Dwie części „Czarnej magii” – horroru Sapara Sajnazarowa – sprawiły, iż zacząłem doceniać filmy grozy realizowane w Kirgistanie. Których, nie ma co ukrywać, nie ma zbyt wiele. Co jednak istotniejsze: te, które są, nie zawodzą. Kolejnym takim obrazem jest „Czerwona sukienka” Beleka Turgunowa, która nie tylko potrafi skutecznie przerazić, ale również skłonić do przemyśleń, od jakich na co dzień staramy się raczej trzymać z daleka.