Kulisiewicz. Akty. Jedyna taka wystawa

szlakisztuki.pl 1 dzień temu
Czas czytania: 5 minut

* Wpis ma charakter gościnny. Powstał w ramach patronatu SzlakiSztuki.pl nad wystawą „Kulisiewicz. Akty”. Autorką tekstu jest Katarzyna Kołodziej z Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej.

Kartka papieru, pióro, tusz, ołówek. Na papierze kilka linii, które płyną spokojnym ruchem. Tło rysunku jest neutralne, nic nie odwraca uwagi widza od sportretowanej osoby. Brak kontekstu przestrzennego, postać – ukazana jedynie dzięki konturu – wyłania się z niczego. Mimika nie jest ważna. Choć ciało jest nagie, postać nie daje wglądu w swoje myśli. Nagość niczego tu nie symbolizuje, jest treścią samą w sobie.

Tak właśnie Tadeusz Kulisiewicz przedstawia je najczęściej – kobiety, które choć są pozbawione ubrania i zdawałoby się – ujawniły wszystko, dla nas, widzów, zostają tajemnicą.

Przyjrzyjmy się kilku z prezentowanych na wystawie dzieł.

Na tym rysunku głowa wychodzi poza kadr, w tym czysto erotycznym akcie głowa nie ma znaczenia. Kobieta leży na plecach, w wygodnej pozie, jedną ręką otula się w pasie, druga ręka swobodnie ułożona jest wzdłuż jej ciała. Dłoń znika na łonie, jakby ten fragment był zbyt intymny, aby go narysować. Dziewczyna jest sama ze sobą, reszta świata nie istnieje.

Nagość w rysunkach Kulisiewicza nie zawsze niesie seksualne skojarzenia. Może być potraktowana jako synonim człowieczeństwa w najczystszej postaci. Kobieta z tego rysunku jest Meksykanką. Wiemy to wyłącznie z tytułu, Kulisiewicz pozbawił ją bowiem jakichkolwiek rysów twarzy, które naznaczałyby jej pochodzenie. Artysta daleki był od powierzchownego zainteresowania egzotyczną urodąRysowałem kobiety z Meksyku, Indii, Brazylii, w Chinach. Kobieta jest wszędzie taka sama. Co je dzieli? Chyba tylko środowisko, tradycja, przyzwyczajenia – mówił. Kobieta-matka, zarysowana samym konturem, ale z wyraźnie zaznaczonymi piersiami i wzgórkiem łonowym trzyma w ramionach niemowlę. Dziecko narysowane jest minimalistycznie – okrąg to główka, dwie kreski – rączka. Mistrzostwo subtelnej kreski Kulisiewicza osiąga tu pełnię – kilka linii wystarczyło artyście, aby wyrazić bezpieczeństwo niemowlęcia w ramionach mamy.

Dalej widzimy scenę rodzajową. Dziewczyna stoi tyłem do widza, naga, pochylona nad miednicą położoną na krześle. Myje się. Kulisiewicz przedstawia ją bez żadnej klasycznej idealizacji, podczas czynności, która zdawałoby się jest zbyt trywialna, powszednia, aby stać się tematem dzieła sztuki. A jednak się nim staje.

Tadeusz Kulisiewicz | Akt

A teraz na ekspozycji natrafiamy na coś z zupełnie innego świata. Tropikalny klimat, rok 1956, Indie. Dwa baśniowe miejsca, Adźanta i Elura, kompleksy grot wykutych w skałach na wzgórzach otoczonych dżunglą, które udekorowano polichromiami ściennymi i rzeźbami związanymi z buddyzmem. W symbolikę przedstawień religijnych Adźanty i Elury wpleciono erotykę oraz nagość.

Wyobraźmy sobie, jak w jednej z tych jaskiń stoi 57-letni Tadeusz Kulisiewicz, urzeczony arcydziełami sztuki, ukrytymi przed światem wysoko i głęboko w ziemi. Ogląda je, trzymając w ręku szkicownik i długopis. Chłonie tę sztukę oczyma i od razu przenosi oglądane arcydzieła na papier. Tak utrwala je, aby później, po powrocie do Polski, stworzyć z nich adekwatne rysunki, tworząc powidoki nagości utrwalonej kilkanaście stuleci wcześniej.

W innym miejscu wystawy trafiamy do krain otaczających Morze Śródziemne, widzimy migawki z czasów starożytnych. Hellada i Imperium Romanum. Kulisiewicz, miłośnik sztuki starożytnej Grecji i Rzymu, spotkał kogoś, kto w pełni podzielał jego miłość do świata antyku Jana Parandowskiego. W 1969 r. Kulisiewicz stworzył cykl ilustracji do nowego wydania zbioru esejów Godzina śródziemnomorska Parandowskiego. Rysunki nie odnoszą się bezpośrednio do tekstu, doskonale za to wpisują się w śródziemnomorski klimat opowieści. Stylistycznie nawiązują do greckiego malarstwa wazowego.

Większość aktów, jakie znamy, Kulisiewicz narysował po 60. roku życia. Intrygującą zagadką, która pozostanie nierozwikłana jest pytanie – kim są dziewczyny z portretów? Na kilku pracach rozpoznać możemy żonę artysty, Basię, jednak tożsamość innych rozebranych dziewczyn jest tajemnicą. Bezlik przeróżnych sylwetek, jakie oglądamy na rysunkach Kulisiewicza podpowiada, iż pozowało do nich wiele różnych dziewczyn. Możemy przypuszczać, iż część sportretowanych kobiet to modelki, które pozowały do aktów na warszawskiej ASP.

Akt od wieków należał do podstaw artystycznej edukacji. Podczas studiów w Szkole Sztuk Pięknych Kulisiewicz brał udział w zajęciach z aktu wieczornego, gdzie studentom pozowali do rysunków nadzy modele i modelki. W swojej karierze pedagoga na zajęciach z grafiki, które prowadził w programie jego zajęć jednym z tematów, obok martwej natury, portretu, pejzażu i tematu „człowiek w pracy i sporcie” (socrealizm!) – był właśnie akt.

Wystawa „Kulisiewicz. Akty” pokazywana od maja do sierpnia 2026 r. w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej jest największą dotąd monograficzną prezentacją aktów Tadeusza Kulisiewicza. Patronat nad wystawą objęły SzlakiSztuki.pl.

*

Tadeusz Kulisiewicz (1899–1988) urodził się w Kaliszu, w tym mieście dorastał. W 1923 r. rozpoczął studia w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie uczył się w pracowni Władysława Skoczylasa. Kulis przejął po nim artystyczną fascynację – drzeworyt stał się na wiele lat jego głównym środkiem artystycznego wyrazu.

Kariera Kulisiewicza zdaje się być pasmem sukcesów. Od debiutanckiego cyklu drzeworytów Szlembark, gdzie ukazywał życie ubogich górali, jego grafiki i rysunki były doceniane przez krytyków sztuki i przez publiczność.

Tadeusz Kulisiewicz

Już w latach 30. Kulisiewicz rozpoczął pracę na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie pracował do emerytury. Otrzymał profesurę, prowadził pracownię grafiki warsztatowej, kształcąc całe pokolenie grafików. W czasach PRL-u był jednym z najbardziej promowanych za granicą polskich artystów. Kierunki podróży, jakie odbywał są imponujące – Chiny, Indie, Brazylia, Meksyk, Kuba.

Szkice, które tworzył w odwiedzanych miejscach, przetwarzał na rysunki w swojej pracowni w Warszawie lub na Szlembarku. Najczęściej pojawiającym się w jego twórczości motywami są ludzie podczas pracy i macierzyństwo. Dziś najbardziej znany jest bodaj z portretów rysowanych płynną, oszczędną linią – określenie „kulisiewiczowska kreska” stały się synonimem finezji.

Prace Kulisiewicza wystawiano podczas setek wystaw zbiorowych i indywidualnych w różnych częściach świata, w miastach takich jak Florencja, Tokio, Paryż, Nowy Jork, São Paulo, New Delhi, Rio de Janeiro.

* Zaprezentowane w tekście zdjęcia pochodzą ze zbiorów Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej.

Idź do oryginalnego materiału