Batman tom 6 – Umierające miasto – recenzja komiksu

moviesroom.pl 12 godzin temu

Dotarliśmy do ostatniego tomu runu Batmana autorstwa Chipa Zdarsky’ego, który w teorii stanowi pomost pomiędzy wydarzeniami z Władzy absolutnej a wchodzącą w skład DC All In nową odsłoną w postaci Absolute Batman. I wiecie co? W ogóle tego nie czuć. Zamiast tego Batman tom 6 – Umierające miasto to klasyczna, typowa dla tego bohatera detektywistyczna opowieść akcji i to w najlepszym wydaniu. Szczerze? Gdyby kolejne historie z Gackiem miały wyglądać właśnie tak, to ja wcale nie chciałbym wkraczać do uniwersum Absolute.

Zdarsky odpuścił sobie całe to zamieszanie z Zur-En-Arrhem i Failsafem i ponownie skupił się na Batmanie, obrońcy Gotham. Bruce Wayne odzyskał swoją fortunę i znów wykorzystuje swoje wpływy, by poprawić bytowanie mieszkańców miasta, próbując uczynić Gotham bezpiecznym miejscem. Jednocześnie rośnie wpływ jednego z superłotrów – Riddler ma teraz prężnie rozwijające się przedsiębiorstwo, które zapewnia mu dostęp do funduszy i nowych niebezpiecznych technologii. Scenarzysta nie próbuje zbyt długo nas zwodzić, iż Nygma zejdzie teraz ze ścieżki nieprawości i zostanie biznesmenem. I chwała mu za to – wszystko jest na swoim miejscu.

Strona komiksu Batman tom 6 – Umierające miasto

Drugim ważnym elementem Batman tom 6 – Umierające miasto jest postać Jima Gordona. Niegdysiejszy komisarz nie jest teraz w najlepszym miejscu. Na jego stanowisku bryluje bezwzględny i skorumpowany Vandal Savage, a jemu samemu wiek daje o sobie znać. Na dodatek burmistrz Nakano zostaje zamordowany, a Gordon wydaje się być głównym podejrzanym, z idealnym motywem natury osobistej. Czy Batmanowi uda się oczyścić jego dobre imię? A może podejrzenia nie są bezpodstawne?

Jeśli odbiliście się od poprzednich tomów serii prowadzonej przez Zdarsky’ego, to po pierwsze niespecjalnie Wam się dziwię, a po drugie gorąco zachęcam, żeby jednak sięgnąć po Umierające miasto i przeczytać je choćby w oderwaniu od wcześniejszych albumów. To samodzielna opowieść, wracająca do korzeni lat 80., gdzie Batman był przede wszystkim detektywem i rozwiązywał ponure sprawy. Sporo tu przemocy, dosadności i odważnych decyzji. Na dodatek autor wrzuca do kotła jeszcze wątek rosyjskich szpiegów i zagrożenia III wojną światową, co wydaje się trafnym i pozostającym na czasie komentarzem. Kuriozalnie wypada jedynie postać Komandora Gwiazdy, wyglądającego jak tani cosplay Kapitana Ameryki. Na szczęście tylko do czasu, bo Zdarsky zamiast tworzyć nową głupkowatą postać, tak naprawdę sięga po zaskakującą fabularną woltę. I wychodzi z tego obronną ręką.

Strona komiksu Batman tom 6 – Umierające miasto

Mamy też świetną opowieść o podrzędnym kryminaliście, który przypadkiem poznaje tożsamość Batmana i zastanawia się, co z tym fantem teraz zrobić. Sprzedać jakiemuś większemu czarnemu charakterowi za milion dolarów? A może ze strachu przed Mrocznym Rycerzem trzymać gębę na kłódkę? Odpowiedzią okaże się… rodzina. Historia o wymownym tytule Bądź lepszy stanowi esencję opowieści o Batmanie i muszę przyznać, iż brakuje mi takich rewelacyjnych one-shotów w głównej serii o Gacku.

Batman tom 6 – Umierające miasto wygląda dobrze za sprawą surowych, ponurych rysunków Jorge Jimeneza, Tony’ego S. Daniela czy Jorge Fornesa. Przez to zarówno mozolne śledztwo, pełne brutalności pojedynki czy sceny akcji wyglądają atrakcyjnie, ale w żadnym momencie nie dominują sprawnego i konsekwentnie prowadzonego scenariusza. Warstwa graficzna podkreśla problematykę, bo nasi bohaterowie są tylko ludźmi i popełniają błędy, a te mogą prowadzić do tragicznych konsekwencji. Aby oddać te subtelne niuanse trzeba było naprawdę dobrego teamu artystycznego, a taki udało się tu zebrać. I chociaż artystów jest kilku, to ich style całkiem nieźle się przenikają, nie powodując uczucia oderwania od siebie.

Strona komiksu Batman tom 6 – Umierające miasto

Jestem wkurzony, bo Batman tom 6 – Umierające miasto to byłby świetny początek. Zamiast tego stanowi zwieńczenie średniego (choć miejscami naprawdę niezłego) runu Zdarsky’ego, które wydaje się mówić „zobaczcie, jak mogłoby być dobrze, ale serię przejmuje teraz ktoś inny”. Żałuję, iż scenarzysta nie zaczął w ten sposób i nie skupił się na podobnym klimacie i tematyce w swoich poprzednich albumach. Jestem przekonany, iż jego kadencja byłaby wtedy oceniana jeszcze lepiej. Po lekturze tego tomu czekam na Absolute Batman z mniejszą ekscytacją, bo wcale nie chciałbym dużych zmian.


Tytuł oryginalny: Batman vol. 5: The Dying City
Scenariusz: Chip Zdarsky
Rysunki: Jorge Jimenez, Tony S. Daniel, Carmine Di Giandomenico, Jorge Fornes, Denys Cowan
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 180
Ocena: 85/100

Idź do oryginalnego materiału