ŁASUCH, serialowa perełka SCI-FI o przywracaniu porządku w umierającym świecie

film.org.pl 20 godzin temu

Ta trzysezonowa produkcja Netfliksa należy do rzadkości w katalogu platformy, bo zdołała opowiedzieć kompletną, satysfakcjonującą historię od początku do końca. W przeciwieństwie do wielu innych Łasuch otrzymał szansę domknięcia wszystkich wątków. Serial bazuje na komiksach Jeffa Lemire’a, które stanowią bardzo ponurą podstawę historii rozpoczynającej się od globalnej tragedii dziesiątkującej ludzkość, by chwilę potem pokazać cud narodzin dzieci-hybryd łączących cechy ludzkie i zwierzęce.

W centrum opowieści stoi Gus, hybryda chłopca i jelenia grany przez Christiana Convery’ego, który po śmierci ojca wyrusza w podróż, by odnaleźć matkę. Towarzyszy mu samotnik Tommy Jeppard w wykonaniu Nonso Anoziego. Serial miał szansą rozwinąć się przez trzy sezony, co pozwoliło twórcom zbudować spójną narrację o przywracaniu porządku w umierającym świecie.

Kluczowym atutem serialu Łasuch jest odwaga bycia optymistycznym w gatunku zdominowanym przez obowiązkową beznadzieję. Tam gdzie inne produkcje skupiają się na mroku i przetrwaniu, ta seria stawia na dziecięce zdumienie i nadzieję. Serial odważnie przeciwstawia się obowiązującym konwencjom (The Last of Us, Fallout, Silos) dowodząc, iż ludzkość zdolna do życzliwości może być równie fascynująca jak jej upadek w przemoc.

Finał pozostawia widzów z przesłaniem o współczuciu i zdolności ludzkości do odnajdywania piękna choćby po doświadczeniu niewyobrażalnej straty. Marcin Kempisty w swojej recenzji na naszych łamach pisał o nim w ten sposób: Od pierwszych scen serialu widać, iż scenarzyści postawili na przygodową konwencję przeznaczoną raczej dla młodszej widowni. W przeciwieństwie do komiksu w produkcji Netfliksa nie ma krwawych scen. Podczas gdy Lemire umiejętnie łączył baśń z brutalnością, w serialu nie ma straszących chłopaka trupów, a gdy dochodzi do przemocy, kamera we właściwym momencie odwraca wzrok.

Obok Łasucha jedynie nieliczne produkcje, takie jak Ziemia trwa czy Stacja jedenasta, sugerują, iż współczucie i empatia mogą przetrwać koniec świata. Serial wyemitowany po pandemii COVID-19 trafił w szczególnie wrażliwy moment, a jego pozytywne podejście do dystopii pozwoliło zdobyć solidne grono fanów i choć nigdy nie osiągnął popularności Stranger Things, wykuł własną tożsamość w gatunku przepełnionym szablonowymi historiami.

Idź do oryginalnego materiału