Kino – podobnie jak reszta dziedzin sztuki – pisze scenariusze, które często się spełniają. Spoglądając dziś w kierunku Stanów Zjednoczonych, wiele osób przywołuje serial "Opowieść podręcznej" na podstawie prozy Margaret Atwood i "Civil War" w reżyserii Alexa Garlanda, obawiając się, iż fabuły obu produkcji przestaną być tylko fikcją. Niektórzy uważają, iż w najbliższych dekadach nasz świat zamieni się w prawdziwą "Idiokrację".
Od piątku (24 kwietnia) w serwisie streamingowym Netflix obejrzymy satyryczny film, który w nieoczywisty sposób mrozi krew w żyłach. Krytycy filmowi sądzą, iż nic nie przewidziało przyszłości lepiej niż on.
"Truman Show" z Jimem Carreyem już w streamingu
"Truman Show" Petera Weira, reżysera "Pikniku pod Wiszącą Skałą" i "Stowarzyszenia Umarłych Poetów", śledzi losy tytułowego przedstawiciela handlowego w firmie ubezpieczeniowej, Trumana Burbanka, który nie wie, iż jego życie to reality show nadawane 24 godziny na dobę i kontrolowane przez bezwzględnego producenta telewizyjnego imieniem Christof. Pewnego dnia uprzejmy sprzedawca nabiera podejrzeń. Każdy jego ruch obserwuje bacznie kilka tysięcy kamer.
W trzykrotnie nominowanym do Oscara filmie główną rolę zagrał Jim Carrey ("Zakochany bez pamięci"), któremu udało się pogodzić komedię z tragedią. Truman Burbank uchodzi za jedną z najważniejszych kreacji w jego długoletniej karierze. Kanadyjski aktor udowodnił nią, iż potrafi nie tylko doprowadzać widownię do śmiechu. Na ekranie głęboka empatia miesza się u niego z dramaturgią.
W obsadzie produkcji z 1998 roku, która powstała na podstawie scenariusza Andrew Niccola ("Pan życia i śmierci"), znaleźli się też: Ed Harris ("Twierdza"), któremu Amerykańska Akademia Filmowa przyznała nominację w kategorii drugoplanowej, Laura Linney ("Ozark"), Natascha McElhone ("Młody Sherlock"), Noah Emmerich ("Zawód: Amerykanin") i Paul Giamatti ("Przesilenie zimowe").
Dalsza część artykułu poniżej.
"Truman Show" jest opowieścią o konformizmie, inwigilacji i konsumpcji, a jednocześnie współczesną alegorią jaskini platońskiej. Przy tworzeniu filmu Weir czerpał inspirację z medialnej nagonki na księżną Dianę, która zakończyła się jej śmiertelnym wypadkiem w tunelu pod mostem Pont de l'Alma w Paryżu. w tej chwili komediodramat przytaczany jest w kontekście influencerów i programów rozrywkowych.
W agregatorze Rotten Tomatoes "Truman Show" cieszy się 94 proc. pozytywnych recenzji. "Truman podobał mi się tak samo jak Forrest Gump, ponieważ był dobrym i uczciwym człowiekiem, z którym łatwo można się utożsamić. Jednak idee leżące u podstaw jego historii sprawiły, iż film ten stał się czymś więcej niż tylko rozrywką. Podobnie jak "Gattaca", poprzednie dzieło Niccola, uwypukla on nowe wartości, jakie technologia narzuca ludzkości" – napisał wybitny krytyk filmowy Roger Ebert w swojej opinii opublikowanej w 1998 roku.














