Gwiazdor "The Office" długo czekał na taką rolę. Najlepsza komedia od lat

swiatseriali.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Nieczęsto zdarza mi się zauroczyć serialem już po pierwszych minutach. Zwykle trzeba więcej czasu w poznanie bohaterów, ich rozterek, wczucie się w gatunek czy zrozumienie ogólnej mechaniki przedstawionego świata. A jednak - zdarzają się wyjątki. Dostępny na HBO Max "Rooster" z udziałem Steve'a Carella jest właśnie jednym z nich.



"Rooster": serial komediowy ze Stevem Carellem. O czym opowiada?


Stworzony przez Billa Lawrence'a ("Ted Lasso") i Matta Tarsesa serial "Rooster" rozgrywa się na kampusie uniwersyteckim i opowiada o skomplikowanej relacji ojca i córki. Steve Carell wciela się w odnoszącego komercyjne sukcesy pisarza, twórcę "plażowych czytadeł". Jego potomkini grana przez Charly Clive jest wykładowczynią historii sztuki, która przechodzi przez nieprzyjemny, publiczny rozwód. W serialu możemy zobaczyć również Danielle Deadwyler (Dylan), Phila Dunstera (Archie), Johna C. McGinleya (Walter) czy Lauren Tsai (Sunny).


Serial rozpoczyna się od przyjazdu Grega na Uniwersytet Ludow Hill, gdzie ma wygłosić wykład dotyczący literatury. Od razu widać, iż w nowym środowisku nie czuje się pewnie; to bohater zagubiony, samotny, nieśmiały i, czego trudno nie zauważyć, nieco gamoniowaty. Mimo to udało mu się odnieść sukces w literackim świecie. Jest autorem poczytnych książek o pewnym siebie, hipermęskim Roosterze - postaci z pozoru bardzo odległej od swojego twórcy. Choć początkowo nie jest do tego przekonany, Greg przyjmuje posadę wykładowcy literatury na uniwersytecie. Dzięki temu może przebywać bliżej pracującej tam córki, która przechodzi trudne chwile i nie wie, jak po zdradzie męża z jedną z doktorantek poradzić sobie z emocjami. Doskonale rozumie, z czym mierzy się jego pociecha, gdyż sam przed laty przechodził przez podobne zawirowania w uczuciowym życiu.Reklama



"Rooster": serial otulający jak gorąca czekolada w jesienny dzień. Trudno się oderwać


Rola Grega została napisana na miarę znakomitego talentu Carella, który w ostatnich latach zdecydowanie za rzadko był wykorzystywany w odpowiedni sposób. Tym razem aktor trafił na naprawdę błyskotliwy scenariusz, który umożliwił mu zaprezentowanie swoich umiejętności, ciepłego humoru i uroku. Równie dobrze radzi sobie Charly Clive, która z dużą czułością tworzy portret ambitnej kobiety próbującej wziąć życie we własne ręce.
Na przestrzeni odcinków poznajemy bliżej także resztę bohaterów. Wszyscy posiadają unikalny, nieco specyficzny zbiór cech, co czyni historię coraz bardziej wciągającą. Choć początkowo niektóre postacie mogą jawić się jako antagoniści historii, z biegiem czasu dzięki swojej wielowymiarowości zdobywają sympatię widzów. Z dużą przyjemnością co tydzień na nowo wkraczałam w ten niepowtarzalny mikrokosmos i odnajdywałam w nim otuchę. W końcu głównym przesłaniem serialu jest wypełniające serce ciepłem stwierdzenie, iż nigdy nie jest za późno, by na nowo odnaleźć siebie.


Ukojenie odnaleźć można także w warstwie wizualnej serialu. "Rooster", wbrew wielu powstającym współcześnie produkcjom, jest pełen nasyconych, ciepłych barw, które nadają kampusowi i korytarzom uniwersytetu baśniowego klimatu. Uroku dodaje również świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa. Już na samym początku w nastrój wprowadza nas utwór "Age of Consent" grupy New Order, intro do serialu stworzył znany z R.E.M. Michael Stipe oraz producent Andrew Watt, a w trakcie usłyszeć możemy także piosenki Siouxie and the Banshees, Ramones, Iggy'ego Popa czy Billy'ego Idola.
Mimo wspomnianej baśniowej aury nie brakowało aktualnych, przyziemnych tematów. Progresywność uczelni jak i coraz częściej spotykana poprawność polityczna powracają w fabule wielokrotnie, przez co główny bohater musi odpowiadać przed powołaną w placówce komisją etyki. Te trudne kwestie są jednak pokazywane z dużym przymrużeniem oka i stają się powodem do żartów, dzięki czemu widz może nabierać do nich zdrowego dystansu.

"Rooster": jeden z najlepszych komediowych seriali 2026 roku. Hit HBO Max otrzyma drugi sezon!


Finałowy odcinek serialu pojawił się w streamingu 11 maja, jednak od jakiegoś czasu wiemy już, iż ta urokliwa opowieść doczeka się kontynuacji. Z danych przekazanych przez HBO wynika, iż "Rooster" jest najczęściej oglądanym nowym serial komediowy platformy od ponad dziesięciu lat. Choć popularność produkcji wcale mnie nie dziwi i z wytęsknieniem będę czekać na kolejne odcinki, mam w tej kwestii tylko jedno, małe życzenie.
Ta przytulna, eskapistyczna historia jeszcze lepiej radziłaby sobie w jesiennych i zimowych miesiącach. Trzymam więc kciuki, by drugi sezon zadebiutował właśnie w tym okresie. Wzorem głównego bohatera moglibyśmy sięgnąć po kubek gorącej czekolady z laską cukrową o smaku mięty i życie z pewnością stałoby się piękniejsze.

8/10


Zobacz też:
Spektakularne widowisko w nowej formie. Powstaną aż cztery seriale!
Idź do oryginalnego materiału