiast ciepła oferuje ogień, a zamiast romantyzmu – brutalną prawdę o ludzkiej naturze. jeżeli Saltburn było dla Was intrygującą zabawą formą, to nowe dzieło reżyserki jest jej artystycznym dojrzewaniem.

Idź do oryginalnego materiału