Kasia Babis – Okruchy – recenzja komiksu. W cieniu papieża i transformacji

popkulturowcy.pl 7 godzin temu

Kasia Babis jest w naszym kraju bardziej znana z działalności internetowej i aktywistycznej, choć sama zaznacza, iż z zawodu jest graficzką. Współpracuje z zagranicznymi wydawnictwami, takimi jak The Nib czy The New Yorker. Właśnie na tamtejszy rynek pierwotnie trafiły Okruchy, które miały przybliżyć obcokrajowcom realia polskiego postkomunizmu. Czy do „swoich” trafiły tak samo mocno?

Streamerka, youtuberka, aktywistka, ilustratorka, autorka książek i komiksów, a ostatnio choćby wokalistka – przez lata swojej działalności Kasia Babis dała się poznać z wielu stron. Teraz daje nam wgląd w swoje dzieciństwo, które przypadło na pierwsze lata po upadku komunizmu. Okruchy to jej pierwszy całkowicie samodzielnie napisany komiks, stanowiący jednocześnie osobisty memuar oraz lekcję historii. Taka formuła mogła okazać się karkołomna, jednak Babis sprawnie sobie z nią poradziła.

fot. Wydawnictwo Agora

Są w tym komiksie kwestie, które pozostają dla autorki bardzo subiektywne i tym samym trudno je oceniać – mówi ona w końcu o własnym życiu. Trudniejsze było na pewno odnalezienie złotego środka przy opisywaniu tematów historycznych. Ten biograficzny z założenia komiks ma silne zapędy edukacyjne, co może dobrze sprawdzać się na rynku zagranicznym, czyli wśród odbiorców pozbawionych podstawowej wiedzy o naszym kraju. Jak wyszło to w Polsce? U rodzimego czytelnika te wątki mogą sprawiać wrażenie opowiedzianych na gwałtownie i powierzchownie, ale wpływ na to ma prawdopodobnie nasza własna znajomość historii. Na duży plus zasługują grafiki, które właśnie w tych sekcjach wyglądają najlepiej. Bracia Kaczyńscy zostali oddani z uderzającym podobieństwem. Dodatkowo urzeka metaforyczne przedstawienie niektórych wydarzeń, co mocno oddziałuje na wyobraźnię.

Na temat wiernego oddania codzienności tamtych czasów wypowiedzieć się nie mogę, ponieważ urodziłam się już w latach 2000. Choć może właśnie dzięki temu mogę spojrzeć na komiks z ciekawszej perspektywy? W Okruchach jest coś znajomego, choćby dla mnie. Klatki służące za szkolne szatnie od razu przypomniały mi gimnazjalne opowieści mojej siostry (mnie ten okres już ominął). Kult papieża przedstawiony przez Babis również nie odbiega od tego, co sama wchłaniałam w domu czy z telewizji. Katastrofę smoleńską już pamiętam – tutaj obraz nieświadomej dziewczynki, którą wtedy byłam, został uzupełniony relacją osoby odczuwającej to wszystko bardziej świadomie. I ponownie muszę przyznać, iż rysunki Kasi stały się trafną ilustracją do moich lekko zamglonych wspomnień czy historii, które znałam jedynie z drugiej ręki. To wyjątkowo interesujące i pozytywne doświadczenie.

fot. Wydawnictwo Agora

Opowieści te snute są jednak chaotycznie. Nierzadko gubiłam się i miałam problem z rozpoznaniem, kto jest kim i dlaczego znajdujemy się akurat w danym momencie. Wydaje mi się, iż nie jest to jedynie moje odczucie, ale ogólna specyfika komiksu; niejednokrotnie znajdziemy w nim wtrącenia typu „znów wyprzedzamy fakty”. W jednej chwili jesteśmy blisko teraźniejszości, zaraz dostajemy retrospekcję, po której wprowadzany jest kolejny wątek historyczny.

Same ilustracje bardzo przypadły mi do gustu. Choć czasami miałam problem z odróżnianiem postaci czy określeniem czasoprzestrzeni, to same sylwetki bohaterów są przyjemne dla oka. Na ogół sceneria jest prosta, ale zmienia się to we fragmentach historycznych. Postacie nabierają wtedy charakterystycznych rysów, a elementy, które mają być realistyczne, wykonano z wysoką dbałością o szczegóły (na kadr z nagłówkiem „The Washington Times” patrzyłam przez dłuższą chwilę). Dobrze sprawdza się też monochromatyczna szata graficzna. Szarość po prostu pasuje do przedstawianych czasów, a czerwone akcenty świetnie uwydatniają najważniejsze elementy. Obawiam się jedynie, iż ta ograniczona paleta kolorów wpłynęła negatywnie na czytelność niektórych sytuacji.

Okruchy to interesująca podróż w głąb epoki, o której wielu wolałoby zapomnieć. Od czasu do czasu warto jednak spojrzeć na to, jak wyglądały polskie realia zaledwie trzy dekady temu. Choć wiele się zmieniło, nasza współczesność jest przecież pokłosiem tamtych lat: transformacji ustrojowej, walki z kryzysem gospodarczym czy dorastania w cieniu śmierci papieża. W całej tej narracji wyraźnie rysuje się orientacja polityczna autorki. Mam jednak wrażenie, iż każdy, niezależnie od poglądów, będzie w stanie (choć częściowo) utożsamić się z tym obrazem. To pozycja, która nie musi być lekcją wyłącznie dla odbiorcy zagranicznego. Komiks warty jest uwagi również dla młodych Polaków, których ten specyficzny okres ominął.


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Wydawnictwo Agora)

Idź do oryginalnego materiału