"Lawrence z Arabii" trafił do streamingu. Bez tego arcydzieła nie byłoby "Diuny"

natemat.pl 2 godzin temu
Wyjątkowy film zaszczycił widzów swoją obecnością w bibliotece Netflixa. "Lawrence z Arabii" Davida Leana uchodzi za jedno z największych arcydzieł kina, które słynie z przełomowych zdjęć i epickiego rozmachu, jakiego mógłby mu pozazdrościć sam "Ben-Hur" Williama Wylera. Dramat jest krótszy od "Potopu".


"Lawrence z Arabii" w reżyserii Davida Leana ("Doktor Żywago") to dramat przygodowy z 1962 roku, który jest również biografią Thomasa Edwarda Lawrence'a. Oficer armii brytyjskiej, archeolog i dyplomata walczył u boku arabskich partyzantów podczas I wojny światowej. Jako iż pracował na Bliskich Wschodzie na długo przed wybuchem globalnego konfliktu zbrojnego, bardzo zżył się z ludźmi i kulturą tamtego regionu.

"Lawrence z Arabii" trafił na Netflix. To rola życia Petera O'Toole'a


Od niedzieli (15 lutego) "Lawrence'a z Arabii", który trwa aż 3 godziny 46 minut, możemy oglądać w ramach subskrypcji serwisu streamingowego Netflix.

W roli głównej wytwórnia Columbia Pictures obsadziła Petera O'Toole, ośmiokrotnie nominowanego do Oscara szekspirowskiego aktora, w którego filmografii znajdziemy m.in. "Lwa w zimie", "Becketa" i "Troję". W ponadczasowym arcydziele wystąpili również Omar Sharif ("Zabawna dziewczyna"), Alec Guinness ("Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja"), Anthony Quinn ("Grek Zorba") i Jack Hawkins ("Ziemia faraonów").

"Lawrence z Arabii" jest ponadczasowym arcydziełem. Był inspiracją dla reżysera "Diuny".

Jak na lata 60. XX wieku przystało, narracja u angielskiego reżysera prowadzona jest wedle popularnego wówczas w kinie motywu białego zbawiciela, który współcześni krytycy wskazują jako największą wadę kultowego dziś filmu. Pomimo powielania szkodliwego wzorca kulturowego "Lawrence z Arabii" przez cały czas zachwyca warstwą wizualną, realizacją i aktorstwem.

"Lawrence z Arabii" był rewolucyjnym filmem ze względu na sposób, w jaki wykorzystał kamerę. Operator Freddie Young użył obiektywu Super Panavision 70mm, by uchwycić pustynny krajobraz w panoramicznej – niespotykanej dotąd w Fabryce Snów – skali.

Choć produkcja jest dziś krytykowana z powodu "białego zbawiciela", jej twórcę chwali się za to, iż nie bał się tematu kolonializmu. "W filmie Leana widać było nieustraszone zaangażowanie w odkrywanie przeszłości, zwłaszcza w epoce, w której kino było raczej pruderyjne i konserwatywne" – napisał Thomas Coll z magazynu internetowego Far Out.

W podcaście Truth and Movies Denis Villeneuve ("Blade Runner 2049") przyznał, iż nagrodzony Oscarem "Lawrence z Arabii" był dla niego wielką inspiracją przy tworzeniu "Diuny" z Timothéem Chalametem. – Nie mogę udawać, iż nie miał on dużego wpływu na powstanie tego filmu, ponieważ sama książka 'Siedem filarów mądrości" T.E. Lawrence'a zainspirowała Franka Herberta do napisania powieści – powiedział kanadyjski reżyser.

Idź do oryginalnego materiału