Kopnęłabym cię, gdybym mogła to wielki powrót Rose Byrne w roli pierwszoplanowej. Aktorka znana z głównie komediowych ról zdecydowała się wystąpić w dramacie o macierzyństwie. Za tę rolę zdobyła wiele nagród i nominację do Oscara. Dlaczego ten film wywołuje tak wiele emocji?
Jeśli wydaje ci się, iż świat się na ciebie uwziął i masz za dużo na głowie, pamiętaj: inni mają gorzej. W filmie Kopnęłabym cię gdybym mogła, Linda balansuje na krawędzi między obowiązkiem a wyczerpaniem, między dającą poczucie kontroli rutyną a chaosem. Jej córka wymaga stałej opieki, mąż jest nieobecny, praca dobija, a sufit dosłownie wali się na głowę. Terapeuta przewraca oczami, instytucje piętrzą przeszkody… Wir codziennych zdarzeń przeradza się w nieokiełznany, egzystencjalny koszmar. Nic dziwnego, iż gdyby tylko mogła i znalazła na to czas, skopałaby wszystkich i wszystko w bezsilnej wściekłości.
Film Mary Bronstein to prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Choć reżyserka do tej pory była odpowiedzialna za niewielką liczbę produkcji, dobrze wie, jak trzymać widza w ciągłym napięciu. Kopnęłabym cię, gdybym mogła celowo nie daje nam miejsca na oddech. Atmosfera jest duszna i przytłaczająca dzięki klaustrofobicznym, wąskim kadrom, oraz dużej ilości zbliżeń. Bardzo podobają mi się zabiegi stylistyczne, jak choćby fakt, iż nigdy nie widzimy twarzy chorej córki. Pozwala nam skupić się jedynie na perspektywie matki, a także potęguje poczucie niepewności co do stanu dziecka. Dziewczynka w historii jest szczególnie kapryśna, co okazuje się tym bardziej uciążliwe dla matki starającej się wziąć koniec z końcem. Linda jest pozostawiona sama sobie przez męża i otaczający ją system. Nie istnieje profesjonalne wsparcie na wypadek sytuacji, w której się znajduje, a dostępne rozwiązania są po prostu nieefektywne. Terapia nie rozwiązuje strukturalnych problemów, takich jak brak czasu, fizyczne wyczerpanie czy brak pomocy.
Seans okazuje się wstrząsający. To prawdopodobnie jeden z najbardziej stresujących filmów, które widziałem w życiu. Wynika to jednak z niezwykłej empatii reżyserki do głównej bohaterki. Fabuła skupia się wokół kobiety, od której wszyscy oczekują, iż da sobie radę pomimo trudności. Ludzie wokół widzą jej pogarszający się stan psychiczny, ale go bagatelizują. Kiedy świat wali się na jej własnych oczach, terapeuta nie potrafi udzielić lepszej rady niż „powinna się Pani lepiej wysypiać”.
kadr z filmuLinda ma wrażenie, jakby musiała być w różnych miejscach na raz i to prawda. Każda jej nieobecność ma dramatyczne konsekwencje. Ma mnóstwo obowiązków na głowie, gdy jej mąż rzadko bywa w domu, ponieważ jest kapitanem statku wycieczkowego. Wszystkie trudności żony są bagatelizowane przez męża, ponieważ w końcu w jego mniemaniu tak wyglądają rola matki. Ona ma to wszystko ogarnąć. Oczekuje się tego od niej, a kiedy mówi, iż nie daje rady, postrzega się to jako wyraz słabości. choćby kiedy przyznaje, iż chodzi codziennie do terapeuty jej mąż martwi się wyłącznie obciążeniem finansowym z tym związanym.
Co jednak sprawia, iż fabuła jest zniuansowana i niejednoznaczna to fakt, iż widzimy także drugą stronę medalu. Lindę z pewnością spotykają sytuacje, nad którymi nie ma kontroli – jak dziura w suficie, choroba dziecka czy nieprzewidywalne zachowania pacjentów u psychologa. Są jednak rzeczy nad którymi ma kontrolę. Po pierwsze, to bohaterka, która starając się zadowolić wszystkich, nie potrafi stawiać granic pomiędzy życiem prywatnym a służbowym. Oferuje swój numer telefonu pacjentom w „sytuacjach alarmowych”, ale nie należy to do jej obowiązków służbowych. Nie ma pewności, iż pacjenci będą dzwonić tylko w takich sytuacjach, a i tak jest zbyt przeciążona ilością obowiązków, by mieć dla nich czas także po godzinach pracy.
kadr z filmuBezsenność i zmęczenie powodują, iż ucieka w używki. Codziennie wieczorem udaje się do sklepu po wino, papierosy, słodycze, a choćby przyjmuje propozycję kupna środków odurzających. Bohaterka nie panuje nad sobą, kiedy nie może kupić uzależniających produktów, ale nie rozważa pójścia na odwyk. Środki te sprawiają, iż jej psychiczny stan się jedynie pogarsza i ma coraz mniejszą kontrolę nad otaczającą ją rzeczywistością. Boi się także wprost przyznać, iż nie radzi sobie w trudnym momencie swojego życia. Przenosi frustrację na osoby, które – choć nieidealnie – starają się jej pomóc. Jako terapeutka nie analizuje swoich niepokojących zachowań, a wręcz stara się je racjonalizować. W dodatku udaje się na spotkania do terapeuty, którego zna prywatnie i oczekuje od niego, aby ten dokładnie jej powiedział, co powinna zrobić w sytuacji, w której się znajduje.
Film jest bardzo angażujący i nigdy nie nudzi. Budzi w nas w równym stopniu wielką empatię, jak i frustrację w stosunku do głównej bohaterki. Dlatego też okazuje się kontrowersyjny i różny w interpretacji. Część widzów widzi Lindę jako więźnia źle skonstruowanego systemu, nie widząc jej win, a część w trakcie seansu przestaje jej współczuć przez decyzje, które podejmuje. Na pewno jest to film zachęcający do zrozumienia i empatii dla innych osób, a nie jedynie pochopnego osądzania. Nie moralizuje on widza, ale w subtelny sposób pokazuje, w jaki sposób pozornie błahe wybory, małe niedopatrzenia mogą przekształcić się w ciche cierpienie, które społeczeństwo nie jest w stanie lub świadomie nie chce zauważyć. Z kolei profesjonaliści nie są w stanie na nie zaradzić, nie wykraczając poza swoje kompetencje.
kadr z filmuPomimo ciężkiej tematyki, seans w przewrotny sposób bywa całkiem zabawny. Znajdziemy tu sporo czarnego humoru, czy sytuacji tak absurdalnych z punktu widzenia głównej bohaterki, iż trudno się nie uśmiechnąć. Historia nie byłaby w połowie tak przekonywująca, gdyby nie występująca w niej obsada. Rose Byrne sprawdza się fenomenalnie w roli Lindy i to jej najlepsza rola w karierze. To także pierwszy dramatyczny filmowy występ komika Conan O’Briena, prezentera tegorocznych Oscarów, który został idealnie dobrany jako chłodny, zdystansowany, ale profesjonalny terapeuta. Co ciekawe, to także kolejny Oscarowy film z udziałem A$AP Rocky’eg, ale raper jest bardzo naturalny w roli sąsiada głównej bohaterki.
Kopnęłabym cię, gdybym mogła to zarówno niezwykle empatyczny i zabawny, ale klaustrofobiczny i niepokojący film. Fantastyczna główna rola, interesująca historia i subtelne wizualne decyzje sprawiają, iż jest to bardzo interesujący seans. Z pewnością zapewnia świetne pole do dyskusji, ale jest to produkcja, którą ogląda się z zaciśniętymi zębami.
Źródło obrazka wyróżniającego: materiały promocyjne Best Film














