Na platformę Netflix trafiły dziś nowe odcinki serialu "1670". W trzecim sezonie serialu Jan Paweł Adamczewski staje przed prawdą o swojej tożsamości i za wszelką cenę chce udowodnić sobie oraz całemu narodowi, iż jest prawdziwym homo sarmatus.
Na ekranie powracają Bartłomiej Topa, Katarzyna Herman, Michał Sikorski, Martyna Byczkowska, Andrzej Kłak i wiele innych postaci. Jak zdradza nasz recenzent – pojawiają się też nowi oraz zaskakujące występy. Czy Adamczewscy witają widzów z otwartymi ramionami? Gabriel Krawczyk pisze w recenzji 3. sezonu: O trzeciej wizycie w Adamczysze możemy już chyba powiedzieć, iż jest jak odwiedziny u starych znajomych. Razem przeszliśmy sporo.
Całą recenzję 3. sezonu "1670" można przeczytać na karcie serialu POD LINKIEM TUTAJ. Jej fragmenty znajdziecie poniżej:
Tur, tur, tur
autor: Gabriel Krawczyk
W recenzji przeczytacie m.in.:
Oglądając serial tria Buchwald-Kądziela-Rużyłło, rozpoznajemy niemające daty ważności narodowe fetysze i wady, podśmiewamy się z nazbyt ostrych przekonań i światopoglądowych ubytków rodaków. W skojarzeniach, językowej wrażliwości i myśleniu to serial polski do granic polskości. Również w trzecim sezonie egotycy-sarmaci budzą skojarzenia z nam współczesnymi, ale podważanie siedzących nam w głowach stereotypów idzie twórcom równie dobrze.
Autor pisze też:
W ośmiu premierowych odcinkach bohaterowie na rozmaite sposoby obalą prawdy o sobie. Jedni okażą się kimś sobie obcym. Obok tych, którzy boleśnie odczują skutki utraty własnej tożsamości, będą ci, którzy po łebkach stworzą jej wersję demo. Jeszcze inni postawią na szali wszystko, by stać się swoim przeciwieństwem. Może jednak nie powinniśmy mieć szczególnych wymagań wobec Adamczewskich, skoro w tym świecie krwiożerczy kozacy okazują się pocieszną autopodróbką, sam król zaś to figurka w rękach mądrzejszych od siebie. "1670" jest satyrą o podziałach, w której to nie klasa społeczna, ale umiejętność wejrzenia w głąb siebie nadaje człowiekowi wartość... a czasem czyni wolnym.
I dalej:
Choć konstrukcja omyłek i przeciąganych nieporozumień bywa tu koronkowa, poszczególne wątki działają na korzyść komedii omyłek, to Deus ex machina robi tu podwójny etat, postacie popycha się ku cliffhangerom, by jakiś czas później pokazać, iż dawno bezpiecznie wylądowały, a światem przedstawionym nie rządzą żelazne zasady. Trudno się do tej umowności przekonać, ale bez niej trudno byłoby o taką rozmaitość komediowych metod. A to jest właśnie największy atut w rękach twórców.
Całą recenzję 3. sezonu "1670" znajdziecie POD LINKIEM TUTAJ.
Na ekranie powracają Bartłomiej Topa, Katarzyna Herman, Michał Sikorski, Martyna Byczkowska, Andrzej Kłak i wiele innych postaci. Jak zdradza nasz recenzent – pojawiają się też nowi oraz zaskakujące występy. Czy Adamczewscy witają widzów z otwartymi ramionami? Gabriel Krawczyk pisze w recenzji 3. sezonu: O trzeciej wizycie w Adamczysze możemy już chyba powiedzieć, iż jest jak odwiedziny u starych znajomych. Razem przeszliśmy sporo.
Całą recenzję 3. sezonu "1670" można przeczytać na karcie serialu POD LINKIEM TUTAJ. Jej fragmenty znajdziecie poniżej:
recenzja serialu "1670", sezon 3. | Netflix
Tur, tur, tur
autor: Gabriel Krawczyk
W recenzji przeczytacie m.in.:
Oglądając serial tria Buchwald-Kądziela-Rużyłło, rozpoznajemy niemające daty ważności narodowe fetysze i wady, podśmiewamy się z nazbyt ostrych przekonań i światopoglądowych ubytków rodaków. W skojarzeniach, językowej wrażliwości i myśleniu to serial polski do granic polskości. Również w trzecim sezonie egotycy-sarmaci budzą skojarzenia z nam współczesnymi, ale podważanie siedzących nam w głowach stereotypów idzie twórcom równie dobrze.
Autor pisze też:
W ośmiu premierowych odcinkach bohaterowie na rozmaite sposoby obalą prawdy o sobie. Jedni okażą się kimś sobie obcym. Obok tych, którzy boleśnie odczują skutki utraty własnej tożsamości, będą ci, którzy po łebkach stworzą jej wersję demo. Jeszcze inni postawią na szali wszystko, by stać się swoim przeciwieństwem. Może jednak nie powinniśmy mieć szczególnych wymagań wobec Adamczewskich, skoro w tym świecie krwiożerczy kozacy okazują się pocieszną autopodróbką, sam król zaś to figurka w rękach mądrzejszych od siebie. "1670" jest satyrą o podziałach, w której to nie klasa społeczna, ale umiejętność wejrzenia w głąb siebie nadaje człowiekowi wartość... a czasem czyni wolnym.
I dalej:
Choć konstrukcja omyłek i przeciąganych nieporozumień bywa tu koronkowa, poszczególne wątki działają na korzyść komedii omyłek, to Deus ex machina robi tu podwójny etat, postacie popycha się ku cliffhangerom, by jakiś czas później pokazać, iż dawno bezpiecznie wylądowały, a światem przedstawionym nie rządzą żelazne zasady. Trudno się do tej umowności przekonać, ale bez niej trudno byłoby o taką rozmaitość komediowych metod. A to jest właśnie największy atut w rękach twórców.
Całą recenzję 3. sezonu "1670" znajdziecie POD LINKIEM TUTAJ.
"1670", sezon 3. – zobacz zwiastun












