„Mandalorian i Grogu” nie mówi nic nowego ani o bohaterach (choć przecież po raz pierwszy, choćby samym tytułem, stawia między nimi znak równości), ani o galaktyce pod rządami Nowej Republiki. Pełny metraż okazuje się nie tyle uzupełnieniem serialu, ile zapychaczem luki we franczyzie. Bezpiecznym, bo pozwalającym na kontynuacje, choć ich los prawdopodobnie będzie uzależniony od wyników finansowych filmu.
Łowca nagród kontra klan Huttów
Din Djarin – który pod koniec trzeciego sezonu serialu formalnie adoptował Grogu – pracuje teraz dla Nowej Republiki. Jako doświadczony łowca nagród tropi zbiegłych dygnitarzy imperialnych. Kolejne zlecenie wymaga od niego sporego ustępstwa wobec własnych zasad: żeby zdobyć informacje o tajemniczym dowódcy Coinie, musi najpierw odbić z niewoli Rotto Hutta (syna Jabby) i oddać go Bliźniakom rządzącym w tej chwili przestępczym klanem Huttów. Problemy zaczynają się piętrzyć, gdy Rotto, który w niewoli wyrósł na profesjonalnego gladiatora, oznajmia, iż nie jest zainteresowany ucieczką.
Po pierwsze dlatego, iż została mu jedna walka, by spłacić mafijne długi (za które w ogóle trafił do niewoli), a po drugie – wierzy, iż Bliźniaki skażą go na śmierć, żeby nie próbował przejąć schedy po Jabbie.













