JOACHIM TRIER: – Tak. Scenariusz pisałem z moim stałym współpracownikiem Eskilem Vogtem i od początku najważniejsze było dla nas napięcie między potrzebą opowiadania a odpowiedzialnością za tych, których historię się wykorzystuje. Gustav Borg, grany przez Stellana Skarsgårda, jest narcystycznym artystą, reżyserem filmowym przygotowującym się do nowego projektu o swojej zmarłej matce. Borg traktuje życie rodzinne jako materiał roboczy. Ciekawiło mnie, czy można to zrobić inaczej – czy sztuka może być formą pojednania, nie tylko zadawania bólu.
Zastanawiając się nad sposobem traktowania rodziny przez Gustava, trudno nie pomyśleć o Bergmanie.
Mnie interesowało, na ile ja jestem do niego podobny. Odpowiedź brzmi: nie czułem się jak Gustav – ślepy na krzywdę, którą wyrządza. Po zakończeniu trudnego nagrania podchodziłem do Renate Reinsve, wcielającej się w skrzywdzoną przez Gustava jego córkę aktorkę, nie mówiąc do niej nic, i po prostu ją przytulałem. Gustav nigdy by tego nie zrobił. Dla mnie ta różnica jest wszystkim. jeżeli tracimy z oczu człowieka na rzecz sceny, przegrywamy.
Czyli to nie jest Bergman?
To nie jest jego zamierzony portret. Oczywiście rozumiem, iż te porównania się pojawiają, ale nie były one moim celem. Bergman jest jednym z moich mistrzów, a Stellan w przeszłości z nim pracował. Powodowało to, iż jego legenda była naturalnym tematem rozmów i analiz, co mogło nieświadomie na nas wpłynąć. Gustav, podobnie jak wiele postaci bergmanowskich, walczy z kryzysem twórczym i trudnościami w relacjach rodzinnych, w szczególności z dwiema dorosłymi córkami.














