"Skok" ("Steal") to nowy thriller sensacyjny Prime Video. Akcja rozpoczyna się w pozornie zwyczajny dzień pracy w londyńskim biurze. Nagle do budynku wdziera się zorganizowana grupa przestępcza. Mają precyzyjnie zaplanowany cel. Zamiast klasycznego napadu z bronią w ręku, przestępcy uruchamiają skomplikowaną operację opartą na presji psychologicznej, manipulacji i kontroli.
W centrum wydarzeń znajdują się Zara i Luke - zwykli pracownicy biurowi, którzy zostają uwięzieni w samym środku ataku. Zmuszeni do wykonywania poleceń napastników, stopniowo orientują się, iż stawką są miliardy funtów. Każda decyzja, każdy błąd i każda chwila wahania mogą mieć katastrofalne konsekwencje nie tylko dla nich samych, ale także dla tysięcy ludzi poza murami budynku.Reklama
Sophie Turner i Archie Madekwe dla Interii o "Skoku". "Ekscytujący, intensywny, pełen napięcia i niepokoju"
Wszystkie odcinki "Skoku" można już oglądać na platformie Prime Video. W rolach głównych występują Sophie Turner i Archie Madekwe. Turner jest doskonale znana szerokiej publiczności za sprawą roli Sansy Stark w serialu "Gra o tron". Z kolei Archie Madekwe pokazał swój talent aktorski w takich produkcjach jak "Saltburn" czy "Gran Turismo".
Z okazji premiery serialu porozmawialiśmy z odtwórcami głównych ról, którzy zapowiadają intrygę pełną napięcia i niewiadomych. Widzowie z pewnością nie będą się nudzić.Justyna Miś, Interia: Co przyciągnęło was do tego projektu i co szczególnie wyróżniło "Skok" w waszych oczach?
Archie Madekwe: - Myślę, iż przede wszystkim scenariusz. Scenarzysta, Sotiris Nikias, po raz pierwszy napisał historię na taką skalę, a mimo to była ona niezwykle wciągająca. Ekscytująca, intensywna, pełna napięcia i niepokoju. Towarzyszyło temu uczucie, mam nadzieję, iż widzowie również je odczują, iż nieustannie chce się wiedzieć, co wydarzy się dalej. Ten scenariusz po prostu mnie pochłonął.
Sophie Turner: - U mnie było bardzo podobnie. Scenariusz był niesamowicie ekscytujący - nie mogłam się od niego oderwać. Przeczytałam go chyba najszybciej w całym swoim życiu. Potem przyszły pierwsze rozmowy z Samem Millerem, jednym z reżyserów. Nie dostaliśmy jeszcze scenariusza do wszystkich odcinków, więc zdradzał nam jedynie wskazówki dotyczące tego, w jakim kierunku zmierza historia. Po prostu musiałam dowiedzieć się, jak to się skończy, więc pomyślałam: muszę to zrobić, bo inaczej nigdy się nie dowiem.
Sophie, jak znalazłaś równowagę między prawdziwą osobowością bohaterki a maską, którą nakłada pod presją?
ST: - Szczerze mówiąc, myślę, iż Zara, biorąc pod uwagę jej przeszłość i relację z matką, od zawsze musiała radzić sobie w środowiskach, gdzie panowało wysokie napięcie, wysoka intensywność. Dorastała, ucząc się uspokajać innych, łagodzić konflikty i robić wszystko, co konieczne, by po prostu przetrwać. Dlatego umiejętność przyjmowania różnych ról, by osiągnąć to, czego potrzebuje, przychodzi jej naturalnie. Wychowała się w bardzo niestabilnym domu, z niestabilną matką, co wyraźnie ją ukształtowało.
Archie, czy możesz opowiedzieć, jak przygotowywałeś się do roli Luke’a, zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie? Czy były jakieś aspekty tej postaci, które stanowiły dla ciebie największe wyzwanie?
AM: - jeżeli chodzi o przygotowania, dużo myślałem o tym, w jakim momencie swojego życia on się znajduje. To ktoś będący w stanie desperacji, całkowicie przytłoczony długami, żyjący zdecydowanie ponad swoje możliwości i za wszelką cenę próbujący dotrzymać kroku. Próbuje prowadzić życie, na które tak naprawdę nie może sobie pozwolić. Myślę, iż bardzo się tego wstydzi, czuje się pominięty, jakby nieustannie pozostawał krok za innymi i cały czas próbował nadrabiać zaległości. Na zewnątrz prezentuje obraz osoby, którą chciałby być, doskonale zdając sobie sprawę, iż nią nie jest.
- Największym wyzwaniem w graniu Luke’a było to, iż on niemal bez przerwy funkcjonuje w stanie silnych emocji i paniki. To było trudne, bo utrzymywanie takiego poziomu napięcia przez cały dzień zdjęciowy jest wyczerpujące. Bieganie, płacz, panika, znowu płacz, i powtarzanie tych scen wielokrotnie. To naprawdę potrafi zmęczyć. Jednocześnie jednak wydawało się to adekwatne, prawdziwe i adekwatne do jego sytuacji. Był kompletnie przytłoczony poczuciem winy, żalem, zdradą i wszystkim naraz. Taka reakcja wydawała się jedyną możliwą.
Czy było coś w waszej współpracy, co szczególnie was zaskoczyło? Jak opisalibyście waszą współpracę na planie?
AM: - [Sophie] to absolutna legenda. To było ogromne, bardzo pozytywne zaskoczenie i niesamowita frajda. Naprawdę nie spodziewałem się, iż będziemy się aż tak dobrze bawić. W tej pracy bardzo rzadko trafia się na osobę, o której myślisz: "to będzie przyjaźń na całe życie". A tutaj miałem to szczęście.
ST: - U mnie tak samo. Poza tym było to wyjątkowe, bo nasze wspólne sceny, szczególnie na początku, wnoszą do projektu pewną lekkość. Za każdym razem, gdy byłam z nim na planie, miałam poczucie, iż możemy na chwilę strząsnąć z siebie ciężar pozostałych scen i po prostu dobrze się bawić, być kumplami. To było naprawdę bardzo miłe.















